W programie „Bez retuszu” Rafał Ziemkiewicz stwierdził, że większość Polaków śmiertelnie boi się Rosjan, gdyż nie czuje się na siłach, aby ich odeprzeć. Z kolei były ambasador RP w Rosji, Stanisław Ciosek, wątpi w możliwość znaczącej eskalacji konfliktu na wschodzie.
„Dziś Polacy są zdegenerowani, a ten strach przed Rosją wynika z tego, że nie czujemy się na siłach, aby ich odeprzeć” – powiedział Rafał Ziemkiewicz.
Powołał się także na przykład Litwinów. „Oni mówią: „staniemy ruskim w gardle, wprowadzamy pobór do wojska, jeżeli nas zaatakują, to może nas zaleją, ale pożałują”. A co mówią Polacy, których jest w kraju 30 milionów? Mówią: „przecież wojny nie wypowiemy, przecież dywizji nie wyślemy”. My im z góry mówimy „róbta z nami, co chceta”. Większość Polaków się śmiertelnie boi Rosjan” – powiedział Ziemkiewicz.
„Tam, gdzie są nadepnięte polskie interesy, a na przykład sprawa tragedii w Smoleńsku to demonstracyjne wytarcie nami podłogi, to my deklarujemy, że wojny nie wypowiemy, dywizji nie wyślemy. A gdyby niemieckiemu ambasadorowi w Smoleńsku samochód przejechał psa, to byłoby to uczciwej zbadane, niż tragedia, która nam się przydarzyła” – stwierdził Ziemkiewicz.
Z kolei Paweł Kowal z Polski Razem widzi nadzieję w silnej armii, która jest konieczna, by „być słyszalnym i skutecznym przy stole obrad”i by Rosjanie traktowali nas poważnie. Uważa także, że powinniśmy powiedzieć głośno „imperializmowi nie!””.
Stanisław Ciosek, były ambasador RP w Moskwie wątpi w to, by obecna sytuacja na Ukrainie musiała skończyć się wielkim konfliktem zbrojnym. Nie wierzy również w możliwość rosyjskiej agresji na Polskę. „Spraw, które nie wywołały wojny, a też zajmowano czyjeś terytorium, jest wiele w świecie. To nie jest jeszcze powód do militarnego konfliktu, który przyniesie zagładę ludzkości” – powiedział. „Poszukujmy rozwiązań na polu dyplomacji. Jak słyszę opinie, że powinniśmy sposobić się do wojny, to to jest głupota” – dodał były ambasador RP.
Arleta Bojke, korespondentka TVP w Rosji uważa, że w kwestii relacji polsko-rosyjskich „nie ma jeszcze takiej wielkiej tragedii”, przynajmniej na poziomie rozmów prywatnych. Sprawy te wyglądają gorzej na poziomie rozmów oficjalnych, gdy się porozmawiać jako. Jej zdaniem nie należy się temu dziwić ze względu na obraz Polski przedstawiany w rosyjskiej telewizji. „Tam od roku mówi się, jaka ta Polska jest zła i niedobra, jakie rzeczy mówi minister spraw zagranicznych. To oni przyjmują jako prawdę” – powiedziała Bojke.
TVP.info / Kresy.pl






























