Zarówno legalne władze Syrii, jak i pro-zachodnie tzw. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka przyznają, że armia amerykańska zbombardowała siły prezydenta Baszara al-Asada w Dajr az-Zaur.
“Syria zdecydowanie potępia jawną agresję sił koalicji, dowodzonej przez USA, w Dajr az-Zaur. W rażący sposób narusza ona Kartę Narodów Zjednoczonych” – oświadczyło syryjskie MSZ. Oświadczenia zostały wystosowane do sekretarza generalnego ONZ i Rady Bezpieczeństwa ONZ. Syryjska dyplomacja zaapelowała zarazem do RB ONZ o podjęcie “niezbędnych kroków w celu uniknięcia powtórki takich incydentów”.
Syryjskie MSZ przekonuje, że Amerykanie zbombardowali obóz w położonej na wschodzie Syrii prowincji Dajr az-Zaur. Efektem ataku miała być śmierć trzech żołnierzy, rany odniosło 13 z nich. Zniszczone miały zostać pojazdy wojskowe i arsenały z bronią.
Amerykanie zaprzeczają ty doniesieniom:
“Jesteśmy świadomi tych informacji pojawiających się w prasie, ale nie prowadziliśmy żadnych ataków w tej części Dajr az-Zaur, lecz 55 km dalej” – mówi cytoany przez AFP rzecznik koalicji pułkownik Steve Warren.
rp.pl / Kresy.pl




























