Obawy wyraził szef niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) Hans-Georg Maassen.
Niemieckie wybory parlamentarne odbędą się jesienią przyszłego roku.
Maassen przypomniał sprawę rozpowszechniania na początku 2016 roku przez rosyjskie media informacji o zgwałceniu w Berlinie młodej Rosjanki przez imigrantów. Niemieckie władze zaprzeczyły temu jednak wydarzeniu. Szef kontrwywiadu stwierdził: Mogłoby się to wydarzyć ponownie w przyszłym roku i jesteśmy zaalarmowani. Mamy wrażenie, że jest to część hybrydowego zagrożenia, mającego na celu wpłynięcie na opinię publiczną i na proces decyzyjny.
Przypadek o którym mówił Massen dotyczył 13-letniej dziewczynki z Berlina pochodzącej z rodziny o korzeniach rosyjskich. W styczniu nastolatka zaginęła, a po odnalezieniu się powiedziała, że została porwana i zgwałcona przez “cudzoziemców o południowym wyglądzie”.
Rosyjskie media inforumując o zdarzeniu, oskarżając niemieckie władze o tuszowanie skandalu. W obronie “naszej Lizy” opowiedział się minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, publicznie domagając się od Berlina wyjaśnień. Niemieckie media poinformowały, że dziewczynka uciekła z domu, a uprowadzenie i gwałt zmyśliła.
Maassen dodał, że ważne jest ujawnianie opinii publicznej takich kampanii: Gdy ludzie zdadzą sobie sprawę, że informacje, które dostają, są nieprawdziwe (…), te toksyczne kłamstwa stracą skuteczność.
kresy.pl / interia.pl






























