Ks. Ludwik Rutyna – Legenda Kresów

Ks. Ludwik Rutyna – legendarny kapłan z Buczacza, który wierny swemu powołaniu burzył mury uprzedzeń i nienawiści, między narodami polskim i ukraińskimW latach 2007 i 2008 odbyłem dwie wyprawy do dawnego polskiego województwa tarnopolskiego. Moim głównym celem była wizyta u ks. Ludwika Rutyny, urodzonego w 1917 r. proboszcza parafii w Buczaczu, legendarnego strażnika tradycji polskich Kresów. Postać ta jest mi również szczególnie bliska, gdyż był to rodzony brat mojej prababci. Piszę „był”, ponieważ w grudniu mija pierwsza rocznica śmierci tego niezwykłego duszpasterza, który swoją postawą starał się łączyć podzielone murem nienawiści narody polski i ukraiński.

Ks. Ludwik Rutyna urodził się 10 lutego 1917 r. w Podzameczku. Podzameczek jest przedmieściem powiatowego Buczacza, leżącego w dawnym województwie tarnopolskim, miasta, o którym wzmianki znajdujemy już w dokumentach z 1379 r. To rodowe gniazdo Buczackich, prawdziwą świetność przeżywało gdy w XVI w. trafiło w ręce rodu Potockich. Wtedy to powstał zamek na wzgórzu, przekształcając Buczacz w twierdzę, jedno z „orlich gniazd”, broniących południowo-wschodnich rubieży Rzeczypospolitej. Mury zamku przetrwały najazdy tatarskie, oraz wojny kozackie. Był oblegany nieskutecznie w latach 1648, 1655, oraz 1667. W 1672 r. po zdobyciu Kamieńca Podolskiego, tureckie wojska w czasie marszu na Lwów obległy buczacką twierdzę. Pod nieobecność męża, obroną twierdzy dowodziła Teresa Potocka, wojewodzina bracławska. Po pewnym czasie oblężenie zostało zdjęte, po opłaceniu dużego okupu, oraz podpisano tzw. „haniebny pokój” pod „Lipą Mahometa”, która rośnie w Buczaczu do dnia dzisiejszego (ma około 400 lat). Pokój ten wyznaczył nową granicę na rzece Strypie, dzieląc de facto miasto na pół. Na szczęście już rok później w wyniku wyprawy króla Jana III Sobieskiego miasto wróciło w całości do Rzeczypospolitej. Największym dobrodziejem Buczacza był Mikołaj Bazyli Potocki, człowiek o typowo sarmackiej naturze, w której warcholstwo przeplatało się z dewocyjną pobożnością. Do jego wybryków należało ściąganie Żydów z kosami na wyłożony „kocimi łbami” rynek, gdzie kazał im „kosić”, chłopkom kazał wchodzić na drzewa i „kukać”, następnie strzelał do nich ze śrutu, a trafionej dawał dukata, oraz wiele innych wybryków. W połowie XVIII w. był on jednym z najbogatszych ludzi w Rzeczypospolitej. Ufundował 77 świątyń, tak łacińskich, jak i greckokatolickich i prawosławnych, w tym wszystkie świątynie w Buczaczu, z kościołem farnym, w którym był proboszczem ks. Ludwik Rutyna , oraz klasztor greckokatolickiego zakonu Bazylianów. U schyłku życia „postrzygł się w mnichy” i zamieszkał w skromnym dworku na dziedzińcu ufundowanego przez siebie kompleksu klasztornego w Poczajowie. W czasach zaborów Buczacz znalazł się w granicach Monarchii Habsburskiej, zaś po traktacie ryskim 1921 r. wszedł w skład II Rzeczypospolitej.

Na czas odradzania się państwowości polskiej przypadły lata dzieciństwa ks. Rutyny. W latach 1924 – 1928 uczęszczał on do szkoły powszechnej we Lwowie. Od 1929 r. rozpoczął naukę w gimnazjum w Buczaczu, która trwała do roku 1937. W czasie nauki w gimnazjum młody Ludwik podjął decyzję wstąpienia w stan kapłański. Rozpoczął studia na Wyższym Seminarium Duchownym na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie.

17 września 1939 r. na Kresy wkroczyła Armia Czerwona. Lwowskie seminarium zostało zamknięte w 1940 r., dlatego resztę nauki alumni musieli kontynuować tajnie. 11 maja 1941 r. w zamkniętej przez sowietów katedrze łacińskiej ks. Ludwik otrzymuje z rąk biskupa Eugeniusza Baziaka święcenia kapłańskie, oraz otrzymuje polecenie objęcia wikariatu w Baworowie. Był to najtrudniejszy czas w życiu młodego księdza, gdyż w tym czasie rozpoczęły się masowe rzezie ludności polskiej, dokonywane przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii. Wieczorem 2 listopada 1944 r., już po ponownym wkroczeniu na Kresy Armii Czerwonej, wraz z proboszczem ks. Karolem Procykiem szykowali się do kolacji. Nagle walenie do drzwi. Organista, u którego znajdowali się proboszcz parafii Baworów i ks. Rutyna, otworzył drzwi, i zwalił się cięty szablą. Proboszcz został skrępowany, i uprowadzony (prawdopodobnie poćwiartowany piłą do drzewa, lecz ciała nigdy nie odnaleziono), zaś ks. Ludwik, który w tym czasie znajdował się w innym pomieszczeniu zdołał uciec. Od tamtej pory nie nocował na plebanii. Ukrywał się w różnych miejscach, między innymi na wieży kościelnej. W 1945 r. w ramach akcji expatriacyjnej wyjechał wraz z wiernymi do „nowej” Polski.

Już w nowej rzeczywistości sprawował posługę kapłańską początkowo w Mieszkowicach, a następnie Rudziszkach, oraz w Szybowicach koło Prudnika. Działał tam przez trzynaście lat, za co otrzymał tytuł dziekana, oraz honorowego kanonika. W 1958 r. dostał polecenie objęcia parafii w Kędzierzynie – Koźlu. Dawni parafianie z Szybowic byli tak przywiązani do swego proboszcza że pojechali go „odbić” i sprowadzić z powrotem, co jednak z góry było skazane na niepowodzenie, gdyż decyzja biskupa była nieodwołalna. 21 czerwca 1958 r. przejął z rąk księdza Tadeusza Pyki parafię w Kędzierzynie – Koźlu, gdzie służył wiernym przez ponad trzydzieści lat. Początkowo było to trudne zadanie, gdyż musiał zjednać sobie Ślązaków, którzy patrzyli na obcych z nieufnością. Jednak jego działalność, oraz podejście do ludzi zjednało mu najzagorzalszych oponentów. W pierwszych latach pobytu w Kędzierzynie – Koźlu, a które przypadły na obrady Soboru Watykańskiego II, skupił się na realizowaniu postanowień soborowych na terenie parafii. W 1965 przygotował parafię do nawiedzenia obrazu Matki Bożej, zaś rok później pomimo antykościelnej nagonki ze strony władz, zorganizował obchody 1000 – lecia chrztu Polski. Od początku zaangażował się w budowę i remont kościołów i cmentarzy na Opolszczyźnie, pomimo trudności ze strony Służby Bezpieczeństwa. Doprowadził do uporządkowania starego cmentarza parafialnego, tak samo podchodząc do grobów polskich, jak i niemieckich. W 1976 r. dzięki jego staraniom poszerzono i ogrodzono teren nowego cmentarza, zaś w 1984 r. otwarty został nowy dom katechetyczny. W latach 1964 – 1988 pełnił obowiązki dziekana, zaś w 1981 r. otrzymał tytuł prałata. Przez wszystkie lata posługi w parafii św. Zygmunta i św. Jadwigi Śląskiej w Kędzierzynie – Koźlu pozostawał wierny swojemu kapłańskiemu powołaniu, służąc wiernym o każdej porze dnia i nocy. W wieku 73 lat przeszedł na zasłużoną emeryturę 16 grudnia 1990 r., kiedy to uroczyście przekazał parafię swemu następcy ks. doktorowi Alfonsowi Schubertowi.

Jednak pobyt na emeryturze nie trwał długo. Już na początku 1991 r., za zgodą abp. Alfonsa Nossola, ks. Rutyna wyjechał na Ukrainę. 27 lutego 1991 objął parafię w Krzemieńcu, zaś po trzech miesiącach uzyskał parafię w rodzinnym Buczaczu. Nowe władze niepodległej Ukrainy przekazały na użytek wiernych kościół w Buczaczu, oraz kościoły w Koropcu, Trybuchowcach, Potoku Złotym, Zielonym Ujściu, Porochowej, oraz Starych Pytlikowcach. Kościoły te były przeważnie w bardzo złym stanie i wszystkie wymagały generalnego remontu. Był on możliwy do zrobienia głównie dzięki ofiarności dawnych parafian z Kędzierzyna – Koźla, a także kresowian, dawnych mieszkańców Buczacza. Ks. Rutyna co roku przyjmował pielgrzymki z Polski, chętnie opowiadając historię swojego, jakże ciekawego życia, oraz historię Podola i Buczacza. Uczulał również pielgrzymów, że jako katolicy nie powinni rozdrapywać starych ran, ani nie wdawać się w żadne dysputy polityczne, bo ani one nie zmienią przeszłości, ani też nie wpłyną na przyszłość. W początkowym okresie pobytu na Ukrainie, ks. Ludwik miał problemy z miejscowymi Ukraińcami. Patrzyli nieufnie na księdza, Polaka, który przyjechał do Buczacza remontować kościół, a także na pielgrzymki i wycieczki z Polski które odwiedzały miasto, lecz w ciągu lat działalności ich stosunek do księdza uległ zmianie.

Parafia buczacka jest bardzo mała. Na mszę przychodziło ok. 10 osób, przeważnie w podeszłym wieku, gdyż bardzo niewielu Polaków zostało w mieście nad Strypą. Mszę świętą ks. Rutyna sprawował po polsku, lecz kazanie było już w języku ukraińskim. Był czas gdy do kościoła przychodzili, oprócz garstki katolików, również prawosławni. W każdą niedzielę oprócz odprawiania mszy św. w buczackiej farze, ks. Ludwik jeździł z posługą do kościołów w Złotym Potoku, Porochowej, Koropcu i Zielonym Ujściu. Nie przestał odwiedzać swych wiernych nawet po przekroczeniu 90 lat.

W 2008 r. ze względu na swój podeszły wiek, (91lat) oraz narastające kłopoty zdrowotne, złożył urząd proboszcza, pozostając jednak w Buczaczu jako rezydent. Pomimo tego nie przestał doglądać remontu plebanii, która przybrała charakter domu pielgrzyma, miejsca odpoczynku dla wszystkich gości odwiedzający Buczacz i ks. Rutynę.

W uznaniu działalności na Podolu Ks. Ludwik Rutyna, otrzymał z rąk papieża tytuł infułata. W październiku 2005 r. Fundacja Jerzego Bonieckiego „Polcul”, uhonorowała ks. Infułata wyróżnieniem za odbudowę zabytków sakralnych na Śląsku Opolskim i na Podolu. Ks. Rutyna otrzymał także medal Ecce Homo, za poświęcenie życia Bogu i ludziom, a także ekumeniczne wsparcie pojednania między narodami, oraz medal „Za zasługi dla Miasta Kędzierzyna-Koźla”, którego był honorowym obywatelem.

Ten niezwykły kapłan zmarł w nocy z 10 na 11 grudnia 2010 w wieku 93 lat.

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz