2 października 1944 roku w kwaterze gen. Ericha von dem Bacha w Ożarowie przedstawiciele Komendy Głównej Armii Krajowej podpisali akt kapitulacji Powstania Warszawskiego.

W imieniu AK występowali przedstawiciele KG AK: płk Kazimierz Iranek-Osmecki „Jarecki” i ppłk Zygmunt Dobrowolski „Zyndram”.

„Walka skończona. Zamknięty przeszło dwumiesięczny okres jednej z najszczytniejszych i najtragiczniejszych zarazem kart naszej historii”, donosił dwa dni później okupacyjny „Biuletyn Informacyjny”. Po 63 dniach walk, wobec braku perspektyw dalszej obrony, polskie oddziały miały złożyć broń i wyjść do niewoli, a mieszkańcy stolicy – opuścić miasto.

Exodus warszawiaków

W akcie kapitulacji Niemcy zobowiązali się traktować żołnierzy AK jako jeńców wojennych i nie ścigać ich za działalność wojenną ani polityczną. Podobne gwarancje objęły ludność cywilną – zapewniano, że nie będzie stosowana odpowiedzialność zbiorowa ani represje wobec osób zaangażowanych w administrację, pomoc społeczną czy działania polityczne przed i w trakcie powstania.

Nazajutrz rozpoczął się masowy exodus ludności cywilnej. Niemieckie raporty podawały, że 3 października Warszawę opuściło 48 tys. osób, a w kolejnych dniach następne dziesiątki tysięcy. Ludność kierowano głównie do obozu przejściowego Dulag 121 w Pruszkowie, gdzie poddawano selekcji. Według źródeł niemieckich przez obóz przeszło łącznie 350 tys. warszawiaków, według polskich – nawet 550 tys. Około 100 tys. z nich wywieziono na roboty przymusowe do Rzeszy, 60 tys. trafiło do obozów koncentracyjnych, a resztę rozdzielono po Generalnym Gubernatorstwie.

Do niemieckiej niewoli dostało się około 16 tys. powstańców, w tym całe dowództwo AK. Oficerów i żołnierzy kierowano do stalagów i oflagów, m.in. w Gross-Born, Murnau czy Woldenbergu. Część kobiet-żołnierzy trafiła do Bergen-Belsen. Kilkuset bojowników z oddziałów Kedywu, m.in. grupa ppłk. „Radosława”, wyszła z cywilami, by kontynuować działalność konspiracyjną. Ostatnie polskie kompanie pełniące służbę porządkową opuściły Warszawę 9 października.

Wysadzanie miasta

Miasto, opuszczone przez mieszkańców, stało się celem systematycznej grabieży i niszczenia. Pod nadzorem SS-Brigadeführera Paula Otto Geibela oddziały specjalne wysadzały w powietrze ocalałe kościoły, pałace, gmachy publiczne, mosty i dworce. Do połowy stycznia 1945 roku zniszczono jeszcze jedną trzecią zabudowy miasta. W ruinach ukrywało się kilkaset osób, nazwanych później „Robinsonami warszawskimi”. Najsłynniejszym z nich był pianista Władysław Szpilman.

Powstanie Warszawskie kosztowało życie około 18 tys. żołnierzy AK i 180 tys. cywilów. Rannych zostało 25 tys. powstańców. Do niewoli trafiło ponad 15 tys. walczących, w tym 2 tys. kobiet. Łącznie około pół miliona mieszkańców stolicy zostało wysiedlonych, a Warszawa niemal całkowicie zburzona.

W sensie militarnym akcja nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Liczono na wsparcie Armii Czerwonej, która zatrzymała ofensywę na prawym brzegu Wisły. Pomoc aliantów zachodnich była ograniczona – zrzuty z Włoch nie mogły przechylić losów walk. Niemcy, mimo strat, utrzymali kluczowe punkty, a powstańcom nie udało się zdobyć mostów ani lotnisk.

Bilans powstania pozostaje jednym z najtragiczniejszych w historii Polski – zrujnowana stolica, 200 tys. zabitych i setki tysięcy wypędzonych.

„Walczyliśmy o sprawę najwyższą, o wartości w życiu Narodu największe” – pisał autor cytowanego wyżej tekstu w „Biuletynie Informacyjnym” („Po walce”, numer 102 [310] z 4 października 1944). – „Zapłaciliśmy też największą cenę tej walki. Zapłaciliśmy ją bez wahań i ociągania, w porywie duchowego zespolenia wszystkich sił narodowych we wspólnie toczonej walce”.

Żaden z trzech aresztowanych wtedy dowódców Armii Krajowej nie powrócił już do Polski: gen. Tadeusz Bór-Komorowski i gen. Tadeusz Pełczyński zmarli w Wielkiej Brytanii, natomiast gen. Antoni Chruściel zakończył życie na emigracji w Stanach Zjednoczonych.

Kresy.pl / Polska Zbrojna

Czytaj też: Wzniecali płomienie i zaraz je gasili. Tak powstańcy warszawscy zdobyli PAST-ę

Tagi: , , , ,
forma płatności