Jak informuje Kurier Lubelski, Unia Europejska ukarze polski rząd, jeśli nie poprawi się stan czystości Bugu, z którego przez Wisłę do Bałtyku wpadają zanieczyszczenia. Jednak choć za zanieczyszczenie rzeki odpowiada nie Polska, a Ukraina, to Polsce grozi kara ze strony UE.
„93 proc. ścieków spływających Bugiem przez Polskę do Bałtyku pochodzi z Lwowa i aglomeracji lwowskiej”– wynika z raportów Najwyższej Izby Kontroli. Potwierdzają to także instytucje ukraińskie (Izba Obrachunkowa Ukrainy) i białoruskie (Komitetu Kontroli Państwowej Białorusi). Zanieczyszczenia trafiają następnie do Wisły i dalej do Zatoki Gdańskiej.
Szef NIK Krzysztof Kwiatkowski twierdzi, że w tej kwestii Polska nie ma sobie nic do zarzucenia: „Nasza gospodarka wodna jest dobrze ułożona”. Zaznaczył, że już 10 lat temu zwracano uwagę na ten problem, ale od tego czasu sytuacja, m.in. przez nieefektywną współpracę, pogorszyła się. „W 2006 roku stan Bugu był określany jako “zadowalający”. Dziś jest to “zły””– powiedział.
Instytucje z Polski, Ukrainy i Białorusi podpisały porozumienie, na mocy którego mają wspólnie dążyć do poprawy stanu dorzecza Bugu. Ma się to wiązać m.in. z modernizacją oczyszczalni ścieków we Lwowie oraz tamtejszej sieci kanalizacyjnej.
Według Ramowej Dyrektywy Wodnej UE to Polska odpowiada za stan wód wpływających z naszego terytorium do morza. „Jeśli sytuacja się nie poprawi, Unia nałoży na nasz rząd karę”– zaznaczał Kwiatkowski.
Kurierlubelski.pl / Kresy.pl




























