29 stycznia 1944 roku żołnierze Armii Krajowej podjęli próbę likwidacji jednego z głównych zbrodniarzy niemieckiej okupacji na ziemiach polskich – Hansa Franka, generalnego gubernatora Generalnego Gubernatorstwa.
Odpowiadał on za masowy terror, grabież i śmierć setek tysięcy Polaków.
Zamach w Puszczy Niepołomickiej
Okazją do zamachu była planowana podróż Franka pociągiem pospiesznym z Krakowa do Lwowa na uroczystości związane z rocznicą przejęcia władzy przez Adolfa Hitlera oraz utworzenia Generalnego Gubernatorstwa. Informacja o wyjeździe dotarła do Kedywu Okręgu Krakowskiego AK w połowie stycznia 1944 roku. Przygotowanie akcji powierzono cichociemnemu porucznikowi Ryszardowi Nuszkiewiczowi ps. „Powolny”.
Na miejsce zasadzki wybrano odcinek linii kolejowej między stacjami Podłęże i Grodkowice, na terenie Puszczy Niepołomickiej. Plan zakładał wykolejenie pociągu przy użyciu ładunku wybuchowego, a następnie ostrzelanie składu przez oddziały „Błyskawica” i „Grom”. Jak wspominał Nuszkiewicz, teren sprzyjał „zasadzce ogniowo-ruchowej”, a las umożliwiał bezpieczny odskok.
Ostatecznie, z powodu braku odpowiedniej ilości broni i materiałów wybuchowych oraz opóźnionego przybycia oddziałów na miejsce zbiórki, dowództwo zdecydowało się ograniczyć akcję wyłącznie do wysadzenia torów. O godzinie 23:17 patrol minerski uruchomił zapalarkę.
„Około godz. 22.20 ubezpieczenie wschodnie melduje pociąg od strony Bochni – relacjonował Ryszard Nuszkiewicz – przed naszymi oczyma przejeżdża czarne cielsko lokomotywy pchającej przed sobą wagon-lorę z piaskiem. Zdziwienie jednak wywołuje to, że parowóz jedzie prawym, nieprzepisowym torem, gdy na kolejach Ostbahnu obowiązywał ruch lewostronny. Nietrudno oczywiście było się domyślić, że jest to kontrola trasy, często stosowana przez Niemców na «bezpiecznych» liniach kolejowych GG. […] podrywa [nas] około godziny 23.10 błysk latarki «Kruka» i zbliżający się turkot nadjeżdżającego od strony Krakowa pociągu. Drugi sygnał «Kruka» oznacza, że pociąg mija już jego stanowisko, a więc jest blisko swego przeznaczenia. Za chwilę nocną ciszę Niepołomickiej Puszczy przerywa głośne hasło «Spokojnego». Naciśnięcie zapalarki przez «Marsa» i… z toru kolejowego bucha słup ognia, a grad kamieni i ziemi rozpryskuje się daleko po lesie. Obserwując wybuch stwierdzam – z jednej strony nieco wczesne odpalenie, z drugiej strony – podziwiam orientację i refleks wytrawnego maszynisty, który z miejsca hamuje lokomotywę, zmniejszając wydatnie następstwa kraksy. Pociąg wyrzucony z szyn podskakuje po torowisku, rwąc podkłady kolejowe, i w zwalniającym biegu zatrzymuje się zgięty w harmonijkę na pobliskim wiadukcie” – wspominał Nuszkiewicz.
Czytaj też: Rozkaz Hansa Franka: jak Niemcy wprowadzili obowiązek noszenia Gwiazdy Dawida
Salonka nie ucierpiała
W wyniku eksplozji wykolejony został parowóz i kilka wagonów, jednak salonka Hansa Franka, jadąca na końcu składu, nie ucierpiała. Zamach nie osiągnął głównego celu. Partyzanci wycofali się bez strat własnych, a Frank po kilku godzinach wrócił do Krakowa innym pociągiem, następnie lecąc do Lwowa samolotem.
Akcja wywołała poważne poruszenie wśród władz Generalnego Gubernatorstwa i doprowadziła do zmian personalnych, wynikających z obaw przed penetracją wywiadowczą. Niemcy odpowiedzieli brutalnymi represjami, mordując 100 więźniów z krakowskiego więzienia Montelupich.
Hans Frank nie uniknął jednak odpowiedzialności. Schwytany po wojnie przez aliantów, został osądzony przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze i w 1946 roku stracony za zbrodnie, w tym popełnione na narodzie polskim.
Kresy.pl / Muzeum Armii Krajowej











