„[…] zamieszała husaria z kopiami piechotę, i tak szczęśliwie sprawiła się, iż żaden drzewca darmoć nie skruszył. Jam tego nie widział, ale godny wiary towarzysz powiada, iż sześciu na jednej kopiej widział Moskalów.”

Pisał dowodzący w bitwie pod Połonką (28 VI 1660) wojskiem litewskim, hetman Paweł Sapieha. Czy relacja ta zasługuje na zaufanie? Tak, bo choć to przypadek skrajny, to jednak nie wyjątkowy. O pięciu Moskalach przebijanych pojedynczymi ciosami kopii w bitwie pod Cudnowem (14 X 1660), pisał Samuel Leszczyński – pułkownik kawalerii polskiej i świadek tej bitwy. O pięciu Turkach nadziewanych na husarskie kopie w bitwie pod Chocimiem (11 XI 1673) pisał Wespazjan Kochowski.

Gdy walczono z kawalerią, to siłą rzeczy liczba przebitych wrogów nie mogła być aż taka wysoka, bo kawalerzyści nie są w stanie ustawić się w tak gęstym szyku, jak stłoczona piechota. Ale i walce z kawalerią bywało, że pojedynczy cios kopią przebijał 3 – 4 jeźdźców naraz. Na przykład, gdy 7 września 1621 roku, pod Chocimiem, około 600 husarzy rozbiło szarżą około 10 000 żołnierzy osmańskich, to jak notował biorący w niej udział rotmistrz Jan Rudomina:

„Trzech, y cztyrech, pogaństwa, na kopią brano”

Zresztą 3-4 ludzi na długą broń drzewcową nadziewali nawet pikinierzy. Pisał o tym były dowódca piechoty szwedzkiej, który później wstąpił w polską służbę, Jan Joachim Kampenhausen:

„Trochę się zaś zda być chluba i ciężko się uda, aby razem 3 albo 4 przebić, ale anno [Domini] 1700 [w bitwie] pod Narwą szwedzcy pikinierowie to, i więcej czynili, bo w rejteradzie żadna nie jest raritas [rzadkość] ale często praktykowana.”

Tę informację dostarczył portal Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Kampenhausen zaznaczył, że do takich przypadków dochodziło podczas ucieczki wroga. Co jest w pełni logiczne, gdyż właśnie wtedy żołnierze tłoczyli się, zmniejszając w tej sposób regulaminowy dystans, jaki ich obowiązywał w szyku bitewnym. Dlatego nie mam wątpliwości, że w sytuacji gdy:

  • piechurzy nie nosili uzbrojenia ochronnego
  • stłoczyli się w czasie ucieczki
  • husarz użył długiej kopii (te dochodziły do 6,2 m)
  • trzymał ją w toku

przebicie sześciu ludzi naraz było możliwe. A co z nimi później zrobił husarz spod Połonki? Nie, nie woził ich na kopii, jak to sobie niektórzy wyobrażają. Była to broń jednorazowego użytku, więc albo się złamała tuż po przewierceniu tych ludzi na wylot, albo też, jeśli jakimś cudem pozostała w całości, husarz ją po prostu odrzucił.

Radosław Sikora

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz