Tylko w ciągu jednego dnia – 28 marca, na grecką wyspę Lesbos dotarło kilkuset imigrantów. Komentatorzy łączą ten fakt z impasem w rozmowach między Unią Europejską, a Turcją.

Greckie służby twierdzą, ze tylko w środę na Lesbos przybyło z Turcji trzystu nielegalnych imigrantów. Łodzie wyruszyły według Greków z różnych punktów na tureckim wybrzeżu co oznacza, że nastąpiło generalne poluzowanie reżimu kontrolnego ze strony służb tureckich. Komentatorzy wiążą więc tak liczny dobowy napływ imigrantów na Lesbos z fiaskiem negocjacji między Unią Europejską i Turcją, które odbywały się w poniedziałek w bułgarskiej Warnie.

Przekaż swój 1% na Kresy.pl

Fundacja Kompania Kresowa KRS 0000350493
Przekaż 1% podatku

Dotychczas, na podstawie umowy z 2016 roku, Ankara hamowała przepływ nielegalnych migrantów ze swojego terytorium do Europy w zamian za znaczne dotacje, jakie UE przekazywała Turkom. Greccy funkcjonariusze podkreślają, że umowa ta faktycznie uszczupliła liczby migrantów jacy przybywali do ich państwa. Jak twierdzą, jeszcze w poniedziałek nie było takich przypadków.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Na szczycie w Warnie prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdogan oskarżał Unię, że nie wywiązuje się z zawartej umowy i z obiecanych 6 mld euro jego kraj otrzymał do tej pory tylko 850 milionów. Portal Interia przypomina, że kilkanaście dni przed szczytem Erdogan straszył w swoim przemówieniu otwarciem granicy przed koczującymi w jego państwie migrantami, których może być 3,5-5 milionów.

interia.pl/kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. MJD9
    MJD9 :

    Profesor Wolniewicz podał skuteczna receptę: topić te stateczki.
    Strzelać by zatopić.
    Chodziło panu profesorowi jak się wydaje o to, że:
    zatopi się jeden będą płynąć,
    zatopi się pięć będą płynąć,
    zatopi się dziesięć będą płynąć,
    zatopi się dwadzieścia będą płynąć,
    zatopi się pięćdziesiąt będą płynąć,
    zatopi się sto, będą płynąć,
    zatopi się sto pierwszego i wówczas już nigdy więcej nie przypłyną.
    Ale do takich operacji to potrzeba mieć jeszcze głowę na karku. A z tym w unii europejskiej bieda. Wszyscy ci unijni działacze nadają się jak jeden mąż wprost do domu wariatów w charakterze pensjonariuszy przywiązanych do łóżek i biorących wszelkie jak leci zastrzyki co pół godziny do końca życia.