Była szefowa władz Gagauzji, autonomicznego regionu skonfliktowanego obecnie z centralnymi władzami Mołdawii, chce objąć prezydenturę państwa.
Irina Vlah baszkan (szefowa władz) Terytorium Autonomicznego Gagauzja ogłosiła w środę, że zamierza startować w tegorocznych wyborach prezydenta Mołdawii, podał portal Newsmaker.md. W czasie konferencji prasowego powiedziała ona, że kraj przeżywa najtrudniejszy okres w swojej historii i ostrzegła, że obecna władza „przygotowuje się do wojny”. „Wydatki na obronność rosną, władze kupują radary i coraz więcej mówi się o przystąpieniu do NATO” – powiedziała Vlach, znana jako przeciwnik tego rodzaju kroku.
50-letnia Vlah stoi na czele organizacji społecznej Platforma Mołdowa, ale ma za sobą długą karierę polityczną. Jeszcze w 2005 r. została deputowanym Parlamentu Mołdawii z ramienia silnej wówczas Partii Komunistów (PKRM). W 2010 r. ubiegała się już o fotel szefa władz autonomicznego regionu Gagauzji – wtedy przegrała. Zajęła ten fotel po kolejnych wyborach, w 2015 r., by sprawować urząd przez dwie kadencje, do roku 2023. W obu startowała jako kandydat niezależny.
Mieszkańcy Gagauzji, w latach 1990 r. zbuntowali się wobec Mołdawii, proklamując nieuznawaną na świecie republikę. Inaczej niż mieszkańcy Naddniestrza zawarli jednak kompromis z Kiszyniowem – w 1994 r. Gagauzja wróciła pod jego władzę w zamian z specjalny, konstytucyjny status autonomiczny. Zakłada on możliwość rozpisania referendum o niepodległości regionu w sytuacji, gdyby Mołdawia została przyłączona do innego państwa, co wynikało z pierwotnych obaw Gagauzów przed unifikacją Mołdawii z Rumunią.
Mieszkańcy Gaguazji pozostają jednak najbardziej prorosyjskimi i antyzachodnimi w Mołdawii. Znalazło to wyraz w ostatnich wyborach parlamentarnych, w których koalicja PKRM i Partia Socjalistów (PSRM) zdobyła w regionie 80,7 proc. głosów, choć w skali kraju blok ten przegrał z liberałami.
Vlah w czasie swoich rządów w autonomicznej prowincji również trzymała się takiej opcji. Jeszcze przed ich objęciem była w 2014 r. jednym z inicjatorów regionalnego referendum, w którym 98 proc. głosujących mieszkańców Gagauzji, opowiedziało się za ogłoszeniem secesji, w przypadku wejścia Mołdawii do Unii Europejskiej lub NATO. W tym samym referendum 98,5 proc. głosujących w regionie opowiedziało się za integracją Mołdawii z ówczesnym Związkiem Celnym Rosji Białorusi i Kazachstanu zamiast z UE. Kiszyniów uznał wówczas referednum za nielegalne.
Od tego czasu relacje między Gagauzją, a władzami centralnymi Mołdawii tylko się zaostrzyły. Na następczynię Vlah na stanowisku baszkana została wybrana Jewgienija Gucuł. Centralna Komisja Wyborcza Mołdawii początkowo nie uznawała wyniku wyborów przywódcy autonomicznej prowincji. Prezydent Sandu do tej pory nie włączyła Gucuł w skład rządu Mołdawii mimo, że przysługuje to baszkanowi Gagauzji z urzędu. Wkrótce po wyborach funkcjonariusze mołdawscy prowadzili przeszukania w lokalach partii Sor, z którą powiązana była Gucuł oraz mieszkaniach jej działaczy. Miesiąc później stronnictwo to zostało zdelegalizowane na terenie całego kraju.
Władze centralne starają się ograniczać kompetencje autonomicznych władz regionalnych, przed czym te ostatnie bronią się w sądach.
W kwietniu Gucuł usłyszała w Mołdawii prokuratorskie zarzuty. Jej proces już się rozpoczął. Brała ona udział w zjęździe skupionych wokół dawnego Șor frakcji mołdawskiej opozycji w Moskwie. Hucuł była również gościem Władimira Putina w czasie świętowania “Dnia Zwycięstwa” 9 maja bieżącego roku. Obiektem działań mołdawskich organów scigania są inni działacze tego obozu politycznego.
Na tym tle Vlah wyraźnie zmieniła swoje stanowisko. “Niegdyś otwarcie prorosyjska Vlah powiedziała, że jest politykiem proeuropejskim i przyszłość Mołdawii jest w Europie. Zaczęła także uczyć się rumuńskiego i w obecnej kampanii wyborczej mówi już nim całkiem nieźle.” – twierdzi Newsmaker.md. Obecnie podkreśla konieczność zachowania neutralnego stanowiska wobec wojny na Ukrainie i przestrzega przed wciąganiem Mołdawii w ten konflikt, do czego ma prowadzić Mołdawię polityka rządzących obecnie liberałów, z prezydent Maią Sandu na czele. Te ostatnią Vlah ostro krytykuje.
Vlah zdystansowała się jeszcze w czasie wyborów parlamentarnych w 2021 r. od Partii Socjalistów i jej przywódcy Igora Dodona, który niedawno zaproponował innego kandydata na prezydenta. Czy ma szanse na sukces? W przytaczanym przez Newsmaker.md sondażu przeprowadzony w maju i czerwcu, była baszkan Gaguazji miała poparcie 4 proc. badanych. Kolejne 5 proc. wskazało ją jako kandydata drugiego wyboru. To czwarty wynik wśród polityków Mołdawii.
Politolog Andżala Kołacki uznała, że Vlah raczej nie liczy na objęcie stanowiska prezydenta, natomiast buduje w kampanii wyborczej pozycję polityczną przed przyszłoroczymi wyborami parlamentarnymi. Komentatorzy podkreślają, że jej neutralistyczna, “trzecia droga” w aspekcie polityki zagranicznej ma kruche podstawy w państwie, w którym społeczeństwo polaryzuje się na zwolenników UE i Rosji.
Przypomnijmy, że wybory prezydenckie w Mołdawii odbędą się 20 października jednocześnie z referendum w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej. Swoje kandydatury zgłosili już urzędująca prezydent Maia Sandu, były minister spraw zagranicznych i integracji europejskiej Tudor Ulyanovschi, były lider partii Platforma Godność i Prawda (DA) Andrei Nastase, byly lider Liberalno-Demokratycznej Partii Mołdawii (PLDM) i premier Vlad Filat, któy odsiedział wyrok więzienia za korupcję, były premier Ion Chicu, zarazem szef Partii Rozwoju i Zjednoczenia Mołdawii (PDCM), także lider Naszej Partii Renato Usatii i wspierany przez socjalistów były prokurator generalny Mołdawii Alexandru Stoianoglo. Dwóch ostatnich jest etnicznymi Gagauzami.
Stoianoglo będzie głównym konkurentem Vlah do głosów w Gagauzji, choć kolejnym może się stać kandydat wysunięty przez dawne środowisko partii Șor, obecnie przewodzące blokowi “Zwycięstwo”, założonemu w kwietniu na konferencji w Moskwie. Wciąż nie przedstawił on swojego pretendenta.
newsmaker.md/kresy.pl































