Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
18 lipca 1943 roku na stacji kolejowej w Józefowie pod Warszawą żołnierze Kedywu Armii Krajowej z Oddziału Dyspozycyjnego „Osjan” wykonali wyrok śmierci na volksdeutschu Ernście Sommerze.
Był on odpowiedzialny za zatrzymanie Huberta Lenka ps. „Hubert”, uczestnika przeprowadzonej niespełna cztery miesiące wcześniej akcji pod Arsenałem.
26 marca 1943 roku warszawskie Grupy Szturmowe Szarych Szeregów zaatakowały niemiecką więźniarkę przewożącą więźniów z siedziby Gestapo przy alei Szucha na Pawiak. Głównym celem operacji o kryptonimie „Meksyk II” było odbicie Jana Bytnara ps. „Rudy”, brutalnie torturowanego po aresztowaniu. W wyniku śmiałego uderzenia uwolniono ponad 20 więźniów.
19 lipca 1974 roku o godz. 11:15 uruchomiono zegar na Wieży Zygmuntowskiej odbudowywanego Zamku Królewskiego w Warszawie. Wydarzenie oznaczało zakończenie pierwszego etapu rekonstrukcji gmachu – oddanie jego bryły w stanie surowym.
Zegar był pierwszym całkowicie ukończonym i działającym urządzeniem w powstającym z ruin Zamku.
Godzina uruchomienia nie była przypadkowa. Wskazówki poprzedniego zegara zatrzymały się na godz. 11:15 dnia 17 września 1939 roku, gdy Zamek znalazł się pod intensywnym niemieckim ostrzałem artyleryjskim i bombardowaniem. W płomieniach stanęły wówczas między innymi Wieża Zygmuntowska, Wieża Władysławowska, dach nad Salą Senatorską oraz skrzydło od strony Wisły. Uszkodzony zegar pozostawał nieruchomy aż do ostatecznego zniszczenia budowli.
18 lipca 1792 roku pod Dubienką nad Bugiem wojska polskie dowodzone przez gen. Tadeusza Kościuszkę stoczyły zaciętą bitwę z wielokrotnie liczniejszym korpusem rosyjskim gen. Michaiła Kachowskiego.
Starcie było jednym z najważniejszych epizodów wojny w obronie Konstytucji 3 maja.
Wojna rozpoczęła się 18 maja 1792 roku, gdy armia rosyjska wkroczyła na terytorium Rzeczypospolitej. Interwencję podjęto w porozumieniu z przywódcami konfederacji targowickiej, którzy wystąpili przeciwko reformom Sejmu Wielkiego i dążyli do przywrócenia rosyjskiej dominacji nad państwem polskim.
Kościół katolicki 19 lipca wspomina błogosławionych Achillesa Puchałę i Hermana Stępnia – polskich franciszkanów konwentualnych posługujących w parafii Pierszaje na Nowogródczyźnie.
W 1943 roku nie opuścili zagrożonych parafian i ponieśli męczeńską śmierć z rąk niemieckich okupantów w pobliskiej Borowikowszczyźnie.
Józef Puchała, późniejszy o. Achilles, urodził się 18 marca 1911 roku w Kosinie koło Łańcuta. Wychowywał się w wielodzietnej rodzinie Franciszka i Zofii z Olbrychtów. Po ukończeniu piątej klasy szkoły powszechnej wyjechał do Lwowa, gdzie kontynuował naukę w prowadzonym przez franciszkanów Małym Seminarium Misyjnym.
18 lipca 1898 roku Maria Skłodowska-Curie i Piotr Curie ogłosili odkrycie nowego, silnie promieniotwórczego pierwiastka – polonu. Nazwa była hołdem dla ojczyzny uczonej, Polski, która pozostawała wówczas pod zaborami i nie istniała jako niepodległe państwo.
Tego dnia podczas posiedzenia Francuskiej Akademii Nauk przedstawiono pracę małżonków Curie poświęconą nowej substancji promieniotwórczej znajdującej się w blendzie smolistej. Autorzy zaznaczali jeszcze ostrożnie, że jeżeli istnienie nowego pierwiastka zostanie potwierdzone, powinien on otrzymać nazwę „polon”, od łacińskiego określenia Polski – Polonia.
Odkrycie było wynikiem kilkumiesięcznych badań prowadzonych przez Marię Skłodowską-Curie. Uczona zajmowała się zjawiskiem samorzutnego promieniowania, odkrytym w 1896 roku przez Henriego Becquerela podczas doświadczeń ze związkami uranu.
19 lipca 1655 roku przedstawicielom Rzeczypospolitej wręczono szwedzki akt wypowiedzenia wojny.
Dwa dni później armia dowodzona przez feldmarszałka Arvida Wittenberga przekroczyła granicę państwa polsko-litewskiego i wkroczyła do Wielkopolski. Rozpoczynał się „potop szwedzki” – jeden z najbardziej niszczycielskich konfliktów w dziejach Rzeczypospolitej.
Szwedzki atak nastąpił pomimo obowiązującego rozejmu zawartego w 1635 roku w Sztumskiej Wsi. Pokój pomiędzy oboma państwami nigdy nie został formalnie podpisany, ale zawieszenie broni miało obowiązywać jeszcze przez sześć lat.
Raczej smutne niż wywołujące dumę. Oto prawdziwa strony wojny- nie ta filmowa, każdy żołnierz niższego szczebla szybko uczył się, że wojna karmi się sama, a wojna robi z ludzi potwory. Lepszy tytuł- nie tylko kozacy byli gorsi od zwierząt.
Za to możemy być dumni, gdy porównamy zachowanie naszych wojaków z partyzantkami innych sąsiadów, czy wojsk z czasów II wś, moralność była u nas wtedy na najwyższym poziomie w porównaniu do innych krajów.
Ale ja tego artykułu nie pisałem „ku pokrzepieniu serc”, ale po to, aby pokazać zapomniany, a spektakularny epizod kampanii 1651 r. A że przy okazji pokazuję prawdziwe oblicze wojny? A dlaczego miałbym je ukrywać? Rzeczywistość była taka, że albo wojsko marłoby z głodu (co też później i tak miało miejsce), albo cywile. Nie było wówczas innej alternatywy.
Wojna była brutalna. Nawet ta zwycięska. Największymi w niej przegranymi byli, są i będą normalni ludzie. I o tym warto by pamiętać niezależnie od epoki.
A mi się marzy książka pokazująca zależności pomiędzy ekonomią a działaniami wojskowymi. OD szkoły podstawowej marzy mi kiedy to jak pamiętam podawano suche fakty a człowiek musiał domyślać się dlaczego np. Najjaśniejsza Rzeczpospolita zaczęła dostawać zadyszki 🙂
To jest bardzo bliska mi tematyka :). W mojej książce „Wojskowość polska w dobie wojny polsko-szwedzkiej 1626-1629. Kryzys mocarstwa” szeroko poruszam te zagadnienia. Choć oczywiście jest to tylko kilkuletni fragment naszych dziejów. W każdym razie pokazuje głębsze dno tego, o czym dzisiaj współcześni historycy mało kiedy pamiętają. Dlaczego podatki były niskie, dlaczego armia była tak nieliczna (i liczna z drugiej strony, bo zależy co tam sobie zdefiniujemy pod pojęciem armii) itd. itp.
heh, tylko prawda jest ciekawa- nie oczekuję od historyka pisania „ku pokrzepieniu serc”. Co prawda jeśli to była banda zgłodniałych chłopów to trochę niweluje to zasługi naszych hajduków, których oddziały z tego co kojarzę były w sporej części nasączone drobną szlachtą więc siłą rzeczy morale w takich oddziałach musiało stać na dużo wyższym poziomie niż wśród jednostek chłopskich. W każdym razie człowieka, który nie jest doświadczonym żołnierzem, ma mało sił i ledwo myśli z powodu głodu nie trudno musiałoby być przegonić, nawet w takiej liczbie, ale jeśli to byli w znacznej części kozacy to robiłoby to wrażenie. W każdym razie dziękuje za ciekawy artykuł! 🙂
Pozdrawiam