W październiku 2017 roku Ministerstwo Edukacji i Nauki Federacji Rosyjskiej odebrało stopień doktora nauk historycznych Kiriłłowi Aleksandrowi, który w marcu 2016 roku obronił pracę doktorską o armii generała Własowa. Dysertacji Aleksandrowa zarzucono m.in., że nie służy spójności społecznej oraz kształceniu postaw patriotycznych.

Praca doktorska Aleksandrowa nosiła tytuł „Generałowie i oficerowie formacji zbrojnych Komitetu Wyzwolenia Narodów Rosji w latach 1943-1946”. Historyk, w oparciu o nieznane wcześniej dokumenty archiwalne, przeanalizował w niej biografie około dwustu generałów i oficerów Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej (ROA) oraz Sił Zbrojnych Komitetu Wyzwolenia Narodów Rosji.



Już wcześniejsza obrona pracy doktorskiej wywołała w Rosji wielkie emocje. Pod budynkiem Rosyjskiej Akademii Nauk w Petersburgu pikietowali komuniści, zaś na salę obrad przyszli przedstawiciele organizacji weteranów Armii Czerwonej, którzy oskarżyli Aleksandrowa o apologię zdrajców ojczyzny. Sprawą zainteresowała się także rosyjska prokuratura do której napłynęły doniesienia na historyka.

Komitet Wyzwolenia Narodów Rosji (KONR) to kolaboracyjny komitet złożony z rosyjskich wojskowych i cywilnych działaczy antykomunistycznych, działający pod nadzorem niemieckiej III Rzeszy podczas II wojny światowej. Oficjalnym przywódcą KONR był gen. Andriej Własow, wzięty do niewoli niemieckiej wysoki rangą dowódca Armii Czerwonej.

Rosyjski dziennik „Nowaja Gazieta” przeprowadził wywiad z historykiem Kiriłłem Aleksandrowem, poniżej przedrukowujemy kilka jego fragmentów.

Kto był dla Pana najbardziej interesującą postacią?

Jako osobowość – człowiek, który faktycznie stworzył armię własowską (sam generał Własow pełnił głównie funkcje reprezentacyjne) – generał major Armii Czerwonej, zastępca szefa sztabu Frontu Północno-Zachodniego w 1941 roku, Fiodor Truchin. Szlachcic dziedziczny, carski chorąży z 1916 roku, człowiek odznaczony orderem Czerwonego Sztandaru za udział w wojnie na froncie polskim. Następnie wykładowca Akademii Wojskowej i Akademii Sztabu Generalnego. Było jeszcze dużo interesujących osobowości. No i oczywiście były w ogóle nieciekawe – ci, którzy poszli do armii Własowa, aby ratować życie. Ale byli też szczerzy, nieprzejednani przeciwnicy Stalina. Byli także tacy, na których zachowanie silnie wpływały okoliczności. Byli tacy, których motywacja się zmieniała – przy czym w dwie strony. Byli oficerowie, którzy zaczęli współpracować z Niemcami z powodu wrogości wobec Stalina i władzy sowieckiej, ale później rozczarowani przeszli na stronę przeciwników Hitlera.

Taki bywa los… Komisarz batalionu Armii Czerwonej Paweł Kasztanow. Ciężko ranny został wzięty do niewoli w lutym 1942 roku. W kwietniu tego samego roku wstąpił do rosyjskiego oddziału stworzonego przez białych emigrantów, żeby wydobrzeć i pójść do partyzantów, o czym otwarcie potem mówił. Ale pod wpływem antystalinowskiej propagandy stał się zagorzałym zwolennikiem Własowa oraz szefem jego ochrony osobistej. Po wojnie, unikając repatriacji, żył na emigracji pod nazwiskiem Michaiła Szatowa. Został znanym bibliografem, kolekcjonerem materiałów o historii ruchu Własowa. Obecnie jego archiwum znajduje się pod ochroną w zbiorach Uniwersytetu Columbia w Stanach Zjednoczonych. Żaden z badaczy nie miał jeszcze dostępu do tych dokumentów, mnie udało się jako pierwszemu zbadać niektóre cenne źródła i dokonać pewnych odkryć…

Konkretnie, udało mi się znaleźć bardzo cenne źródło – spis oficerów armii własowskiej. Setki nazwisk. Tych, którzy byli w niewoli amerykańskiej latem 1945 roku. Na marginesie, niektórym krewnym spis ten pomógł poznać losy swoich bliskich, o których nie mieli żadnych wieści od 50-60 lat.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Przepraszam, ale czy wszyscy byli szczęśliwi, gdy po 70 latach dowiedzieli się, że ich krewny…

Oficer własowiec? Wie pan, nie spotkałem się z negatywną reakcją, wręcz przeciwnie, wysyłali zdjęcia, dodatkowe dokumenty, dzielili się rodzinnymi wspomnieniami.

Moje badania od samego początku miały charakter humanitarny. Zacząłem sporządzać kartotekę oficerów armii Własowa, stan z wiosny 1945 roku, kiedy byłem jeszcze na drugim roku studiów historycznych, od 1992 roku. Czasami zarzucano mi, że zajmuje się tylko oficerami, generałami. Ale pod dowództwem Własowa de iure pod koniec kwietnia 1945 roku służyło około 120 tys. osób, w tym około 4,5 tys. oficerów. Odtworzyć skład personalny całej armii to wyzwanie nierealistyczne dla jednego badacza.

Ile naszych rodaków walczyło przeciwko nam?

Po stronie przeciwnika, na wszystkich stanowiskach, służbę wojskową pełniło około 1,150 mln obywateli Związku Sowieckiego, tych którzy byli nim w dniu 22 czerwca 1941 r., włączając Ukraińców, Białorusinów, Bałtów, Kałmuków, narody Kaukazu. Rosjan było około pół miliona, z czego około 85 tys. służyło w formacjach kozackich, ale wielu z nich tylko nazywało się Kozakami, nie mając takiego pochodzenia. Do obywateli ZSRS można dodać około 15 tys. białych emigrantów, żołnierzy byłych białych armii oraz ich dzieci, dorastających w okresie międzywojennym w Europie. Ale rzeczywistymi własowcami było, jak już powiedziałem, około 120 tys. osób (około dziesięć procent), w tym kilka tysięcy emigrantów, głównie ruchu Białych oraz ich dzieci.

Jeśli porównywać te dane z danymi z wcześniejszych wojen…

Na taką skalę niczego podobnego w Armii Imperium Rosyjskiego nie było. Ani podczas wojny z Napoleonem w 1812 roku, ani w czasie wojny krymskiej, japońskiej, czy w pierwszej wojnie światowej, nie zdarzały się przypadki, że rosyjscy oficerowie i generałowie współpracowali z wrogiem, w celu stworzenia armii z jeńców wojennych i emigrantów… no przecież nigdy też nie było tylu jeńców wojennych.

W armii Własowa służyło ponad 300 osób z dowództwa armii, floty i organów bezpieczeństwa państwowego ZSRS. Ich nazwiska udało mi się ustalić. Wśród nich – generał porucznik, pięciu generałów-majorów, dowódca brygady, komisarz brygady, 28 pułkowników Armii Czerwonej, 3 komandorów floty, 28 podpułkowników armii i jeden floty.

Zobacz także: Rosyjscy sojusznicy Hitlera

Wśród generałów i oficerów wojsk Komitetu Wyzwolenia Narodów Rosji był dowódca armii, dwóch dowódców korpusów, pięciu dowódców dywizji, dowódca brygady, czterej dowódcy dywizji artylerii, dziesięciu dowódców pułków piechoty, dwóch artylerii, jeden kawalerii, zastępca szefa sztabu frontu, dowódcy sztabu armii i korpusu, trzech dowódców sztabów dywizji.

(…)

Generał Własow mógł umrzeć przed dostaniem się do niewoli w lipcu 1942 roku. Mógł nie wyjść z okrążenia. Mógł zostać zabity przez chłopów, którzy wydali go Niemcom… Wszystko mogło mu się przydarzyć. Ale ruch taki jak własowski i tak by istniał, tylko zostałby nazywany imieniem innej osoby. Zbyt duży istniał do tego potencjał.

Co do Andrieja Własowa, to miał szanse wybrać inny los. Będąc w obozie Winnicy, który był nadzorowany przez hrabiego Clausa von Stauffenberga, nie umierał z głodu. Grał w karty z innymi więźniami. Nie przystawiano mu pistoletu do głowy, nie stawiano mu dylematu, rozstrzelamy cię, jeżeli nie będziesz z nami współpracował. Kto i co oferował Własowowi? Przyszedł do niego rosyjski Niemiec, znawca petersburskiej subkultury, były poddany Imperium Rosyjskiego Wilfried Strik-Strikfeldt. Był oficerem starej armii rosyjskiej, uczestnikiem ruchu Białych w północno-zachodniej Rosji, w 1919 r. został awansowany za zasługi na stopień kapitana przez białego generała Judenicza. I Własow zaczął z nim rozmawiać. Strik-Strikfeldt, za którym stali niektórzy przeciwnicy polityki hitlerowskiej na wschodzie, z niemieckiego Sztabu Generalnego, zasugerował Własowowi: może jest możliwość stworzenia rosyjskiej armii z jeńców? Przekonywał, że istnieją Niemcy, którzy uważają, że polityka wobec Rosji powinna zostać zmieniona.

Naprawdę była taka szansa?

To już kwestia domysłów i alternatywnej wersji wydarzeń. Na przykład, co by się stało gdyby wybuchła bomba w samolocie Hitlera w marcu 1943 roku? Gdyby Hitler został wtedy zabity czy później – na wystawie w Berlinie? Pokój z sojusznikami na Zachodzie? Nie przypadkowo pułkownik Henning von Tresckow zorganizował przyjazd Własowa na tyły grupy armii „Środek”, zanim podjął próbę wysadzenia samolotu Hitlera w marcu 1943 r. Prawdopodobnie liczono na to, że samolot Hitlera wybuchnie, a Własow zostanie ogłoszony szefem alternatywnego wobec Stalina rządu w Smoleńsku.

Latem 1942 roku nikt nie mógł wiedzieć – jest szansa czy nie… Własow otrzymał ofertę. Mógł ją przyjąć, mógł odrzucić. Zgodził się. Ze wszystkimi zagrożeniami, wszystkimi kosztami. Znałem ludzi, którzy dołączyli do armii Własowa w ostatnim roku wojny, nawet podczas ostatnich miesięcy wojny, gdy wydawało się, że już nie ma to żadnego sensu.

Jeden z nich, porucznik Armii Czerwonej został wzięty do niewoli w maju 1942 roku pod Charkowem, a do armii Własowa wstąpił dopiero w grudniu 1944 r. Nie uczestniczył w żadnych operacjach wojskowych, poddał się Amerykanom wraz ze swoją jednostką. Razem z innymi został wysłany do sowieckiej strefy okupacyjnej. Został skazany i odsiedział 10 lat. Mieszka w centralnej Rosji, dawno przekroczył 90. rok życia. Utrzymywał długą znajomość z bardzo znanym bardem-klasykiem. Uważa, że walczył przeciwko Stalinowi i niczego nie żałuje. Bolszewików nazywa mordercami Rosji.

Już w 1943 roku warunki przebywania w obozach dla jeńców zaczęły się zmieniać, w porównaniu z zimą 1941-1942. I kiedy w latach 1943-1944, nie mówiąc już o 1945 roku, więzień zgadzał się nosić niemiecki mundur z naszywką ROA, miał bardzo niewielką szansę na zwycięstwo. To było bardziej zwiększenie zagrożenia dla własnego życia. Od roku 1943 w niemieckich obozach pojawiła się szansa na przeżycie, a naszywka ROA oznaczała w przyszłości nieunikniony wyrok: rozstrzelanie albo długi pobyt w łagrach. Wszyscy doskonale rozumieli, że towarzysz Stalin nikomu tego nie przebaczy.

Źródło: Nowaja Gazieta / Kresy.pl [layerslider id=”34″]

Reklama




[layerslider id="44"]
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jazmig
    jazmig :

    Ci ludzie byli wrogami Stalina i rosyjskimi patriotami, czego nie potrafią zrozumieć współcześni Rosjanie. Stalin spowodował śmierć milionów Rosjan, podobnie Lenin, a wielu Rosjan uważa ich za rosyjskich bohaterów, szczególnie tego drugiego.

    Dziwnym narodem są ci Rosjanie, czczą swojego mordercę.