Wśród funkcjonariuszy Rady Bezpieczeństwa Narodowego rozesłano trzy-stronicowy dokument przedstawiający strategię zmiany reżimu autorstwa małej skrajnie prawicowej organizacji o nazwie Security Studies Group, z którą Bolton ma bliskie związki. Cytaty z dokumentu jasno pokazują, że strategia opiera się w dużej mierze na próbach wykorzystania konfliktów etnicznych i religijnych w Iranie.Dokument twierdzi, że mniejszości etniczne, takie jak Kurdowie, Azerowie, Arabowie Ahwazi i Balochowie, stanowią jedną trzecią populacji Iranu, ponadto twierdzi, że „ucisk mniejszości etnicznych i religijnych stworzył warunki dla skutecznej kampanii mającej na celu rozbicie państwa irańskiego na części składowe.” – podkreśla dziennikarz śledczy i autor Gareth Porter na łamach Middle East Eye.

Po tym, jak administracja Trumpa wykoleiła irańskie porozumienie nuklearne, stary problem zmiany reżimu w Iranie powrócił. Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, John Bolton, jest najwyraźniej głównym zwolennikiem zmiany reżimu w administracji i istnieją wszelkie powody, by sądzić, że zaczął promować to podejście wobec Donalda Trumpa w pierwszym miesiącu swojego urzędowania w Białym Domu.



Bolton był częścią potężnej neokonserwatywnej frakcji funkcjonariuszy bezpieczeństwa narodowego w administracji George’a W. Busha, która miała plan wspierania zmiany reżimu w Iranie, niewiele różniący się od tego, który obecnie proponuje Bolton. Był to jednak plan, w który zaangażowana była Organizacja Bojowników Ludowych Iranu (MEK), wygnana organizacja terrorystyczna, która nigdy nie otrzymała wsparcia Busha.

Trump wydawał się flirtować z ideą irańskiej zmiany reżimu w przeszłości. Podczas grudniowych protestów w Iranie, oznajmił na Twitterze, że nadszedł czas na zmianę, zauważając: „Wielki naród irański był represjonowany od wielu lat”. Jednak anulowanie przez Trumpa porozumienia nuklearnego wydawało się kończyć z retoryką zmiany reżimu. Zamiast tego, Trump zasugerował, że „irańscy przywódcy” będą „chcieli zawrzeć nową i trwałą umowę, z korzyścią dla całego Iranu i narodu irańskiego”. Dodał: „Kiedy to robią, będę gotowy i chętny do rozmów”.

Kilka dni po ogłoszeniu opuszczenia porozumienia nuklearnego przez Trumpa, anonimowy urzędnik Rady Bezpieczeństwa Narodowego (NSC) unikał jakichkolwiek słów o zmianie reżimu, mówiąc neokonserwatywnemu „Washington Free Beacon”: „Naszą deklarowaną polityką jest zmiana zachowania irańskiego reżimu”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Bolton był jeszcze bardziej klarowny, gdy oznajmił ABC News: „[Zmiana reżimu] nie jest celem administracji. Polityka administracji polega na zapewnieniu, że Iran nigdy nie zbliży się do możliwości przenoszenia broni jądrowej”. W programie State of the Union telewizji CNN powiedział z kolei, że „Napisałem i powiedziałem wiele rzeczy, gdy byłem kompletnie niezależnym aktorem. Z pewnością trzymam się tego, co wtedy powiedziałem, ale to były moje opinie. W tej chwili jestem doradcą bezpieczeństwa narodowego prezydenta. Nie jestem decydentem w sprawach bezpieczeństwa narodowego”.

Nie jest trudno czytać między wierszami: sugerowane przesłanie jest takie, że jego poglądy na temat zmiany reżimu nie przekonały Trumpa, póki co.

Zobacz także: Czy Sheldon Adelson kupi sobie wojnę z Iranem?

Bolton od dawna jest jednym z najbardziej zagorzałych zwolenników takiej polityki, choć bardziej znany jest jako główny rzecznik bombardowania Iranu. Wśród byłych amerykańskich urzędników był jednym z najbardziej entuzjastycznych zwolenników sojuszu z MEK – organizacją dążącą do obalenia reżimu w Teheranie za poparciem USA. Bolton pojawiał się na wiecach MEK w Paryżu, wśród innych byłych urzędnikach USA opłacanych przez tę organizację paramilitarną. W lipcu 2017 roku oświadczył, że administracja Trumpa powinna przyjąć za cel zmianę reżimu w Iranie, nazywając MEK „realną” alternatywą dla reżimu. A jego ostatnie zdanie, wygłoszone podniesionym głosem, brzmiało, że ” jeszcze przed 2019 roku będziemy świętować w Teheranie.”

Wygląda na to, że Bolton jeszcze w tym miesiącu sugerował ten pomysł w administracji. „Washington Free Beacon” donosił 10 maja, że wśród funkcjonariuszy Rady Bezpieczeństwa Narodowego rozesłano trzy-stronicowy dokument przedstawiający strategię zmiany reżimu autorstwa małej skrajnie prawicowej organizacji o nazwie Security Studies Group, z którą Bolton ma bliskie związki. Cytaty z dokumentu jasno pokazują, że strategia opiera się w dużej mierze na próbach wykorzystania konfliktów etnicznych i religijnych w Iranie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Dokument twierdzi, że mniejszości etniczne, takie jak Kurdowie, Azerowie, Arabowie Ahwazi i Balochowie, stanowią jedną trzecią populacji Iranu, ponadto twierdzi, że „ucisk mniejszości etnicznych i religijnych stworzył warunki dla skutecznej kampanii mającej na celu rozbicie państwa irańskiego na części składowe.”

Dodaje: „Wsparcie amerykańskie dla ich ruchów niepodległościowych, zarówno jawnych, jak i ukrytych, może zmusić reżim do skupienia na nich uwagi i ograniczenia jego zdolności do prowadzenia innych szkodliwych działań przestępczych”.

Wszystkie te mniejszości miały organizacje, które w ostatnim dziesięcioleciu przeprowadzały krwawe działania, w tym zamachy bombowe i zabójstwa irańskich urzędników. Opisana strategia prawdopodobnie wiązałaby się z intensyfikacją takich działań – innymi słowy, wsparcie USA dla działań terrorystów przeciwko irańskim celom rządowym.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Byli pracownicy służb specjalnych do Trumpa: Iran nie jest wiodącym sponsorem terroryzmu

Ale nic z tego nie jest nowe. Była to oficjalna linia potężnego sojuszu między neokonserwatystami a osią Cheneya-Rumsfelda w administracji Busha. W 2003 roku Douglas Feith, były neokonserwatywny podsekretarz obrony, opracował plan przyznania MEK, której armia została rozbrojona przez amerykańskie oddziały w Iraku, nowej nazwy i wykorzystania jej do tajnej operacji paramilitarnej w Iranie.

Tymczasem Iran oferował imiona i inne dane na temat bojowników Al-Kaidy, które zdobył, w zamian za informacje USA o MEK. Kiedy były sekretarz obrony Donald Rumsfeld starał się chronić MEK przed taką transakcją, odpowiedź Busha brzmiała: „Przecież twierdzimy, że nie ma czegoś takiego jak dobry terrorysta”.

Pomimo neokonserwatywnej fiksacji na punkcie popierania MEK, zarówno CIA, jak i Izraelczycy od dawna uważali, że pomysł wykorzystania jej jako instrumentu zmiany reżimu w Iranie jest absurdalny. Po tym, jak organizacja pomogła reżimowi Saddama Husajna w stłumieniu szyickich i kurdyjskich powstań, straciła ona wszelkie pozory legitymizacji w Iranie. Po przeniesieniu do Iraku została przekształcony w autorytarny kult. Były ambasador Izraela w Iranie, Uri Lubrani, który otrzymał wolną rękę, na zorganizowanie programu destabilizującego Iran, powiedział dwóm izraelskim dziennikarzom, że MEK nie ma zdolności do robienia czegokolwiek w Iranie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

To właśnie Lubrani pierwszy wysunął argument, że około jedna trzecia ogółu ludności irańskiej to mniejszości etniczne, a promowanie ich działań anty-teherańskich może pomóc zdestabilizować rząd. Grupy te przez lata przeprowadzały zamachy terrorystyczne i inne akcje zbrojne w różnych częściach Iranu i jest dobrze udokumentowanym faktem, że Izrael wspierał i doradzał organizacji ekstremistycznej Balochów Jundallah w takich operacjach. Ale Izraelczycy wykorzystali MEK głównie do szerzenia dezinformacji o irańskim programie nuklearnym.

Zobacz taże: Czy Trump montuje gabinet wojenny?

Dokument, który Bolton chce przepchnąć, stwierdza, że polityka zmiany reżimu powinna uwzględniać użycie siły wojskowej przeciwko Iranowi, jeśli okaże się to konieczne. Takie było założenie planu Cheneya-Boltona dotyczącego zmiany reżimu w Iranie, które ujawnił później były doradca wiceprezydenta Dicka Cheneya ds. Bliskiego Wschodu, David Wurmser. I jest to gra, którą Bolton, entuzjasta bombardowania Iranu, nadal prowadzi.

Gareth Porter

Reklama





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz