20 marca 1957 roku w warszawskiej FSO ruszyła seryjna produkcja Syreny – auta, które stało się jednym z najtrwalszych symboli motoryzacji PRL.
Był to zarazem jedyny powojenny samochód osobowy produkowany w Polsce, który uchodzi za konstrukcję w pełni krajową. Pierwsze prototypy pokazano już w 1955 roku, a model seryjny otrzymał nazwę Syrena 100. Miał dwucylindrowy, dwusuwowy silnik o pojemności 746 cm³ i mocy 27 KM. W 1958 roku kosztował 72 tys. zł, a więc niemal dwa razy mniej niż Warszawa.
Czytaj też: „W Polsce każdy miał malucha i na niego mocno chuchał”, a rajdowcy brali go na rajd Monte Carlo
Od początku Syrena miała być samochodem popularnym. Konstruktorzy wykorzystali część podzespołów Warszawy, ale auto miało własny charakter. Najbardziej rozpoznawalnym elementem pierwszych wersji były drzwi zawieszone na tylnej krawędzi, czyli tzw. „kurołapy”, otwierane „pod wiatr”. Dopiero w modelu 105 zrezygnowano z tego rozwiązania i wprowadzono drzwi otwierane w sposób tradycyjny.
Kolejne odmiany stopniowo modernizowano. Po modelach 101, 102 i 103 przełom przyniosła Syrena 104 z 1966 roku, wyposażona już w trzycylindrowy silnik dwusuwowy o pojemności 842 cm³ i mocy 40 KM oraz zsynchronizowaną skrzynię biegów. W 1972 roku produkcję przeniesiono z FSO do FSM w Bielsku-Białej. W FSO, w latach 1957–1972, powstały 177 234 egzemplarze, a w FSM – 344 077. Łącznie wyprodukowano 521 311 Syren, a ostatni egzemplarz zjechał z taśmy 30 czerwca 1983 roku.
Powstały też wersje użytkowe, m.in. Bosto i pick-up R-20, ale zasadniczej wady konstrukcji nie udało się przezwyciężyć: dwusuwowy napęd był już w latach 70. wyraźnie przestarzały. To przesądziło o końcu modelu.

Syrena Sport, fot. NAC.
Osobne miejsce w historii zajmuje Syrena Sport – prototyp pokazany 1 maja 1960 roku. Był to niski, efektowny samochód sportowy o nadwoziu z tworzywa sztucznego, zbudowany jako pokaz możliwości stylistycznych i technicznych FSO. Powstał tylko jeden egzemplarz; nie trafił do produkcji seryjnej, choć szybko stał się sensacją i jedną z legend polskiej motoryzacji. Jego istnienie potwierdzają zachowane fotografie w zbiorach NAC. Oryginał nie przetrwał, ale po latach powstały repliki inspirowane tym projektem.
Dziś Syrena pozostaje czymś więcej niż tylko starym autem. To symbol epoki, marzeń o powszechnej motoryzacji i jednocześnie przykład, jak długo w realiach PRL eksploatowano konstrukcję, która z czasem stała się anachroniczna.

Syrena Sport, fot. NAC.
Czytaj też: Fabryka Stellantis w Bielsku-Białej zamknięta. Linia produkcyjna przeniesiona do Brazylii
Kresy.pl / PAP / Polskie Radio











