Słowa prezydenta Ukrainy wypowiedziane podczas szczytu klimatycznego w Paryżu wywołały falę oburzenia m.in. wśród francuskich dziennikarzy.

„Tragiczne doświadczenia Francji w listopadzie są codzienną rzeczywistością dla Ukrainy od niemal 21 miesięcy. Mój kraj cierpi z powodu terroryzmu sponsorowanego i promowanego przez Federację Rosyjską”– powiedział Poroszenko w poniedziałek w Paryżu.

Prezydent Ukrainy dodał, że jego kraj stał się obiektem wojny hybrydowej, której towarzyszą „hybrydowe konsekwencje” – w tym również natury ekologicznej.

Jedną z nich jest ryzyko katastrofy ekologicznej we wschodniej części Ukrainy, w Donbasie.Wspierani przez Rosję terroryści rozmieścili tam liczne miny. Ich zbrodnicza działalność doprowadziła do skażenia wody pitnej, gleby, flory i rolnictwa w tym regionie. Donbas stał się poligonem strzelniczym dla oddziałów rosyjskich i prorosyjskich”– powiedział Poroszenko.

Dodał, że ziemia i powietrze w Donbasie są ciężko zanieczyszczone w wyniku eksplozji oraz wycieków, w tym również chemicznych. Zapowiedział, że problem ten będzie jednym z głównych obszarów aktywności Ukrainy na forum ONZ, szczególnie w ramach tzw. programu środowiskowego.

Uwagi ukraińskiego prezydenta, przyrównujące zamachy w Paryżu do wojny w Donbasie, spotkały się z licznymi negatywnymi opiniami francuskich dziennikarzy. Skrytykował je również popularny dziennikarz Christopher Miller, który odnosząc się do cytowanej na początku wypowiedzi Poroszenki napisał: „Nie, nie są. Nietaktowana uwaga i próba wykorzystania zamachów w Paryżu do zwrócenia uwagi na Ukrainę” .

Uatoday.tv / Kresy.pl

forma płatności