Kontrowersyjnego rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej Bartłomieja Misiewicza nie ma już na stronach Biuletynu Informacji Publicznej wśród pracowników resortu.
Na zniknięcie nazwiska Misiewicza ze sppisu pracowników MON uwagę zwróciła telewizja Polsat News. Nie ma go ani w opisie obsady Gabinetu Politycznego ministra obrony, ani w zakładce dla mediów. Dziennikarz telewizji pytał o sprawę samego Misiewicza, ten jednak unikał odpowiedzi, twierdząc, że “nie jest to pytanie do niego”.
Rzecznik rządu Rafał Bochenek podkreślał, że kwestia doboru współpracowników zależy od kierowników resortów, przyznał jednak, że “premier Beata Szydło rozmawiała z ministrem obrony narodowej Antonim Macierewiczem na temat pana Bartłomieja Misiewicza. Pan minister wie, co zrobić w tej sprawie. Są określone ustalenia. Czekamy”.
Samo Ministerstwo Obrony powinformowało, poprzez swoje konto na Twitterze, że Misiewicz jest urlopowany, a jego obowiązki pełni w tej chwili Krzysztof Łączyński. Misiewicz wzbudzał już kontrowersje swoim zachowaniem. Część komentatorów krytykowała fakt, że przyjmował saluty wysokich oficerów. Wiele dyskusji wzbudziła wizyta Misiewicz w nocnym klubie w Białymstoku. Urzędnik przebywał w mieście służbowo. Mimo, że jego hotel znajdował się 350 metrów od klubu, Misiewicz nie omieszkał podjechać do niego służbową limuzyną. Towarzyszył mu żandarm w cywilnym stroju. W klubie Misiewicz chwalił się swoją funkcją i obiecywał pracę w Ministerstwie tym, którzy go rozpoznają.
Czytaj także: Misiewicz chciał pozbawić gen. Skrzypczaka stopnia? MON dementuje: to fejk
polsatnews.pl/kresy.pl






























