Hanna Gronkiewicz-Waltz broni się, że warszawski ratusz to rodzaj wielkiej korporacji i prezydent stolicy nie można wszystkiego upilnować.

Hanna Gronkiewicz-Waltz wzięła dzisiaj udział w zorganizowanej przez warszawski ratusz konferencji prasowej podczas której przedstawiono wyniki audytu dot. reprywatyzacji w stolicy.

Okazało się, że wtedy, kiedy była taka pierwsza grubsza afera z ogródkami działkowymi na Waszyngtona, zmieniono oczywiście dyrektora, natomiast nie zmieniono reszty osób. I w związku z tym, skoro już na mnie trafiła kolejna sprawa, właśnie jak się okazuje teraz, działała grupa przestępcza, która wychodziła daleko poza tych kilku urzędników, których dyscyplinarnie zwolniłam i w związku z tym to jest taki audyt całkowity zrobiony przez biuro audytu, które jest niezależne – tłumaczyła prezydent Warszawy.

CZYTAJ TAKŻE: Stanisław Tyszka: To Hanna Gronkiewicz-Waltz jest odpowiedzialna za “przekręty na wielką skalę w Warszawie

Na pytania dziennikarzy na temat grupy przestępczej działającej ws. reprywatyzacji i braku kontroli ratusza nad Biurem Gospodarki Nieruchomościami, Gronkiewicz-Waltz stwierdziła: jeżeli ktoś bierze 30 mln łapówki, tak jak wynika, no to oczywiście, że jest grupa przestępcza, nie przychodzi do mnie i nie mówi, czy może wziąć.

Dyrektor Biura Spraw Dekretowych Piotr Rodkiewicz dodał: Czy pytałby pan szefa wielkiej korporacji, dlaczego w jakimś magazynie są rozsypane śrubki? Miasto jest w pewnym sensie wielką korporacją, na czele którego stoi prezydent i za to, że gdzieś tam źle się dzieje odpowiada ten, kto kieruje tym działem.

Na pytanie, czy w warszawski ratusz był obszarem działania zorganizowanej grupy przestępczej Gronkiewicz-Waltz stwierdziła: Audyt potwierdza, że były nieprawidłowości, natomiast prokuratura musi potwierdzić, że nie w ratuszu, tylko w całej tej – sądach, notariuszach – administracji działała grupa przestępcza. To wynika już z informacji prasowych.

Kresy.pl / rp.pl

forma płatności