Jeśli ktoś wątpił, że najwyższy szczebel agencji wywiadowczych w Waszyngtonie dąży do obalenia prezydenta Donalda Trumpa, ostatnie dwa tygodnie powinny unaocznić mu, w jaki sposób realizowany jest taki plan działania. Najpierw pojawiły się relacje z chaosu panującego w administracji Trumpa za przyczyną książki Boba Woodwarda „Fear: Trump in the White House”. Następnie pojawił się artykuł na łamach „New York Times” zatytułowany „Jestem częścią ruchu w administracji Trumpa”, napisany przez anonimowego autora, który twierdził, że jest wyższym urzędnikiem w Białym Domu, opisującym jak czołowi urzędnicy celowo sabotowali działania Trumpa mające na celu ochronę państwa – podkreśla były oficer CIA Philip Giraldi na łamach Strategic Culture.

Wreszcie pojawił się kolejny artykuł zatytułowany „Dlaczego tak wielu byłych oficerów wywiadu zdecydowało się przerwać milczenie” napisany przez byłego dyrektora CIA Johna McLaughlina. Artykuł był formą usprawiedliwienia oficerów wywiadu, którzy występują przeciwko Białemu Domowi. W mediach pojawił się wielki szum na temat książki Woodwarda i anonimowego autora z „NYT”, ale stosunkowo mało mówi się o artykule McLaughlina, który prawdopodobnie jest najpoważniejszym przykładem oporu wobec Donalda Trumpa z kręgów wywiadowczych. Podsumowując, McLaughlin napisał, że wielu byłych oficerów wywiadu zaczyna wypowiadać się przeciwko polityce zagranicznej administracji Trumpa, ponieważ instytucje amerykańskie zostały poważnie naruszone przez „wyjątkowo niespotykany kontekst” zagrożeń pojawiających się zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz kraju, których przyczyną jest „niebezpieczne zachowanie prezydenta”.



McLaughlin twierdzi, że „brak ostrzeżenia jest najcięższym grzechem w świecie wywiadowczym” i właśnie dlatego on i jego koledzy wypowiadają się teraz. W szczególności i być może nieuchronnie przywołuje on „odmowę […] walki z dobrze udokumentowanym i tajnym atakiem zagranicznym na wybory w USA, tym samym osłabiając wysiłki innych, którzy chcieliby z tym walczyć i zachęcając Rosję do podtrzymania tych działań”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

McLaughlin zwraca również uwagę na kwestię wiarygodności społeczności wywiadowczej po odejściu Trumpa. Innymi słowy, opinia publiczna i politycy mogą nabrać wrażenia, że ​​zespół bezpieczeństwa narodowego przy prezydencie jest w istocie politycznie tendencyjny, co kompromitowałoby osądy zespołu sporządzone w raportach. Argumentuje nieco wymijająco i nie całkiem jasno, że „musimy mieć nadzieję, że większość ludzi zrozumie, dlaczego odrzucamy milczenie: to dlatego, że nie możemy walczyć w milczeniu, tak jak byliśmy w stanie to czynić w przeszłości wobec zagranicznych zagrożeń – za granicą i poza zasięgiem opinii publicznej”.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Czy Trump ulegnie neokonserwatystom w sprawie Syrii?

McLaughlin wychwala siebie i przyjaciół jako swego rodzaju lojalną opozycję, składającą się z dobrych ludzi, którzy dążą do ochrony „amerykańskich wartości” i „amerykańskich instytucji” przed Trumpem i jego „ułomnymi” zwolennikami. Jego wywód jest starannie obramowany, ale ostatecznie wyrachowany. Warto zwrócić uwagę na jego własną karierę jako zastępcy dyrektora CIA pod rządami George’a Teneta, który zasiadł w ONZ, skwapliwie kiwając głową, aby potwierdzić argument, że Saddam Husajn zagraża światu bronią masowego rażenia i wsparciem dla terrorystów. To wszystko było kłamstwem, prowadzącym do największej klęski polityki zagranicznej Ameryki, a McLaughlin był współwinny. Czy kiedykolwiek przepraszał za to co zrobił? Nie. Był także aktywny w czasie gdy CIA „oddawała” ludzi, porywając ich z ulic i wysyłając ich na obce ziemie, aby byli tam torturowani. Czy kiedykolwiek zastanawiał się, jak to zniszczyło rządy prawa w Ameryce? A potem były więzienia pełne tortur. I znów, cisza ze strony Johna McLaughlina, który nagle odkrył Jezusa.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

A później, gdzie było sumienie McLaughlina, kiedy Barack Obama wraz ze swoim doradcą wywiadowczym Johnem Brennanem wymyślał listy amerykańskich obywateli przeznaczonych do zabicia przez drony, lub gdy planowano zniszczenie Libii? Wygląda na to, że jedynymi zagrożeniami są te rzekomo wywoływane przez Donalda Trumpa, który jest szczególnie znienawidzony, ponieważ mówił o lepszych stosunkach z Rosją. A kiedy McLaughlin przewidywalnie powołuje się na zagrożenie ze strony Moskwy, ignoruje fakt, że Stany Zjednoczone dozbrajały Ukrainę, a jednocześnie przeprowadzały ćwiczenia wojskowe tuż przy granicy z Rosją. Coraz częściej nakładane są również sankcje na Rosjan i nadawane statusy persona non grata rosyjskim dyplomatom, co sprawiło, że stosunki dwustronne są najgorsze od zakończenia zimnej wojny. Więc gdzie dokładnie jest to dopieszczenie Moskwy?

McLaughlin również myli się co do okoliczności i treści wypowiedzi oficerów wywiadu. John Brennan, Michael Morell, Michael Hayden, James Woolsey i James Clapper aktywnie próbowali zdyskredytować Trumpa zanim został nominowany. Kilku z nich twierdziło absurdalnie, że prezydent jest rosyjskim szpiegiem, co sugerował sam McLaughlin w lipcu, mówiąc, że Trump jest „marzeniem wywiadowczego rekrutera”. Tak więc wszystko to wydaje się mieć mniej wspólnego z polityką, a jest raczej osobistą zemstą wielu upolitycznionych wyższych oficerów, którzy popierali Hillary Clinton mając nadzieję, że zostaną osobiście wynagrodzeni po jej wyborze.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

I wreszcie, chociaż McLaughlin twierdzi, że wspiera byłych oficerów wywiadu, którzy odważnie wypowiadają się, gdy zagrożone są Stany Zjednoczone, całkowicie ignoruje wielu z nich, którzy robią to od wielu lat. Czasami są określani jako demaskatorzy lub dysydenci, ale dla McLaughlina prawdopodobnie są nikim. Demaskatorzy i ich sojusznicy wzywają do likwidacji państwa inwigilacyjno-garnizonowego, które McLaughlin pomógł stworzyć i które nadal podtrzymuje poprzez swoje oskarżenia, a rusofobia jest tym, co napędza zarówno jego, jak i jego „patriotycznych” przyjaciół. Introspekcja najwyraźniej nie jest mocną stroną McLaughlina, ale może powinien zastanowić się chwilę, czy on i jego towarzysze przysługują się Amerykanom w jakikolwiek sposób, szykując grunt pod kolejną wojnę, z powodu swojej gorliwości w obalaniu Donalda Trumpa.

Philip Giraldi

Były dyrektor CIA dąży do obalenia Trumpa
Oceń ten artykuł

Reklama




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz