Coraz gorszy klimat dla chrześcijan w Indonezji

Zamachy terrorystyczne na chrześcijańskie świątynie w Indonezji nie zdziwiły nikogo, kto obserwuje ten region świata. Sytuacja wyznawców wszystkich religii w Azji Południowo-Wschodniej ulega bowiem pogorszeniu, oczywiście poza rosnącym w siłę radykalnym islamem.

Pierwsze trzy zamachy miały miejsce w niedzielny poranek, kiedy zdetonowano ładunki w kościołach (lub w ich pobliżu) w Surabaji, czyli drugim największym mieście Indonezji. W atakach zginęło w sumie dwanaście osób, a rannych zostało blisko czterdzieści. W efekcie we Wschodniej Jawie oraz na wyspach Bali i Riau ogłoszono najwyższy stopień zagrożenia. Indonezyjskie służby poinformowały jednocześnie, że nie powiodły się zamachy na dwa kolejne obiekty kultu chrześcijańskiego, a część islamskich ekstremistów zostało zastrzelonych.

Następnego dnia światowe agencje obiegły kolejne informacje z Surabaji. Tym razem celem ataków stał się posterunek lokalnej policji. Charakterystyczną cechą tej serii zamachów był fakt, że część z nich dokonały rodziny. Do jednego z kościołów w niedzielę z ładunkiem wybuchowym miała bowiem przyjść matka z dziećmi, natomiast na posterunku z bombą pojawiła się cała rodzina, a atak przeżyła jedynie mała dziewczynka. Trójka innych dzieci została z kolei osierocona z powodu przedwczesnego wybuchu ładunku, który eksplodował w jednym z mieszkań. Zamachowcy-samobójcy nie zdążyli tym razem zabić żadnych postronnych osób.

ISIS w Indonezji

Do serii ataków, w których śmierć poniosło ostatecznie 25 osób, przyznało się Państwo Islamskie, którego odnogą w Indonezji jest Jamaah Ansharut Daulah (JAD). Grupa istnieje od trzech lat i jest uznawana za „organizację parasolową” zrzeszającą azjatyckie formacje powiązane z ISIS. JAD w prostej linii wywodzi się od zbrojnej grupy Dżama’a Islamijja, najbardziej znanej z serii zamachów bombowych na wyspie Bali w 2002 roku, w których śmierć poniosły blisko 202 osoby.

Przywódca JAD Aman Abdurrahman został już zresztą schwytany przez indonezyjskie służby bezpieczeństwa oraz postawiony przed sądem, ponieważ ma odpowiadać za udział w kilku zamachach bombowych w Dżakarcie na początku 2016 roku, w których zginęły cztery osoby. Kolejna rozprawa z udziałem islamskiego ekstremisty miała odbyć się w ubiegłym tygodniu, ale odwołano ją w związku z buntem w więzieniu. Osadzone w nim osoby domagały się bowiem rozmowy z Amanem, który przebywa w placówce w Depoku w zachodniej części Jawy. W wyniku blisko czterdziestogodzinnych walk zginęło czterech policjantów oraz jeden więzień.

Indonezja ma już od dłuższego czasu problemy z ISIS i innymi grupami fundamentalistycznymi, próbującymi rekrutować swoich nowych członków właśnie w więzieniach. Nieprzypadkowo osobą uznawaną za sponsora zamachów sprzed prawie dwóch lat jest Indonezyjczyk, który w ubiegłym roku najprawdopodobniej zginął podczas walk w Syrii, zaś wcześniej odsiedział wyrok za nielegalne posiadanie broni. Osoby stojące za najnowszą serią ataków na chrześcijańskie świątynie były już wcześniej oskarżane o związki z radykałami, członkowie jednej z rodzin zamachowców zostali nawet w ubiegłym roku deportowani do Indonezji przez tureckie służby.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ogółem szacuje się, że w ostatnich latach do Syrii udało się blisko 700 indonezyjskich obywateli, a większość z nich walczyła przeciwko syryjskiemu rządowi właśnie w szeregach Państwa Islamskiego. Indonezja, będąca czwartym najludniejszym krajem świata i państwem o największej społeczności muzułmańskiej, jest oczywiście uznawana przez organizacje terrorystyczne za „rynek” o dużym potencjale. Z tego powodu ISIS w swojej propagandzie w sieciach społecznościowych kilkukrotnie podkreślało, że po jego stronie walczą także przybysze z Azji Południowo-Wschodniej.

Nasilają się prześladowania

Rosnąca popularność konserwatywnych ugrupowań islamskich oraz grup terrorystycznych nie jest przypadkowa. Nie byłaby możliwa bez rosnących wpływów tej religii. Jej przedstawiciele stale się radykalizują, a mniejszości religijne muszą mierzyć się z rosnącą nietolerancją ze strony mahometańskiej większości. Coraz częściej dochodzi więc do ataków na wyznawców chrześcijaństwa, hinduizmu oraz buddyzmu.

Najgłośniejszym takim przypadkiem były protesty przeciwko gubernatorowi Dżakarty, Basuce Tjahajowi Purnamie. Na jesieni 2016 roku na ulicach indonezyjskiej stolicy dochodziło do walk pomiędzy policją i islamskimi fundamentalistami, którzy oskarżali tego polityka, przedstawiciela chińskiej, a jednocześnie chrześcijańskiej mniejszości, o bluźnierstwo. Basuki według niepotwierdzonych informacji miał bowiem krytykować jeden z wersetów Koranu za to, że jego interpretacja mogła prowadzić do wniosku, iż wyznawcy islamu nie powinni głosować w wyborach na osoby wyznające inną religię. W maju ubiegłego roku były już gubernator Dżakarty został z tego powodu skazany na dwa lata więzienia, co najlepiej obrazuje standardy współczesnej Indonezji.

Oficjalnie Indonezja zapewnia pełną wolność wyznania, zaś sam islam nie jest (jeszcze) obowiązującą religią państwową. Świeckość republiki jest zresztą jedną z pięciu zasad oficjalnej ideologii „Pancasila”, ustanowionej przez legendarnego pierwszego prezydenta kraju, Sukarno. Teoria nie ma jednak wiele wspólnego z praktyką, dlatego pod naciskiem islamskich fundamentalistów dochodzi chociażby do coraz dalej posuniętej cenzury internetu, natomiast w prowincji Acech na zachodzie kraju funkcjonuje policja czuwająca nad przestrzeganiem prawa szariatu. Świeckość przestała więc być obowiązującym dogmatem, a odwoływanie się do islamu zaczęło przynosić profity czołowym indonezyjskim partiom politycznym.

Według dostępnych danych Indonezję zamieszkuje blisko 20 milionów chrześcijan, ale nieoficjalne szacunki mówią nawet o blisko 32 milionach. Spora część z wyznawców Chrystusa nie chce przyznawać się do swojej religii w obawie przed prześladowaniami, zwłaszcza jeśli dokonali oni konwersji, co według tamtejszych kapłanów zdarza się w przypadku muzułmanów coraz częściej. Osoby decydujące się na zmianę swojej wiary muszą jednak liczyć się z jeszcze większymi represjami, nawet ze strony swoich własnych rodzin.

Marcin Ursyński




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz