W nielegalne wydobycie bursztynu zaangażowana jest mafia, lokalne władze, policja i oligarchowie
Władze Ukrainy tracą panowanie nie tylko nad ogarniętymi wojną domową terenami Donbasu i Ługańszczyzny, ale także i nad zachodnimi rejonami kraju. Wołyń stał się rejonem w którym trwa masowe nielegalne i rabunkowe kopanie bursztynu. Nielegalnych kopaczy ochrania lokalna policja. Zyski z procederu sięgają milionów dolarów. Tereny te stają się strefą bezprawia i katastrofy ekologicznej. Lasy są wypalane i pokryte głębokimi lejami, a tereny niszczone ciężkimi maszynami.
Ukraińskie zasoby bursztynu szacowane są na 4 miliardy dolarów. Nielegalne wydobycie zorganizował były zastępca szefa obwodowej Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Kopacze płacili za możliwość wydobycia służbom, za co te zapewniały ochronę przed prawem. Ci którzy protestowali zostali pobici przez nieznanych sprawców, lub byli znajdowani martwi Sytuacja zaogniła się w połowie 2015, kiedy to zaczęła się walka o wpływy. Na poszczególne grupy koapczy zaczęły najeżdżać zbrojne bandy. Płonęły samochody i wsie.
Prezydent Poroszenko próbował spacyfikować sytuację latem, z użyciem sił MSW i SBU. Sytuacja uspokoiła, się, ale nie na długo, gdyż w 2016 roku wydobycie ruszyło ponownie, na większą skalę. Aktualnie kopacze ochraniani są przez uzbrojonych bandytów i policję, niedopuszczających nieznanych osób do terenów bursztynonośnych. Nie ulega wątpliwości, że pieniądze na inwestycje jakie zostały podjęte aby ponowić wydobycie mogli wyłożyć tylko aktualni oligarchowie.
Komentatorzy zwracają uwagę na niebezpieczeństwo związane z powstawaniem takich wielkich stref bezprawia niedaleko polskiej granicy.
Na twitterze pojawiły się zdjęcia obrazujące nielegalne wydobycie w wołyńskich lasach:




kresy.pl / wp.pl




























