Podstęp i zimna krew. Jak AK odbijała więźniów na Kresach

18 stycznia zapisał się w historii Armii Krajowej jako data dwóch brawurowych i skutecznych akcji rozbicia niemieckich więzień – w 1943 roku w Pińsku oraz rok później w Lidzie.

Choć dzielił je rok i odmienny kontekst operacyjny, oba uderzenia stały się wzorcowymi przykładami działań dywersyjnych polskiego podziemia na Kresach.

Pińsk – 18 stycznia 1943

Akcja w Pińsku była odpowiedzią na aresztowanie w listopadzie 1942 roku dowódcy III odcinka organizacji dywersyjnej „Wachlarz”, kpt. Alfreda Paczkowskiego „Wani”, oraz jego podkomendnych. Dowództwo operacji powierzono cichociemnemu por. Janowi Piwnikowi „Ponuremu”. Plan oparto na podstępie i ścisłej dyscyplinie – zakazano używania języka polskiego i ograniczono użycie broni, by zminimalizować represje wobec ludności cywilnej. „Ponury” liczył, że Niemcy obarczą winą za atak okolicznych partyzantów sowieckich.

Grupa uderzeniowa, licząca kilkanaście osób, weszła do więzienia przy użyciu fortelu z udziałem żołnierza w mundurze esesmańskim. Zygmunt Sulima ps. „SS” przebrany za esesmana rozkazywał strażnikom otwieranie bram, co się udało. Równocześnie inne grupy, dowodzone przez cichociemnych por. Jana Rogowskiego „Czarkę” oraz ppor. Michała Fijałkę „Kawę”, przy użyciu drabinek sznurowych sforsowały pięciometrowy mur więzienny i przystąpiły do opanowania pomieszczeń komendantury. Na miejscu zastrzelono komendanta więzienia oraz jego zastępcę. Po kilku minutach od rozpoczęcia akcji żołnierze dotarli do cel z osadzonymi akowcami.

Uwolniono trzech „wachlarzowców” oraz kilkudziesięciu innych więźniów. Akcja zakończyła się sukcesem, choć Niemcy przeprowadzili później krwawy odwet na ludności Pińska. Operacja została wysoko oceniona przez Komendę Główną AK i włączona do programu szkolenia dywersantów.

Czaj też: W oddziale „Ponurego”

Lida – 18 stycznia 1944

Rok później podobne uderzenie przeprowadzono w Lidzie, gdzie od jesieni 1943 roku Niemcy więzili ponad 70 członków podziemia. Pierwotnie planowano wykupienie części osób, ale okazało się to niemożliwe.

Dowódcą akcji został ppor. Zenon Batorowicz „Zdzisław”. Dysponował dziesięcioosobowym zespołem, w skład którego wchodziło trzech żołnierzy konspiracji lidzkiej oraz siedmiu partyzantów dowodzonych przez sierż. Alfreda Fryze „Bza” z II batalionu 77. pułku piechoty AK por. Jana Borysewicza „Krysi”. Grupa, działając w mieście z silnym garnizonem niemieckim (w mieście przebywało wówczas ponad 10 tysięcy żołnierzy i policjantów niemieckich), zrezygnowała z frontalnego ataku, decydując się na podstęp.

Wykorzystano współpracę z jednym ze strażników, dzięki której opracowano plan więzienia. Grupa uderzeniowa przebrała się w mundury niemieckie i policji białoruskiej. Plan przewidywał dostarczenie wieczorem do więzienia wódki i piwa jako łapówki w zamian za przekazanie paczki jednemu z osadzonych. Alkohol został doprawiony środkiem nasennym, w nadziei że strażnicy szybko spożyją trunek i zapadną w sen.

Mimo że plan uśpienia załogi więzienia nie powiódł się, żołnierze AK zachowali zimną krew, rozbroili strażników i uwolnili około 70 więźniów politycznych, pozostawiając w celach kryminalistów. Kolumnę wyprowadzono z miasta bez alarmu; poza Lidą przejęły ją oddziały partyzanckie. Akcja zakończyła się pełnym powodzeniem i – podobnie jak operacja pińska – przeszła do legendy konspiracji.

Obie akcje miały charakter wzorcowy: przeprowadzono je niewielkimi siłami uderzeniowymi, które dzięki doskonałemu rozpoznaniu, zastosowaniu podstępu i sprawnemu dowodzeniu zakończyły operacje pełnym sukcesem. Stały się one również wyraźnym dowodem wysokiej sprawności Armii Krajowej na Kresach.

Kresy.pl / Muzeum AK / Polska Zbrojna

Tagi: , , ,
forma płatności