Na Ukrainie tworzony jest batalion ochotniczy, do którego werbowane są dzieci.

Aż strach się bać. W okolicach Iwano-Frankiwska (dawnego polskiego Stanisławowa) na Ukrainie zachodniej jeden z tamtejszych działaczy nacjonalistycznych, Wołodymyr Hołowczak, pełniący funkcje sołtysa, wpadł na pomysł utworzenia nowego “batalionu” ochotniczego do walki z separatystami w Donbasie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że do jednostki tej o nazwie “Sokół” zaczęto werbować nie dorosłych, ale – uwaga! – małe dzieci w wieku od lat 2 do 10. Święty Boże! Hospody pomyłuj!– pisze ks. Isakowicz-Zaleski w tekście dla portalu rmf24.pl

“Żołnierze” ci zagrzewają do walki, maszerując po okolicznych wioskach pod czerwono-czarnym sztandarem Ukraińskiej Powstańczej Armii. Używają przy tym znaków Prawego Sektora i innych organizacji nacjonalistycznych. Od upadku Trzeciej Rzeszy Niemieckiej nie było chyba w Europie takiego przypadku, aby dzieci używano do takich spraw. Ktokolwiek zna współczesną historię wie dobrze, że działalność Hitlerjugend zaczynał się najpierw od marszu w takt werbli, a kończyła się wysyłaniem dzieci z karabinami maszynowymi i pancerfaustami na pewną śmierć na froncie– przypomina kapłan z Krakowa.

Takie szaleństwo trzeba jednoznacznie potępić– uważa ks. Isakowicz-Zaleski. Tym bardziej, że u bram Europy, na Bliskim Wschodzie fanatyczni islamiści też szkolą dzieci do walki z “niewiernymi.

rmf24.pl/KRESY.PL

forma płatności