Zjednoczone Emiraty Arabskie poinformowały, że ich placówka dyplomatyczna w Chartumie stała się celem ataku samolotu, w toku operacji armii sudańskiej próbującej odzyskać kontrolę nad stolicą kraju.
Władze ZEA potępiły „ohydny atak” na ich przedstawicielstwo. Emirackie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaapelowało do sudańskiej armii o “wzięcie pełnej odpowiedzialności za ten tchórzliwy akt”. Opisując atak jako „rażące naruszenie podstawowej zasady nienaruszalności lokali dyplomatycznych”, Ministerstwo stwierdziło, że atak spowodował poważne uszkodzenia budynku. Dodało, że wyśle skargi do Ligi Państw Arabskich, Unii Afrykańskiej i Organizacji Narodów Zjednoczonych, zrelacjonowała Al Jazeera.
W odpowiedzi sudańska armia wydała oświadczenie, w którym obwiniła Siły Szybkiego Reagowania (RSF) o dokonanie tych „haniebnych i tchórzliwych czynów”.
Można wątpić czy przekona to władze ZEA. Wcześniej były one oskarżane przez sudańską armię o wspieranie RSF, między inny poprzez dostarczanie rebeliantom uzbrojenia. W czerwcu ambasador Sudanu przy ONZ, al-Harith Idriss al-Harith Mohamed, oskarżył otwarcie Abu Zabi o udzielanie wsparcia finansowego i wojskowego RSF i stwierdził, że pomoc ta była „głównym powodem tej przedłużającej się wojny”, jaka objęła Sudan w 2023 r.
ZEA nazwałr te oskarżenia „dezinformacją”, mówiąc, że ich wysiłki skupiają się wyłącznie na deeskalacji i łagodzeniu cierpień humanitarnych Sudanu. Jednakże obserwatorzy z ramienia ONZ opisali oskarżenia, jako wiarygodne.
RSF powstały dekadeę tamu na bazie milicji tak zwanych dżandżawidów, pacyfikującej region Darfuru, za co al-Baszir odpowiada obecnie przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym w Hadze.
W ostatnich dniach w kilku dzielnicach stolicy Sudanu, Chartumie walki rozgorzały z nową siłą. Armia próbuje odzyskać kontrolę nad miastem.