Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.
Wśród licznych rocznic związanych z odzyskaniem przez Polskę niepodległości, niesłusznie pomijane jest jedno z najistotniejszych wydarzeń 1918 roku: deklaracja wersalska.
3 czerwca 1918 roku w Wersalu szefowie rządów Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch ogłosili deklarację, w której uznali utworzenie „zjednoczonego i niepodległego państwa polskiego z wolnym dostępem do morza” za jeden z warunków trwałego i sprawiedliwego pokoju w Europie.
Stany Zjednoczone nie podpisały dokumentu, ponieważ występowały w koalicji antyniemieckiej jako państwo stowarzyszone, a nie formalnie sprzymierzone, jednak deklaracja miała duże znaczenie dla umiędzynarodowienia sprawy polskiej.
Wydawnictwo Replika opublikowało nowe wydanie wspomnień Edwarda Bucy, żołnierza Armii Krajowej, więźnia sowieckich łagrów i jednego z przywódców buntu w Workucie.
Edward Buca nie jest postacią szerzej znaną, a szkoda, ponieważ był człowiekiem wyjątkowym. Być może dzięki książce wydanej nakładem Wydawnictwa Replika polski odbiorca lepiej pozna tę niezwykłą postać z Kresów.
Urodził się 24 marca 1926 roku we wsi Nadyby, położonej w rejonie samborskim, i zamieszkanej głównie przez Polaków (obecnie Ukraina). Jego ojciec pracował jako technik budowlany w PKP. Edward był najmłodszym dzieckiem w rodzinie — miał trzech braci i dwie siostry. Przed wybuchem II wojny światowej ukończył sześć klas szkoły powszechnej.
3 czerwca 1524 roku Mikołaj Kopernik, przebywający we Fromborku, napisał list do krakowskiego kanonika, kartografa i historyka Bernarda Wapowskiego. Dokument znany dziś jako „List przeciwko Wernerowi” uchodzi za drugą znaną pracę astronomiczną Kopernika, po wcześniejszym „Commentariolusie”, i powstał niemal dwie dekady przed drukiem „De revolutionibus orbium coelestium”.
Choć list miał formę prywatnej korespondencji, szybko zyskał znaczenie naukowe. Oryginał nie zachował się, ale jego treść przetrwała w późniejszych odpisach. Dokument był znany uczonym kolejnych pokoleń, a drukiem ukazał się dopiero w 1854 roku w Warszawie, w edycji przygotowanej przez Jana Baranowskiego.
1 czerwca 1434 roku w Gródku pod Lwowem zmarł Władysław II Jagiełło, król Polski i najwyższy książę litewski. Był jednym z najdłużej panujących monarchów w dziejach Polski i pierwszym królem z dynastii Jagiellonów.
Do Gródka Jagiełło dotarł już ciężko chory. Według przekazu Jana Długosza przyczyną choroby miało być przeziębienie, którego sędziwy monarcha nabawił się podczas pobytu na Rusi Czerwonej.
Król, mimo chłodu, miał udać się nocą do lasu, aby słuchać śpiewu słowików. Po spędzeniu tam większej części nocy zachorował. Współcześnie najczęściej wskazuje się, że mogło chodzić o zapalenie płuc.
1 czerwca 1943 roku Niemcy przeprowadzili pacyfikację wsi Sochy koło Zwierzyńca na Zamojszczyźnie. Była to jedna z najkrwawszych zbrodni popełnionych przez okupanta niemieckiego na ludności cywilnej tego regionu podczas II wojny światowej. Zginęło niemal 200 osób.
Sochy znajdowały się na obszarze objętym niemiecką polityką terroru, wysiedleń i represji wobec polskiej ludności Zamojszczyzny. Wieś leżała w pobliżu terenów leśnych, gdzie działały oddziały partyzanckie. Według przekazów historycznych powodem pacyfikacji była pomoc udzielana podziemiu, a także niewywiązywanie się przez mieszkańców z narzuconych przez Niemców kontyngentów. Bezpośrednim pretekstem miało być zabicie niemieckiego żandarma.
2 czerwca 1979 roku Jan Paweł II rozpoczął swoją pierwszą pielgrzymkę do Polski. Była to wędrówka, która na zawsze odmieniła oblicze kraju.
Papież-Polak odwiedził wówczas Warszawę, Gniezno, Częstochowę, Kalwarię Zebrzydowską, Oświęcim, Wadowice, Nowy Targ i Kraków. Jego wizyta, trwająca dziewięć dni, była wydarzeniem religijnym oraz impulsem politycznym.
Atmosfera w kraju w tamtym czasie była napięta. Po wydarzeniach z czerwca 1976 roku społeczeństwo zaczęło coraz głośniej wyrażać sprzeciw wobec reżimu. Kościół katolicki stawał się przestrzenią wolności i duchowego wsparcia dla milionów wiernych. Wybór Karola Wojtyły na papieża w 1978 roku wstrząsnął władzami PRL, które nie mogły zignorować jego pragnienia odwiedzenia ojczyzny.
Raczej smutne niż wywołujące dumę. Oto prawdziwa strony wojny- nie ta filmowa, każdy żołnierz niższego szczebla szybko uczył się, że wojna karmi się sama, a wojna robi z ludzi potwory. Lepszy tytuł- nie tylko kozacy byli gorsi od zwierząt.
Za to możemy być dumni, gdy porównamy zachowanie naszych wojaków z partyzantkami innych sąsiadów, czy wojsk z czasów II wś, moralność była u nas wtedy na najwyższym poziomie w porównaniu do innych krajów.
Ale ja tego artykułu nie pisałem “ku pokrzepieniu serc”, ale po to, aby pokazać zapomniany, a spektakularny epizod kampanii 1651 r. A że przy okazji pokazuję prawdziwe oblicze wojny? A dlaczego miałbym je ukrywać? Rzeczywistość była taka, że albo wojsko marłoby z głodu (co też później i tak miało miejsce), albo cywile. Nie było wówczas innej alternatywy.
Wojna była brutalna. Nawet ta zwycięska. Największymi w niej przegranymi byli, są i będą normalni ludzie. I o tym warto by pamiętać niezależnie od epoki.
A mi się marzy książka pokazująca zależności pomiędzy ekonomią a działaniami wojskowymi. OD szkoły podstawowej marzy mi kiedy to jak pamiętam podawano suche fakty a człowiek musiał domyślać się dlaczego np. Najjaśniejsza Rzeczpospolita zaczęła dostawać zadyszki 🙂
To jest bardzo bliska mi tematyka :). W mojej książce “Wojskowość polska w dobie wojny polsko-szwedzkiej 1626-1629. Kryzys mocarstwa” szeroko poruszam te zagadnienia. Choć oczywiście jest to tylko kilkuletni fragment naszych dziejów. W każdym razie pokazuje głębsze dno tego, o czym dzisiaj współcześni historycy mało kiedy pamiętają. Dlaczego podatki były niskie, dlaczego armia była tak nieliczna (i liczna z drugiej strony, bo zależy co tam sobie zdefiniujemy pod pojęciem armii) itd. itp.
heh, tylko prawda jest ciekawa- nie oczekuję od historyka pisania “ku pokrzepieniu serc”. Co prawda jeśli to była banda zgłodniałych chłopów to trochę niweluje to zasługi naszych hajduków, których oddziały z tego co kojarzę były w sporej części nasączone drobną szlachtą więc siłą rzeczy morale w takich oddziałach musiało stać na dużo wyższym poziomie niż wśród jednostek chłopskich. W każdym razie człowieka, który nie jest doświadczonym żołnierzem, ma mało sił i ledwo myśli z powodu głodu nie trudno musiałoby być przegonić, nawet w takiej liczbie, ale jeśli to byli w znacznej części kozacy to robiłoby to wrażenie. W każdym razie dziękuje za ciekawy artykuł! 🙂
Pozdrawiam