Banderowcy

Członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stefana Bandery, którzy następnie utworzyli Ukraińską Armię Powstańczą, potocznie zwani „banderowcami”.

Na Ukrainie po dziś dzień nazywa się ich „banderami”. Program polityczny „banderowców”, uchwalony w kwietniu 1941r. deklarował walkę o niepodległe państwo na wszystkich terenach ukraińskich. Żądał od Polaków rezygnacji z Ukrainy Zachodniej i głosił konieczność rozprawy z Żydami, którzy według niego byli główną podporą systemu komunistycznego.

Banderowcy podobnie jak melnykowcy utrzymywali kontakt z Abwehrą, ale odnosili się do Niemców z większą nieufnością. Uważali, że wywalczenie niepodległości Ukrainy musi być dziełem samych Ukraińców. Przed atakiem Niemców na ZSRR „banderowcy” przygotowywali tzw. „grupy marszowe”, które po wybuchu wojny miały tworzyć lokalną administrację ukraińską na terenach opanowanych przez Niemców. Po zajęciu Lwowa przez Niemców „banderowcy” doprowadzili do powstania Ukraińskiego Komitetu Narodowego, który proklamował powstanie niepodległego państwa ukraińskiego. Działania te nie były uzgodnione z Niemcami i skończyły się aresztowaniem 80 proc. kierownictwa „banderowców” ze Stefanem Banderą na czele.

W 1942r. przywódcy „banderowców” zaczęli lansować ideę utworzenia masowej armii ludowej. Miała ona zahamować ekspansję partyzantki sowieckiej, a także zapewnić ochronę ludności ukraińskiej przed Niemcami. Idea ta szybko doczekała się materializacji. Nowa formacja przyjęła nazwę Ukraińska Powstańcza Armia, przejmując nazwę od oddziałów Tarasa Borowcia „Bulby”. Pomimo, iż deklarowała ogólnonarodowy charakter, politycznie była całkowicie kontrolowana przez OUN- Bandery. UPA nie prowadziła działalności antyniemieckiej. Utrzymywała dyskretny kontakt z dowódcami Wehrmachtu i zawierała z nimi lokalne porozumienia. Za głównych wrogów UPA uważała Związek Sowiecki i Polskę. Jej liderzy dopuszczali możliwość sojuszu z Polakami, ale dopiero wtedy, gdy opuszczą terytoria ukraińskie i zaakceptują niepodległość Ukrainy. Dlatego też od początku UPA tworząc swoje struktury, przystąpiła do masowych mordów ludności polskiej na Wołyniu, przenosząc szybko rzezie na teren Galicji Wschodniej i na Lubelszczyznę.

Po przejściu policji ukraińskiej kolaborującej z Niemcami na stronę UPA, formacja ta przejęła kontrolę nad całym Wołyniem. Oddziały Armii Krajowej były za słabe, by się jej przeciwstawić. W wyniku działalności UPA cały żywioł polski został na Wołyniu wyrżnięty lub zmuszony do opuszczenia swoich siedzib. Zniszczone zostały wszystkie polskie wsie. Przeprowadzając antypolską czystkę etniczną, UPA zwalczała i to bezlitośnie wszystkich rodzimych konkurentów: bulbowców, melnykowców i partyzantkę radziecką.

W 1944r. UPA liczyła od 30 do 40 tys. osób w leśnych oddziałach. W razie konieczności byłą jednak w stanie zmobilizować duże ilości rezerwistów wśród ludności cywilnej, którą często terroryzowała, zmuszając do uczestniczenia w swych akcjach, a zwłaszcza w mordowaniu ludności polskiej. UPA rozwinęła swą działalność, gdy na jej czele stanął Roman Szuchewycz. Z Wołynia i Polesia rozszerzyła ona swoją działalność na Galicję Wschodnią. W szczytowym okresie rozwoju UPA dzieliła się na trzy zgrupowania terytorialne- okręgi: UPA- Północ (Polesie i Wołyń), UPA- Zachód (Galicja), UPA- Południe (Podole i Kijowszczyzna). UPA w każdym z okręgów miała od 2 do 5 zagonów (pułków). W skład każdego z nich wchodziło 3-4 kureni (batalionów). Te z kolei miały w swym składzie 3-4 sotnie (kompanie) i sotnię gospodarczą. Najmniejszym elementem w strukturze UPA był rój (drużyna). Trzy roje tworzyło czotę( pluton), a trzy czoty sotnię. Pełna bojowa sotnia liczyła około 150 osób i w jej skład wchodziły poczet sotennego ( dowództw sotni, łącznicy, zwiadowcy). W każdym zgrupowaniu były pododdziały żandarmerii i sanitarny.

W każdym okręgu funkcjonowały szkoły podoficerskie, szpitale oraz liczne pododdziały gospodarcze i usługowe takie jak: składy żywnościowe, piekarnie, rzeźnie, młyny, tartaki, rusznikarnie itp.

W lipcu 1944r. z inicjatywy „banderowców” została utworzona Ukraińska Główna Rada Wyzwoleńcza, która miała kierować ukraińską walką narodowowyzwoleńczą i zapewnić jej kierownictwo polityczne. „Banderowcy” w niej dominowali, ale na zasadzie kwiatka do kożucha dobrali do niej kilku przedstawicieli przedwojennych partii Zachodniej Ukrainy, w tym członkowie UNDO. Przyjęta przez UGRW deklaracja aprobowała „rewolucyjne metody walki” i wzywała naród do gotowości ponoszenia wszelkich ofiar na rzecz sprawy niepodległości.

W końcu października 1944r. kierownictwo OUN-B odbyło się spotkanie, na którym usiłowało ono wypracować strategię , jaką „banderowcy” mają przyjąć po wkroczeniu na Zachodnią Ukrainę Armii Czerwonej. Jego uczestnicy uznali, że wybuchnie szybko III wojna światowa między Zachodem a Związkiem Sowieckim i UPA powinna przygotować się do działań dywersyjnych na tyłach Armii Czerwonej. Sytuacja „banderowców” była już wówczas zła. Większe oddziały UPA zostały już rozbite i wyparte z Wołynia do Galicji Wschodniej i na tereny polskich ziem południowo- wschodnich. Od stycznie do kwietnia 1946r. władze sowieckie przeprowadziły wielką akcję „Zimowa blokada”, w toku której UPA została praktycznie rozbita. Banderowcy zeszli do głębokiego podziemia, zajmując się działalnością terrorystyczną i propagandową.

Na terenie Polski oddziały UPA zakończyły swa działalność po akcji „Wisła”, w wyniku czego utraciła ona podglebie i zaplecze.

Ostatni większy oddział UPA prowadził działania jeszcze w 1954r., a mniejsze komórki jeszcze dawały o sobie znać w 1956r.

Banderowcy nie zaprzestali swojej działalności. W 1945r. wznowili ją za granicą.

Marek A. Koprowski

Reklama



34 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. amstaf358 :

    UPA miała świetnych instruktorów wyszkolonych przez Niemców,dobry sprzęt i uzbrojenie,wysokie morale,poparcie znacznej częsci społeczeństwa,jej system budowy ukrytych schronów i bunkrów nie miał sobie równych,miała wszelkie szanse żeby przejść do historii jako jedna z najlepszych partyzantek,niestety ma krew na rękach i poprzez ludobójczą eksterminacyjną politykę, okryła się WIECZNĄ HAŃBĄ…

    • zap :

      Faktycznie OUN (b)-UPA sklądał się głównie z wyszkolonych przez Niemców policjantów, którzy po ucieczce do lasu zasilili tworzące się oddziały zbrojne OUN (b), ale chciałbym zapytać na jakiej podstawie UPA miałaby przejść do historii jako jedna z najlepszych partyzantek? Fakt, budowy schronów i bunkrów chyba nie przynosi bojowej chwały partyzantce. Natomiast na froncie walki z okupantami według metodologii nacjonalistycznej OUN (b) -UPA poszło raczej średnio. Największym sukcesem i fenomen tej formacji było oczyszczenie etnicze z Polaków Wołynia i w jakimś stopniu Galicji Wsch. To była największa operacja zbrojna jaką UPA przeprowadziła. Na frocie Niemieckim raczej mizernie UPA uznając, że Niemcy wojne przegrają nie przystąpili do większych akcji przeciw nim chociaż Latopys UPA podaje niebotyczne straty Niemców ponieione właśnie w walce z UPA ! OUN-UPA nie udało się również rozbić ani jednego zgrupowania sowieckich partyznatów.

      • amstaf358 :

        A chociażby dlatego że nasze dzielne jednostki WP,WOP , Milicji itd..dostały dobrze w d…i poniosły szereg kompromitujących porażek oraz klęsk z rąk banderowców,i gdyby nie akcja Wisła to UPA hulała by po Bieszczadach jeszcze długo ,dopiero wysiedlenie ludnosci która ją popierała położyła kres jej działalnosci ,natomiast schrony i bunkry którymi dysponowała to ewenement ,bo takich kryjówek nie miała żadna inna partyzantka ,może poza wietnamską ale ona akurat słusznie się nimi chlubi…

        • zap :

          Tu się nie zgodze i zacytuje badacza tej tematyki i chyba największy autorytet naukowy odnośnie tych wydarzeń G. Motyke: ” Moim,zdaniem można jednak sformuować odwrotną teze i zarzucić komunistycznym władzom opieszałość w zwalczaniu UPA, lekceważenie zagrożenia, jakie stanowiła ona dla polskiej ludności, a w końcu użycie do jej likwidacji zapożyczonych z ZSRR stalinowskich metod. Jeśli bowiem polscy komuniści faktycznie uważali ukraińskie podziemie za tak niebezpieczne dla bezpieczeństwa miejscowych Polaków i integralności terytorialnej państwa, to dlaczego rozprawili sie z nim do piero po rozgromieniu polskiej partyzantki i PSL Stanisława Mikołaczyka? Odpowiedź jest oczywista: ponieważ głównym wrogiem dla nich nie była Ukraińska Powstańcza Armia, ale Polskie podziemie i opozycja.[…] Nic więc dziwnego, iż do wiosny 1947 r. kierowano przeciwko oddziałom UPA niewystarczające siły wojskowe, które w dodatku koncetrowały się na wysiedlaniu ukraińskiej ludności, a niejednokrotnie były rzucane do różnych akcji mających na celu likwidację polskiego podziemia.” G. Motyka, W kręgu „Łun w Bieszczadach”, Szkice najnowsze w historii Polskich Bieszczad,s.170. W tym tekście G. Motyka równiez przytacza raport spożądzony wiosną 1946 r dla Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego, gdzie działalność UPA nazwano „przejściową” i nie przywidywano zwiękrzenia udziału wojska w jej zwalczaniu. Jeszcze wcześniej od G. Motyki niedostateczna ilość organów bezpieczeństwa i MO w walce z UPA dostrzegli Szczesniak i Szota w swojej pracy „Droga do nikąd”więc ma pan źródła dlaczego jednostki LWP, WOP, KBW i milicji nie mogły sobie przez ten okres poradzić z UPA. Jeżlei interesuja pana szczegóły to zapraszam do lektury opracowania pana G. Motyki. Co do bunkrów to faktycznie to ewenement żadna inna partyzantka takich nie posiadała bo ich nie potrzebowała! Zresztą jak się okazało UPA też nie, jaka szerszą opercję militarna w oparciu o bunkry UPA przeprowadziła? Służyły jej jako schrony czy zimowiska lub szpitale, w karpatach do tej pory są odkrywane bunkry, kryjówki, które nigdy nie zostały wykorzystane…

          • amstaf358 :

            Cóż akurat znam dosyć dobrze książki G.Motyki,i mam dosyć mieszane uczucia w stosunku do jego publikacji ,jesli dla pana to największy autorytet w sprawach ukraińskiego nacjonalizmu to gratuluję ..dla dużej większosci historyków miedzy innymi z IPN, zajmujących się tym tematem, pan Motyka postrzegany jest jako znany z licznych przekłamań w swoich publikacjach i sympati pro ukraińskich, nawet przyznano Mu swego czasu jako nagrodę za rzetelność tak zwane Ośle Uszy….. ale nie to jest istotne .Jesli chodzi o bunkry to ważne jest to że UPA nie jednokrotnie po udanych akcjach i zasadzkach na nasze oddziały chroniła się pod ziemię a nasze dzielne WP idące w poscig było bezradne ….

          • tutejszy :

            No nie wiem nie wiem Panie Kamilu na grząski grunt Pan wkracza, przez wielu patriotów i „patriotów” prof. Motyka uważany jest … zresztą co ja będę Panu pisał za kogo, oto kilka co ciekawszych „charakterystyk” Motyki z bloga znanego księdza (pisownia oryginalna): „Grzegorz Motyka, znany ze swych sympatii do UPA”, „Grzegorz Motyka, żarliwy sypatyk UPA”, „Grzegorz Motyka, który w dotychczasowym działaniu w IPN, wykazał się ignorancją i zakłamaniem w przedstawianiu tragedii Kresowian oraz brakiem lojalności w stosunku do Polski.”, „Grzegorza Motyki, sympatyka, a nawet gloryfikatora działań Ukraińskiej Powstańczej Armii”, „Gregorza Motyki, znanego tego, że od lat próbuje relatywizować problem wspomnianego ludobójstwa”, a to że jest doktorem habilitowanym i jak to się mawia „zęby zjadł” na tym temacie nie ma jak widać większego znaczenia, podobnie jak i to, że Szeptycki był Metropolitą greckokatolickim i nic mu było do prawosławnych Ukraińców Wołynia. Jak mawiają: „jeśli fakty przeczą naszym tezom – to tym gorzej dla faktów”. : ) Pozdrawiam już prawie noworocznie

          • mohort1772 :

            Jak zwykle powiedział co wiedział (tutejszy);Szeptycki był Metropolitą greckokatolickim i nic mu było do prawosławnych Ukraińców Wołynia. Jak mawiają: „jeśli fakty przeczą naszym tezom – to tym gorzej dla faktów”. : )NIE ZMIENIA TO W ŻADEN SPOSÓB FAKTU JEGO ZDRADY POLSKI I WSPÓŁPRACY Z KAŻDYM ZBRODNIARZEM JAKI PRZYŁOŻYŁ RĘKĘ DO LUDOBÓJSTWA NA KRESACH.STALIN,HITLER,BANDERA, SĄ TO NIEPODWAŻALNE FAKTY, a OGÓLNIE FAKTY SĄ TAKIE CZY TO GRECKO-KATOLICKI CZY PRAWOSŁAWNY KLER MAJĄ NA RĘKACH POLSKĄ KREW.CHĘTNIE PRZECZYTAM ARTYKUŁ TEMU PRZECZĄCY.ŻYCZĘ SPOKOJU I ZRÓWNOWAŻENIA W NOWYM ROKU.

      • mohort1772 :

        Panie ZAP;; to jest błąd historyczny.,, Skladał się głównie z wyszkolonych przez Niemców policjantów, którzy po ucieczce do lasu zasilili tworzące się oddziały zbrojne OUN (b)”’ -,OUN -upa było szkolone przez Niemiecką Abwehrę już w latach 30.zresztą ich bojówki już we wrześniu 1939 r podjęły próbę mordów na Polakach.

    • zap :

      Widze, że rozkręciłem dyskusje na forum )))) cos pozytywnego udało mi się zrobic na koniec roku))) Zaczynam od początku pan Amstaf 358: Tak dla mnie G. Motyka jest autorytetem co nie oznacza, że jestem bez krytyczny wobec jego publikacji chociaż ja nie zauważyłem by był sympatykiem nacjonalistów ukraińskich tym bardziej, że jego pracą nie można zarzucić jakieś uchybienia ze strony aparatu naukowego, do każdego stwierdzenia, cytatu, dokumentu jest przypis odsyłający, poza tym pan Motyka dotarł do masy niezwykle cennych źródeł. Trudno może jestem naiwny i ciemny ale mnie G. Motyka przekonuje i jego dwie prace należą do moich ulubionych. Co nie znaczy, że nie czytam innych opracowań W. Poliszczuka czy nawet E. Prusa, ale to już inna bajka ))) Interesujące są natomiast jakimi to przekłamaniami posługuje się G. Motyka? Ma pan racje czasami tak bywalo, że odziały UPA po akcji chroniły się bunkrach chociaż ze wspomnień był członków tych formacji wynika, że po przeprowadzonych akcjach kwaterowali we wioskach, w bunkry i kryjówki uciekali kiedy ruszała większa obława bez podejmowania walki zresztą czasami wojsko odkrywało te bunkry tak jak wytropiło kierownictwo OUN (b) i UPA w Polsce. Panie Krzysztofie ja moge dorzucić jeszcze kilka takich epitetów niektórzy posuneli się nawet do zmiany imienia z Grzegorz na Hryć ))) Co zrobić są ludzie, którzy zawsze muszą na kogoś narzekać czy oskarżać … Według mnie najostrzejsi krytycy chyba nawet nie czytali opracowań G. Motyki skoro według nich jest on sympatykiem banderowców )))

          • tutejszy :

            pierwsza manipulacja w tym artykule, (autor się go wstydzi, ze go nie podpisał?) jest to, że Motyka jest doktorem habilitowanym (a nie doktorem) to istotna różnica, zaś śp. Wiktor Poliszczuk nie był profesorem a właśnie dr habilitowanym, reszty nie komentuję, bo nie czytałem uważnie, najbardziej „zabawne” i „kompetentne” jest zdanie: „Niestety ze zgromadzonej wiedzy nie potrafi wyciągnąć właściwych wniosków. Fascynacja przedmiotem badań upośledza jego postrzeganie rzeczywistości i sprowadza na manowce. Motyka jest jak dr Frankenstein, który zamiast pożytkować swoją wiedzę dla leczenia żywych ludzi, koncentrował się na próbach ożywienia trupa i w rezultacie wskrzesił potwora. Trzeba powiedzieć wyraźnie – ożywianie upowskiego upiora jest zajęciem skrajnie nieodpowiedzialnym i groźnym” : ) ło nicym

          • zap :

            Dziękuje panie Mohort za link, dla mnie osobiście jest to szukanie dziury w całym, zawsze się ktoś znajdzie komu sie pewne stwierdzenia nie podobają, którzy by to zrobili inaczej i mają pełne prawo do tego. Powiem więcej w pracach G. Motyki znajduja się przypisy do pozycji prezentujących całkowicie odmienny punkt widzenia. Cała krytyka tego tekstu opiera się na innej interpretacji pewnych wydarzeń i stwierdzeń ( może i słusznie? ). Szkoda, że wszyscy krytycy nie zauważają, że G. Motyka w swoich pracach potwierdza większość zarzutów stawianych OUN-UPA przez strone Polską.

          • zap :

            Bo nie wszystko można naukowo i w oparciu o źródła potwierdzić. Zresztą wogóle tematyka nacjonalistów ukraińskich jest bardzo trudno poprzez ciągłe podziały i rywalizacje w samej OUN większość realcji samych działaczy OUN jest bardzo wątpliwa i co chyba najciekawsze stojące w sprzeczności z sobą ))) Działający po wojnie członek OUN (b) Petro Fedun-Połtawa napisał, że w odróżnieniu od przedwojennej Polski w ZSRR legalna walka jest zupełnie niemożliwa! Natomiast Lew Rebet jeden z czołowych działaczy OUN (b) później w opozycji do Bandery w swojej książce o OUN napisał, że walczyła ona zbrojnie z Polską bo działalność legalna była niemożliwa ))) Widzi pan takich ciekawych relacji jest cała masa i dotycza one chyba wszystkich ważniejszych wydarzeń związanych z działalnościa OUN.

          • mohort1772 :

            Co nie oznacza że można relatywizować zbrodnie ludobójstwa określając je jako ,,walki narodowo wyzwoleńcze” takich przekłamań jest mnóstwo w jego pracach .Tyczy się to także Akcji,,Wisła” itd.Generalnie tak manipuluje faktami żeby wykazać co najmniej równowagę w czynach ukraińców i Polaków.

          • zap :

            Skoro jest ich mnóstwo to dlaczego pan nie podaje konkretów? Czytał pan wogóle opracowania G. Motyki? A co się tyczy Akcji „Wisła” to trudno się nie zgodzić z argumentacja pana Motyki. Niech pan sam odpowie na pytanie: dlaczego wysiedlenia dotkneły ludność, która nie popierała działalności UPA i chyba co ważniejsze UPA nawet nie występowała na pewnych terenach objętych wysiedleniami.

          • zap :

            Nie rozumiem co pan teraz ma na myśli. Bo nie o to mi chodziło, raczej chciałem by pan przedstawił jakieś dowody konkretne twierdzenia nie mające poparcia w faktach. Skoro ich nie ma ( lub nie jest w stanie pan ich przywołać ), kończymy ten temat na tym.)))

          • mohort1772 :

            Konkretnym twierdzeniem nie mającym poparcia w faktach to twierdzenie o rzekomym ,,konflikcie ” zbrojnym między Polakami i ukraińcami .To było Ludobójstwo i żaden Motyka nie jest w stanie udowodnić że było inaczej.Inne nazewnictwo tej zbrodni to manipulacja.Proszę mi wierzyć że na tym portalu jest mnóstwo materiału popierającego to twierdzenie.Następnym manipulowanym tematem jest stawianie znaku równości pomiędzy Akcją ,,Wisła” a ludobójstwem na Wołyniu i w Galicji.W całej Akcji ..Wisła” łącznie z osadzonymi w obozie w Jastrzębiu to zgon ok 700 osób.Natomiast liczba zamordowanych Polaków w tzw rzezi Wołyńskiej to ok 150 000 osób Nie wspomnę o rodzaju śmierci której Oni doświadczyli.Jedyną plamą jest fakt potraktowania wszystkich mniejszości jednakowo Przyznaję Panu rację co do sytuacji Łemków czy Tatarów.Po prostu wynikło to z faktu tworzenia kordonu ,,Sanitarnego” na i wokół terenów Bieszczad .Jak wykazała historia skutecznego.Bandy upa straciły możliwości operacyjne i uległy dezintegracji.

          • zap :

            Panie Mohort to ja znowu zacytuje pana G. Motyke: „Ważna dyskusja toczona przez historyków dotyczy językaużywanego do opisania tego, co się wydarzyło między Polakami a Ukraińcami w latach 1943 -1947. Używane są tu różne terminy: „konflikt polsko-ukraiński” , „bratobójcza wojna domowa” , „antypolska akcja OUN-B i UPA”, wreszcie „czysta etniczna” i „ludobójstwo”. Wszystkie one okazują się przydatne, kiedy próbujemy za ich pomocą opisać i zrozumieć ówczesną rzeczywistość. „Konflikt”, gdyż w tym czasie mieliśmy do czynienia z ewidentnym polsko-ukraińskim antagonizmem i walką o ziemię. „Wojna domowa”, ponieważ doszło do wystąpień części obywateli II Rzeczypospolitej przeciwko swoim współobywatelom. „Antypolska akcja” z kolei jest terminem własnym , używanym przez ukraińską partyzantke na określenie operacji przeciwko ludności polskiej. […] Natomiast „czysta etniczna” i „ludobójstwo” zdają się dobrzez oddawać charakter i kwalifikację prawną ówczesnych wydarzeń.” str. 449-450 I dalej „Innymi słowy, uważam, iż choć akcja antypolska była czytską etniczną, to jednocześnie spełniała ona definicję ludobójstwa. Można powiedzieć, że rzezie wołyńska i galicyjska były „ludobójczymi czystkami etnicznymi”. G. Motyka, Od rzezi Wołyńskiej do Akcji „Wisła”, Konflikt Polsko-Ukraiński 1943-1947, s.456 Odsyłam pana do lektury naprawde znajdzie pan odpowiedzi na wszystkie zarzuty, które pan stawia i zobaczy pan jak głęboko sie pan pomylił.

          • tutejszy :

            Panie Kamilu myślę, że ta dyskusja nie ma żadnego sensu. Człowiek ewidentnie nie zna prac Motyki, może i ma je na półce, ale na pewno nie czytał, a przynajmniej nie całe. Bo gdyby je znał, to odpowiedziałby konkretnie a nie powtarzając te slogany, które można przeczytać na różnych stronach internetowych u tych, dla których Motyka jest po prostu za mało radykalny. Niestety na żadną rzeczową dyskusję z jego pracami jeszcze nie natrafiłem. Jedynie właśnie na takie: no niegłupi chłopak, ale źle kombinuje.
            Poza tym co nie ruszyć, to lap. Kordon „sanitarny” wokół Bieszczadów – to ile dobrze pamiętam cytat z, przepraszam, bajkopisarza Prusa (daj mu Panie Niebo). Dla tych, którzy mają kłopoty z geografią objaśniam, że kordon ten sięga aż pod Białą Podlaską (czemu nie pod Poznań?). Kolejne, przepraszam, brednie o wysiedleniach Tatarów? Na terenach objętych Wisłą ostatni Tatarzy (u nas na Lubelszczyźnie w okolicach Łomazy i Terespola) ostatecznie zasymilowali się jeszcze przed wojną, zresztą było ich tak wiele, że nic tylko ich wysiedlać. No chyba, że chodziło o Krymskich, wtedy nie wiem jak zagrażali szczelności tego kordonu : ). Szkolenie OUN-UPA przez Niemców już przed wojną, no ounowców zapewne, ale nie UPA, bo jej zwyczajnie jeszcze nie było. Zarzucając manipulację Motyce sam manipuluje jeszcze bardziej. Pisząc o ukraińskich ofiarach wspomina jedynie o tych którzy stracili życie w czasie akcji Wisła czy „wokół” niej, ukraińskie ofiarach naszych akcji odwetowych „taktownie” przemilcza, a ich akurat nie liczy się w setkach. Oczywiście wiem, wiem, na pewno sami sobie winni. Nie będę z tym dyskutował, ale były i przemilczanie ich w dyskusji jest manipulacją. Itd. itd. szkoda pisać. Myślę, że marnuje Pan czas uczestnicząc w tej dyskusji. Pozdrawiam.

          • zap :

            Dyskusja zawsze ma sens nawet ta nie mająca żadnego sensu ))) Poważnie zgadzam się panie Krzysztofie w 100% opracowaniom G. Motyki nie można odmówic obiektywizmu i profesionalizmu, ale oczywiście jest tylko człowiekiem i nigdy nie uda mu się uszczęśliwić wszystkich i napisać tak jak sobie życzą wszyscy zainteresowani ))) Ciekawe jest to, że jest atakowany za rzeczy, na które daje odpowiedź ale oponentom nie chce się do nich dotrzeć ))) Poważnie mówiąc szkoda mi pana Mohorta bo strasznie błądzi po tym temacie odrzucił metodologie i wszelki porządek i potem wychodzą z tego dziwne opowieści typu: UPA szkoliło się w latach 30-tych w niemczech? poplątanie grekokatolików z prawosławnymi i tak dalej… Co do Akcji „Wisła” to G. Motyka nie twierdzi, że wysiedlaenia nie były skuteczne owszem były, ale można było osiągnąć ten sam efekt bez wysiedleń… prosze p. Mohort wziąść to pod uwage i poczytać jeszcze raz prace G. Motyki