Bitwa pod Chocimiem 1621

Bitwa, a raczej kampania chocimska trwająca sześć tygodni, w której połączone siły polsko- kozackie skutecznie zagrodziły drogę armii turecko- tatarskiej, chcącej najechać Rzeczpospolitą. Nie było to oczywiście pierwsze i jedyne wspólne wystąpienie Polaków i Kozaków na polu bitwy.

Z początkiem XVII w. strona kozacka skłaniała się do współpracy z Polską, choć nie do podporządkowania się jej. W 1600r. ok. 2000 Kozaków wzięło udział w wyprawie Jana Zamoyskiego na Wołoszczyznę. Dowodził nimi Samuel Kiszka, używający tytułu hetmana. Pod jego wodzą Kozacy walczyli też w Inflantach przeciwko Szwecji. Duża liczba Zaporożców uczestniczyła te w wyprawie moskiewskiej i osadzeniu na tronie carskim Dymitra Samozwańca. Około 10 tys. Kozaków pod wodzą Piotra Konaszewicza- Sahajdacznego udało się również na wyprawę wojenną królewicza Władysława IV w 1618r. przeciwko Moskwie. Zdobyli oni Jelec i Kaługę i wspólnie z Polakami usiłowali też wziąć Moskwę. Piotr Konaszewicz- Sahajdaczny, człowiek wykształcony, absolwent Akademii Ostrogskiej, a także Szkoły Bractwa Lwowskiego, przerastający swych ziomków intelektem o głowę, opowiadał się za współpracą Kozaków z Polską. Chciał oprzeć się na określonych zasadach, z punktu widzenia jej racji stanu nie zawsze korzystnych. Kozacy byli też sojusznikiem kłopotliwym. Ich regularne wyprawy morskie przeciw Turcji, bardzo bolesne dla sułtana zwłaszcza ze względów prestiżowych obracały się przeciwko Polsce. Dla Konstantynopola stanowiły bowiem atak przeciwko niemu jej poddanych. Twardo żądał on więc, by ta wzięła ich w karby, grożąc w przeciwnym razie wojną. Ta zaś uczynić tego nie mogła. W 1621r. w obliczu groźby zagrożenia wojennego ze strony Turcji zawarła sojusz z Kozakami, chcąc pozyskać wśród nich około 20 tys. żołnierzy. Konaszewicz uzyskał nadany przez Zygmunta III tytuł hetmana i przyprowadził do obozu wojsk koronnych pod Chocim 40 tys. Kozaków. Na ich chęć do walki z Turkami wpłynął list pasterski patriarchy jerozolimskiego Teofanesa, w którym wzywał on Kozaków do służby pod polskimi sztandarami.

Krwawa i wyczerpująca

Siły kozackie składały się z 13 pułków dysponujących łącznie 22 działami. Wojsk polskich było 25- 26 tys. Armia turecka Osmana II liczyła 70-75 tys. ludzi, wspierało ją około 20 tys. Tatarów oraz 12 tys. Mołdawian i Wołochów. W sumie sułtan miał do dyspozycji ponad sto tysięcy żołnierzy, nie licząc kilkudziesięciu tysięcy czeladzi. Siły polsko-litewsko-kozackie były znacznie mniejsze. Sułtan był pewny wygranej. Nie zakładał długiego oblężenia. Przewidywał, że zdobycie polsko- kozackiego obozu zajmie mu najwyżej kilka dni. Obóz kozacki , jak wynika z przekazów, nie był solidnie przygotowany do obrony. Jego umocnienia zaimprowizowano w ostatniej chwili. Stanowiły je dwa rzędy wozów taborowych wypełnionych piaskiem. Pod nimi wykopano rowy, mające chronić Kozaków przez ogniem wroga. Sułtan nie docenił jednak talentów hetmana Sahajdacznego ani też determinacji Kozaków.

Bitwa rozpoczęła się z początkiem września 1621r. i trwała równo 6 tygodni. Była krwawa i wyczerpująca. Stanowiła nie tylko największą w dziejach dawnej Polski operację obronną, ale i największą wojnę pozycyjną w tamtych czasach w Europie. Ogólny jej wynik stanowił niewątpliwie sukces wojsk polsko- kozackich. Przyjęta przez naczelnego wodza hetmana Jana Karola Chodkiewicza koncepcja obronna sprawdziła się w praktyce. Obrona Chocimia potwierdziła słuszność staropolskiej sztuki wojennej głoszącej, ze :” rydel, muszkiet i kopija zwycięstwo gotują”. Główną rolę w obronie Chocimia odegrała piechota polsko- litewska , wsparta w taborze przez piechotę zaporoską. Na barki Kozaków spadł też główny ciężar walki. Odparli oni pięć z dziesięciu szturmów tureckich. Dokonali też wielu nocnych wycieczek, zadając Turkom ciężkie straty. Gdy choroba utrudniała Chodkiewiczowi dowodzenie i chciał się on wycofać, Konaszewicz- Sahajdaczny gorąco namawiał go do trwania na pozycjach. W wyniku jego interwencji skrócono tylko linię obrony. Gdy Chodkiewicz zmarł, Kozacy dokonali nocą kolejnego wypadu na Turków, by ci nie liczyli, że śmierć naczelnego wodza załamie obrońców.

Nie porzucili Kozaków

W czasie pertraktacji pokojowych z Turkami posłowie polscy nie zgodzili się na porzucenie Kozaków i uzyskanie za ich głowy korzystniejszych warunków pokoju. Określili oni Kozaków jako „towarzyszy naszych”. Szczegóły zawartego układu pokojowego nie były jednak dla Kozaków korzystne. Rzeczpospolita zobowiązała się do powstrzymania Kozaków od wypraw morskich przeciwko Turcji, ta zaś Tatarów od najazdów na Kresy. Kozacy rozczarowani opuścili obóz, nie czekając na podziękowania i odprawienie triumfu. Było to ostatnie w tej skali wspólne wystąpienie zbrojne wojsk polskich i kozackich. Dało ono niewątpliwie Kozakom poczucie siły i własnych możliwości. W ich propozycjach kierowanych do Zygmunta III była już wyraźna zapowiedź, ze będą dążyć do utworzenia własnego państwa. Domagali się m.in. równouprawnienia prawosławia, zgody na mieszkanie we włościach szlacheckich i królewskich, bez konieczności wypełniania powinności poddańczych. Kozacy domagali się również zgody na najmowanie się do służby w oddziałach innych monarchów i wreszcie opuszczenie województwa kijowskiego przez wojska koronne. Propozycji tych ówczesna Rzeczpospolita nie chciała zaakceptować, co źle rokowało polsko- ukraińskie braterstwo broni.

Marek A. Koprowski

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz