Teraz, gdy zniknęli zarówno McMaster, jak i Tillerson, wydaje się, że dni Mattisa są policzone, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że nie konsultowano go w sprawie zerwania irańskiej umowy – umowy, którą Mattis popierał. Co więcej, Mattis, choć nigdy nie posunął się tak daleko, jak McMaster czy Tillerson w drażnieniu izraelskiego lobby, w szczególności sprzeciwiał się decyzji Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela, czyli ruchu politycznego, który został wyreżyserowany przez samego Adelsona – największego syjonistycznego lobbystę w Stanach. Mattis martwił się, że decyzja zwiększy niepokoje w regionie – ocenia Whitney Webb na łamach portalu MintPress.

Tak, jak Rex Tillerson i H.R. McMaster przed nim, Sekretarz Obrony James Mattis, jeden z najdłużej służących członków gabinetu Trumpa, wkrótce może stracić pracę. Podobnie, jak miało to miejsce w przypadku byłego sekretarza stanu i byłego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, doniesienia medialne potwierdzają, że Mattis przez wiele miesięcy był odcięty od podejmowania ważnych decyzji podejmowanych przez Biały Dom i coraz częściej znajduje się poza kręgiem decyzyjnym.

Według NBC News, Mattis nie był obecny przy podejmowaniu ważnych decyzji przez administrację, takich, jak decyzja prezydenta o zerwaniu Wspólnego Kompleksowego Planu Działania (JCPOA – lepiej znanego jako umowa nuklearna Iranu), wezwanie Trumpa do militaryzacji przestrzeni kosmicznej, oraz jego decyzja o anulowaniu manewrów wojskowych w pobliżu Korei Północnej podczas ostatnich negocjacji z przywódcami tego kraju.

Popadnięcie w niełaskę oznacza dramatyczny zwrot w stosunkach panujących u początków administracji, kiedy Trump – z szacunku dla Mattisa – informował go o kluczowych decyzjach, nawet wówczas, gdy się nie zgadzali. Teraz jednak doniesienia mówią, że Trump opiera się w dużej mierze, jeśli nie wyłącznie, na radach dwóch członków administracji: Johna Boltona i Mike’a Pompeo, ludzi, którzy zastąpili McMastera i Tillersona.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ogólnie rzecz biorąc, doniesienia odzwierciedlają to, co poprzedzało zwolnienia zarówno Rex Tillerson z najwyższego stanowiska w Departamencie Stanu, jak i H.R. McMastera ze stanowiska doradcy ds. bezpieczeństwa. W każdym z tych przypadków, najpierw Tillerson, a następnie McMaster, byli opisywani przez urzędników administracji jako „poróżnieni z prezydentem” w sprawie kluczowych decyzji, takich jak Korea Północna i umowa z Iranem. Jednak podobieństwa między upadkiem Mattisa a doświadczeniami jego byłych sojuszników w administracji nie kończą się na tym.

Cena za próbę wykiwania Adelsona

Zwolnienia Tillersona i McMastera były godne uwagi z powodu zaangażowania potężnych proizraelskich osobistości, w szczególności syjonistycznego miliardera Sheldona Adelsona, który jest obecnie największym donatorem, zarówno Trumpa, jak i Partii Republikańskiej. Obie te osoby były przeciwne głównym celom politycznym, na którym bardzo zależało Adelsonowi, w tym zwłaszcza zniszczeniu porozumienia z Iranem. Oprócz prób ocalenia porozumienia z Iranem, Tillerson zasłużył sobie na gniew izraelskich jastrzębi, domagając się, by Izrael w zeszłym roku zwrócił miliony dolarów  amerykańskiej pomocy wojskowej, która przekroczyła liczbę uzgodnioną przez administrację Obamy. Jednak określenie Izraela przez McMastera jako „siły okupacyjnej” i jego uznanie Palestyny za państwo, nie tylko rozzłościło lobby izraelskie, ale także skłoniło grupy takie jak Syjonistyczna Organizacja Ameryki, a nawet samego Adelsona, do utorowania drogi do zastąpienia McMastera przez jastrzębia i zaufanego człowieka Adelsona, Johna Bolton.

Zobacz także: Czy Sheldon Adelson kupi sobie wojnę z Iranem?

Teraz, gdy zniknęli zarówno McMaster, jak i Tillerson, wydaje się, że dni Mattisa są policzone, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że nie konsultowano go w sprawie zerwania irańskiej umowy – umowy, którą Mattis popierał. Co więcej, Mattis, choć nigdy nie posunął się tak daleko, jak McMaster czy Tillerson w drażnieniu izraelskiego lobby, w szczególności sprzeciwiał się decyzji Trumpa o uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela, czyli ruchu politycznego, który został wyreżyserowany przez samego Adelsona. Mattis martwił się, że decyzja zwiększy niepokoje w regionie.

Co więcej, zanim został sekretarzem obrony, Mattis skrytykował ekspansję nielegalnych osiedli Izraela na okupowanym Zachodnim Brzegu, twierdząc, że może to doprowadzić do „państwa apartheidu”, twierdził ponadto, że amerykańska proizraelska stronniczość zraziła „umiarkowanych Arabów” do USA.

Mattis przeszkodą dla „planu pokojowego” Kushnera?

Nie dziwi jednak, że informacjom o braku wpływu Mattisa i zbliżającym się odejściu z Białego Domu, towarzyszą inne doniesienia, o zbliżającem się „planie pokojowym” Białego Domu dla konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Rzeczywiście, Jared Kushner, wysłannik administracji ds. Bliskiego Wschodu, niedawno zakończył podróż do regionu i potwierdził w poniedziałek, że plan będzie gotowy „wkrótce”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Biorąc pod uwagę syjonistyczne pochodzenie Kushnera, a także jego poparcie dla nielegalnych osiedli i niedawne otrzymanie 30 milionów dolarów od czołowej izraelskiej instytucji finansowej, eksperci ostrzegają, że plan pokojowy Kushnera prawdopodobnie wymagałby dalszej okupacji wojskowej na Zachodnim Brzegu, nie oferowałby prawa powrotu dla Palestyńczyków i nie przekazałby Wschodniej Jerozolimy Palestyńczykom jako części przyszłego państwa.

Taki plan prawdopodobnie zostanie odrzucony przez Palestyńczyków i doprowadzić do wzmożonych protestów. Biorąc pod uwagę przeszłe wypowiedzi Mattisa o tym, że taka polityka doprowadzi do bardziej niebezpiecznego Bliskiego Wschodu i zaszkodzi amerykańskim celom regionalnym, nieuchronne ujawnienie planu Kushnera może okazać się doskonałym pretekstem dla administracji Trumpa do pokazania Mattisowi drzwi.

Whitney Webb




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz