Zmierzą się w niej kandydat prawicy Norbert Hofer z Austriackiej Partii Wolności (FPOe) oraz lewicowy Alexander Van der Bellen z partii Zielonych.
Ostatnie sondaże dają przewagę dla Hofera, który może liczyć na 53% poparcia, podczas gdy na lewicowy Van der Bellen ma 47%. Wybory prezydenckie odbywające się w tym roku są wyjątkowe, gdyż na nie zwycięży w nich kandydat z którejś z partii dominujących – chadeków lub socjaldemokratów.
Kandydatów dzieli bardzo wiele. Hofer jest 45-letnim mechanikiem lotniczym, podczas gdy Van der Bellen ma 72 lata i jest emerytowanym profesorem ekonomii. W pierwszej turze zdobyli odpowiednio 35,05% i 21,34%.
Dzięki zwycięstwu Hofer stałby się najmłodszym w historii prezydentem Austrii. Według mediów jego zwycięstwo może być przykładem dla innych skrajnych prawicowych partii w Unii Europejskiej.
Głównym powodem sukcesu Hofera jest narastające niezadowolenie z pracy aktualnegorządu oraz ogólny spadek politycznej wiarygodności “wielkiej koalicji”. Nie rozwiązuje ona dwóch najbardziej palących problemów: rekordowo wysokiego bezrobocia i kryzysu migracyjnego.
W 2015 roku Austria przyjęła ponad 1 procent obcej populacji w formie 90 tys. imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki.
Prawdopodobne zwycięstwo Hofera może otworzyć drogę dla jego partii FPOe do zwycięstwa parlamentarnego. Już teraz FPOe cieszy się poparciem 34%.
Hofer jest przeciwnikiem Unii Europejskiej, a w referendum w 1994 roku Hofer głosował przeciwko akcesji Austrii do wspólnoty. Opowiada się jako zwolenik wspólnoty ojczyzn. Powiedział też, że jako prezydent nie zaprzysiągłby minister noszącej na głowie chustę.
kresy.pl / rp.pl


























