Dziennikarze radia RMF FM twierdzą, że udał im się dotrzeć do nowych stenogramów tzw. czarnych skrzynek Tu-154M, który przed niemal równo 5 lat temu rozbił się pod Smoleńskiem. Ich zdaniem rezultaty tych badań znacząco odbiegają od dotychczasowych ustaleń i doprowadzą do „prawdziwego wstrząsu” w prowadzonym śledztwie.
Jak podało dziś rano radio RMF FM, powołani przez Prokuraturę Wojskową w Warszawie biegli ujawnili o ponad 30% więcej słów, niż w dotychczas publikowanych odczytach (Instytutu Sehna i Laboratorium Policji), które zdaniem dziennikarzy zostały wykonane nieprawidłowo. Stenogramy mają pochodzić z badania kopii zarejestrowanej podczas specjalnej, dodatkowej wizyty w Moskwie w lutym 2014. Różnica ma wynikać z tego, że w zamontowanym w tupolewie rejestratorze „użyto taśmy niezgodnej ze specyfikacją producenta”. Ze względu na niewłaściwie dobraną częstotliwość próbkowania nagranie zostało pozbawione części głosek takich jak ć, ś, ź ż, sz oraz spółgłosek świszczących.
Według opublikowanych na stronach radia fragmentów„w kabinie pilotów, do samego końca, przebywała osoba opisana przez biegłych jako DSP, czyli Dowódca Sił Powietrznych”. Chodzi tu o gen. Błasika, który według treści stenogramów miał wydawać polecenia załodze samolotu. Jego nazwisko nie zostało jednak wymienione. Do kabiny pilotów miały również często wchodzić osoby trzecie. Treść stenogramów sugeruje również, że na pokładzie samolotu jawnie spożywano alkohol, zaś sama załoga nie stroniła od wulgaryzmów.
Dziennikarze radia stwierdzili, że opublikowali fragmenty dokumentów „kierując się ważnym interesem społecznym, chęcią ujawnienia polskiej opinii publicznej wiadomości o możliwych okolicznościach najtragiczniejszego wydarzenia w naszej najnowszej historii. Naczelną zasadą wypływającą z Prawa prasowego jest rzetelne informowanie opinii publicznej. (…) na nas dziennikarzach ciąży obowiązek informowania o takich sprawach. My musimy o tym poinformować”.
„Nie oceniamy efektu prac zespołu biegłych prokuratury, nie komentujemy go. Nie orzekamy, czy ich ustalenia są wiarygodne i prawdziwe. Przedstawiamy je jednak opinii publicznej, by sama mogła wyrobić sobie opinię o zapisie i – w efekcie – faktach z 10 kwietnia 2010 roku” – czytamy w zakończeniu artykułu.
rmf24.pl / Kresy.pl





























