Do pęknięcia tamy doszło w poniedziałek w czeskim mieście Ostrawa znajdującym się około 30 kilometrów od granicy z Polską. Władze zarządziły ewakuację jednej z dzielnic.

Jak podała TVP Info doszło do przerwania tamy u zbiegu rzek Odry i Opawy. Według portalu Polaków w Czechach – Zwrot wyrwy są dwie i mają około 50 m długości. Miejscowe służby podejmują działania na rzecz uszczelninia zapory. W wyrwę wrzucane były popołudniu worki z piaskiem. Mimo tego wody nie udaje się powstrzymać. Telewizja podała, że zalana została część dzielnicy Nova Ves. W mieście brakuje elektryczności i wody bowiem została zalana elektrownia i ciepłownia w Trebovicach. Są problemy także telefonią komórkową.

 

Jeszcze rankiem władze przystąpiły do ewakuacji 70 mieszkańców zalewanej na skutek pęknięcia wału dzielnicy Przywozie. Ewakuowani zostali przewiezieni do specjalnego centrum pomocowego. Ewakuacja została rozszerzona. Łącznie w całym mieście ewakuowano z domów 2,5 tys. osób, twierdzi portal Onet. Zwrot podaje, że prognozy pogody są niekorzystne. Spodziewane są w Czechach dalsze deszcze, co ma znaczenie także dla sytuacji w Polsce.

W związku z zalaniem dworca i linii kolejowej do miasta nie dojeżdżają pociągi.

Ostrawa jest trzecim do wielkości miastem Czech. Jest zamieszkana przez 280 tys. mieszkańców. Kiedyś była centrum wydobycia węgla i hutnictwa. Nadal działają tam zakłady chemiczne. Burmistrz miasta Jan Dohnal ocenił sytuację jako bardzo poważną, czy wręcz krytyczną.

Powódź dotyka już południowo-zachodniej Polski. Poważnie zalane zostało znajdujące się przy granicy z Czechami Kłodzko, gdzie woda już ustąpiła odsłaniając poważne zniszczenia. Premier Donald Tusk ogłosił w poniedziałek wprowadzenie stanu klęski żywiołowej w dotkniętych powodzią regionach Polski.

tvp.info/zwrot.cz/onet.pl/kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności