Mieszkaniec bloku z Łomży sam skosił zaniedbany trawnik na osiedlu, wskazując na wieloletnie zaniedbania ze strony spółdzielni. Ta, zamiast podziękowania, postanowiła wezwać służby, co zakończyło się mandatem dla lokatora.

W Łomży, przy ulicy Chopina, mieszkaniec bloku nr 3 Marcin Grodzki po latach zastrzeżeń wobec stanu osiedlowej zieleni samodzielnie skosił zaniedbany trawnik, po czym został ukarany mandatem przez straż miejską – podaje portal mylomza.pl.

Może Cię zainteresować: Powstanie rejestr „złych” deweloperów. Rząd ujawni otrzymane kary i opóźnione inwestycje

Grodzki od lat wskazywał na pogarszający się stan osiedla. Zwracał uwagę na zaniedbaną zieleń, wiaty śmietnikowe oraz ptasie odchody zalegające na chodnikach i samochodach. Pisał również pisma do Łomżyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, jednak działania te nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

„Jako lokator zauważyłem od co najmniej dwóch lat znaczący spadek jakości wykonywanych usług, zwłaszcza w temacie pielęgnacji zieleni. Przez ostatnie pięć lat osiedla po prostu są degradowane tym niedbalstwem, robotą robioną na odwal” — mówił Marcin Grodzki.

Mieszkaniec użył własnego sprzętu do koszenia i grabienia, aby uporządkować zarośnięty teren. Chciał jednocześnie pokazać, jak jego zdaniem powinny wyglądać prace pielęgnacyjne prowadzone na osiedlu. „Chcę pokazać pracownikom spółdzielni, jak się takie prace wykonuje porządnie” — podkreślał.

Lokator zarzucał firmom wynajmowanym przez spółdzielnię, że po koszeniu pozostawiały trawę na miejscu. Według niego prowadziło to do gnicia pokosu i niszczenia zieleni. „Siano, które zmieniło się w gnój, wypala trawnik” — wyjaśniał.

Działanie Grodzkiego spotkało się z poparciem części sąsiadów. Mieszkańcy wskazywali na rosnące opłaty i brak widocznej poprawy stanu osiedla.

„Zarząd spółdzielni nie dba o mieszkańców, tylko co chwilę podnosi stawki i mieszkańcy muszą płacić więcej, ale nie widzą tego po swoim osiedlu. Gdzie te pieniądze idą i do kogo? Żywopłoty nieprzycięte, busz jak na ukraińskich osiedlach — ale tam jest wojna, ludzie bronią ojczyzny, a w Polsce mamy pokój, spokój, tylko że się nie chce zarządowi pochylić nad mieszkańcami. Drzwi do klatek schodowych brudne, klatki osyfione, ptaki robią na chodniki i auta” — mówiła jedna z mieszkanek osiedla.

Interwencja straży miejskiej i policji

Po rozpoczęciu prac na osiedlu pojawiła się straż miejska i policja. Podstawą interwencji miało być zaparkowanie samochodu z przyczepką na terenie zielonym oraz przejazd autem przez chodnik.

Strażnicy miejscy ukarali Grodzkiego mandatem w wysokości 100 zł za parkowanie na trawniku. Funkcjonariusz policji rozważał dodatkowo mandat za przejazd samochodem przez chodnik. Za takie wykroczenie groziła grzywna do 1 500 zł i 8 punktów karnych. Ostatecznie policjant odstąpił od ukarania mandatem i poprzestał na pouczeniu.

Mimo interwencji służb i mandatu Grodzki nie wycofał się z oceny, że jego działanie było potrzebne. Podkreślił, że nie chodziło mu o uzyskanie zlecenia od spółdzielni, lecz o zwrócenie uwagi na obowiązki zarządu i wykonawców. „Nie chcę żadnego kontraktu na koszenie, robię to za darmo” — podkreślał mieszkaniec.

Mężczyzna zaapelował również do innych mieszkańców Łomży o większą aktywność wobec zaniedbań na osiedlach. „Musimy wywrzeć presję na zarząd i wykonawców. Nie bądźcie bierni!” — apelował.

Kresy.pl/mylomza.pl

Tagi: , , ,
forma płatności