“Wciąż panuje bowiem zmowa milczenia w sprawie tematyki ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Ani Andrzej Wajda, ani Krzysztof Zanussi, ani żaden inny filmowiec nie chciał tego tematu. Te temat jest zamiatany pod dywan, ze względu na tzw. poprawność polityczną i teorię Giedroycia. Pierwszym ze znanych filmowców, który odważył się podjąć ten temat, jest Wojciech Smarzowski” – mówi ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Czy aprobata dla kultu OUN-UPA to na Ukrainie rzeczywiście margines? Analiza stanowisk partii i wypowiedzi polityków [+VIDEO]
Duchowny zaznacza, że poparcie dla partii aprobujących kult OUN-UPA na Ukrainie nie jest marginalne:
“Wbrew dominującym sugestiom te partie nie uzyskały marnego wyniku. Sumując poparcie Prawego Sektora, Swobody i Partii Radykalnej widać, że dość spora grupa wyborców popiera ten nurt. A przecież Partia Radykalna weszła nawet do parlamentu. A ich sztandarową postacią jest Jurij Szuchewycz, mający 80 lat. To jest syn jednego z dowódców UPA. Odwoływanie się do UPA na pewno będzie mocno obecne w ukraińskiej polityce” – uważa ksiądz.
“Wystarczy wspomnieć o partii Samoobrona Andrija Sadowego, mera Lwowa, który oficjalnie honorował UPA. To za jego kadencji postawiono pomnik Bandery we Lwowie. On wielokrotnie mówił, że ideologia banderowska jest mu bliska. Takie same głosy można usłyszeć z ust działaczy partii Batkwiszczyna Julii Tymoszenko. Dla mnie jednak największym zaskoczeniem i rozczarowaniem jest postawa prezydenta Petro Poroszenki, który przyłączył się do tej gloryfikacji” – dodaje. Duchowny przestrzega przed usypianiem czujności polskiej opinii publicznej w kwestii aprobaty dla kultu banderyzmu na Ukrainie:
“Reasumując widać, że po ukraińskich wyborach środowisko i tematyka związana z UPA będzie obecna. Usypianie opinii publicznej, mówienie, że banderowcy wszystko przegrali, jest bezpodstawne” – zaznacza. Ksiądz Isakowicz-Zaleski skomentował też fakt kręcenia zdjęć do filmu “Wołyń” Wojciecha Samarzowskiego:
“To jest bardzo ważna inicjatywa. Wciąż panuje bowiem zmowa milczenia w sprawie tematyki ludobójstwa na Kresach Wschodnich. Ani Andrzej Wajda, ani Krzysztof Zanussi, ani żaden inny filmowiec nie chciał tego tematu. Te temat jest zamiatany pod dywan, ze względu na tzw. poprawność polityczną i teorię Giedroycia. Pierwszym ze znanych filmowców, który odważył się podjąć ten temat, jest Wojciech Smarzowski” – mówi kapłan. Krytykuje on również postawę polskich polityków wobec kwestii kresowego ludobójstwa:
“Zbrodni Wołyńskiej nie nazywa się po imieniu. Nie mówi się o ludobójstwie, ale o bolesnych wypadkach, czy tragicznych wydarzeniach. Taką narrację widać w PiS-ie i PO. Te partie boją się prawdy. Film Smarzowskiego będzie zapewne i wydarzeniem politycznym” – zaznacza.
stefczyk.info / Kresy.pl





























