Zostaw odpowiedź
Chcesz przyłączyć się do dyskusji?Nie krępuj się!
Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.
Dnia 26 lipca 1400 roku król Władysław Jagiełło wystawił dokument odnowienia Uniwersytetu Krakowskiego, kończąc wieloletni proces wskrzeszania uczelni założonej w 1364 roku przez Kazimierza Wielkiego.
Wydarzenie to na stałe wpisało się w dzieje polskiego szkolnictwa wyższego i kultury, nadając nowy impuls rozwojowi nauki w Polsce.
Pierwotna fundacja Kazimierza Wielkiego, choć ambitna, nie przetrwała długo. Po śmierci króla w 1370 roku uniwersytet niemal zaprzestał działalności, choć być może nie cakowicie.
Decyzja o utworzeniu uniwersytetu katolickiego w Lublinie zapadła podczas konferencji Episkopatu Królestwa Polskiego, obradującej w Warszawie 26 i 27 lipca 1918 roku. Obradom przewodniczył wizytator apostolski w Polsce, ks. prałat Achille Ratti – późniejszy papież Pius XI.
Był to przełomowy moment dla idei, którą od lat rozwijał ks. Idzi Radziszewski, ówczesny rektor Akademii Duchownej w Petersburgu. Myśl o utworzeniu katolickiej uczelni dojrzewała w nim już podczas studiów w belgijskim Leuven. Radziszewski chciał stworzyć uniwersytet łączący naukę z wiarą i kształcący elity zdolne do odbudowy Polski w duchu wartości chrześcijańskich.
Realizacja ambitnego przedsięwzięcia wymagała jednak odpowiedniego zaplecza organizacyjnego i finansowego. Z pomocą przyszli związani z piotrogrodzką Polonią przemysłowiec i finansista Karol Jaroszyński oraz inżynier i działacz społeczny Franciszek Skąpski.
Prostyń, niewielka miejscowość na pograniczu Mazowsza i Podlasia, skrywa jedno z najstarszych sanktuariów w Polsce. Szczególną czcią otaczana jest tu święta Anna – według tradycji chrześcijańskiej babcia Jezusa – która miała objawić się tutaj 27 maja 1510 roku.
To wydarzenie dało początek niezwykłemu kultowi, który trwa nieprzerwanie do dziś. Już w 1513 roku sanktuarium otrzymało od Stolicy Apostolskiej przywileje odpustowe dla przybywających do niego pielgrzymów.
Według miejscowej tradycji pierwsze objawienie miało miejsce po uroczystości Trójcy Przenajświętszej. Małgorzata, żona miejscowego rolnika Błażeja, usłyszała tajemnicze wołanie. Gdy wyszła z domu, ujrzała kobietę ubraną na biało, stojącą przy krzyżu. Myślała, że to śmierć, ale nieznajoma przemówiła: „Nie bój się! Jestem święta Anna”.
25 lipca 1939 roku w podwarszawskich Pyrach rozpoczęło się spotkanie, które miało istotne znaczenie dla przebiegu II wojny światowej. Podczas konferencji polski wywiad przekazał swoim sojusznikom – Francuzom i Brytyjczykom – wiedzę o złamaniu szyfrów niemieckiej maszyny szyfrującej „Enigma”, zaprezentował stosowane urządzenia i metody oraz zobowiązał się dostarczyć obu państwom po jednej replice maszyny.
Konferencja, która odbywała się 25 i 26 lipca, niespełna sześć tygodni przed wybuchem wojny, była ukoronowaniem lat prowadzonej w tajemnicy i niezwykle skomplikowanej pracy polskich matematyków: Mariana Rejewskiego, Jerzego Różyckiego i Henryka Zygalskiego.
Choć alianci już wcześniej próbowali rozpracować Enigmę – Brytyjczycy za pomocą analiz kryptologicznych, a Francuzi także dzięki działalności wywiadowczej – to właśnie Polacy jako pierwsi opracowali skuteczną metodę łamania szyfrów niemieckiej wojskowej Enigmy. Francuski wywiad przekazał stronie polskiej dokumenty pozyskane od niemieckiego szyfranta Hansa-Thila Schmidta, jednak przełomu dokonali matematycy z Biura Szyfrów, wykorzystując nowatorskie metody matematyczne.
Nocą z 25 na 26 lipca 1944 roku, tuż przed wybuchem Powstania Warszawskiego, w okupowanej Polsce miała miejsce jedna z najbardziej spektakularnych operacji Polskiego Państwa Podziemnego — „Most III”.
Była to trzecia i zarazem najważniejsza z serii tajnych akcji lotniczych, podczas których alianckie samoloty lądowały w Polsce, by dostarczyć emisariuszy i sprzęt, a zabrać ludzi oraz informacje strategiczne. Tym razem chodziło o coś wyjątkowego: dane techniczne i fragmenty niemieckiej rakiety balistycznej V-2, zdobyte przez wywiad Armii Krajowej.
26 lipca o godz. 00:23 brytyjski samolot transportowy Dakota KG-477 „V” z 267. Dywizjonu RAF wylądował na konspiracyjnym lądowisku „Motyl” w okolicach Wał-Rudy nieopodal Tarnowa. Była to misja o najwyższym stopniu ryzyka — w pobliżu lądowiska stacjonowały oddziały Luftwaffe i niemiecka żandarmeria. Bezpośrednio do ochrony lądowiska wyznaczono ponad 200 żołnierzy, a według szerszych szacunków w przygotowaniu i zabezpieczeniu operacji uczestniczyło około 400 żołnierzy AK i mieszkańców okolicznych miejscowości. Samolot przyleciał z Brindisi we Włoszech, skąd loty były krótsze i bezpieczniejsze niż z Anglii. Dzięki zdobyciu przez aliantów baz we Włoszech operacje tego typu stały się możliwe w 1944 roku.
25 lipca 1628 roku do Żagania przybył słynny astronom Jan Kepler. Zamieszkał tu na ponad dwa lata, kontynuując prace naukowe i przygotowując swoje dzieła do druku. Zajmował się również astrologią oraz pracował nad utworem literacko-naukowym.
Choć Johannes Kepler kojarzy się przede wszystkim z odkryciem praw ruchu planet i obroną teorii Kopernika, mało kto wie, że u schyłku życia ten wybitny astronom i matematyk znalazł schronienie w dolnośląskim Żaganiu. Tam, na prowincji ówczesnego Świętego Cesarstwa Rzymskiego, Kepler nie tylko kontynuował badania, lecz także sporządzał horoskopy i dopracowywał utwór uznawany dziś za prekursora literatury science fiction.
Urodzony w 1571 roku w niemieckim Weil der Stadt Kepler już jako dziecko fascynował się niebem – w wieku sześciu lat widział kometę, a mając dziewięć lat obserwował zaćmienie Księżyca. Studiując w Tybindze, trafił pod skrzydła Michaela Maestlina, który – jako jeden z nielicznych – otwarcie popierał heliocentryzm Kopernika. Późniejsze życie Keplera to nieustanna podróż: nauczał w Grazu, współpracował z Tychonem Brahe, pracował dla cesarza Rudolfa II, mieszkał w Pradze i działał w Linzu.
„Depczą mi po piętach”