“Ukraina to eksperyment, pole doświadczalne nowej rosyjskiej strategii” – mówi w wywiadzie dla “Newsweeka” politolog Lilia Szewcowa z moskiewskiego Centrum Carnegie.
“Ukraina to eksperyment, pole doświadczalne nowej rosyjskiej strategii. Putin testuje, jak daleko może się posunąć i kiedy Zachód zareaguje. W radzieckiej taktyce wojskowej to się nazywa: rozpoznanie bojem. Putin sprawdza, gdzie jest prawdziwa czerwona linia Zachodu. Problem w tym, że na razie Zachód takiej linii nie narysował, więc Putin idzie dalej. Celem jest zbudowanie nowego ładu międzynarodowego, wywrócenie postzimnowojennego układu sił i przywrócenie XIX-wiecznego świata stref wpływów wielkich mocarstw. Taki test Putin przeprowadził już w Gruzji w 2008 r., ale Ukraina to co innego. Stała się polem jego bezpośredniej konfrontacji z Zachodem i jest na tyle ważna, że obie strony nie mogą jej odpuścić. Przynajmniej w teorii, bo niestety Kijów został pozostawiony sam wobec rosyjskiej agresji”– mówi Szewcowa w wywiadzie opublikowanym przez tygodnik “Newsweek”.
“Wariant minimum to istniejąca formalnie w granicach Ukrainy szeroka autonomia Donbasu, co oznaczałoby własną armię, niezależność w decyzjach politycznych i możliwość np. wstąpienia do rosyjskiej unii celnej. Ten wariant ostatecznie pogrzebałby nadzieje Ukrainy na wejście do UE i NATO. Ponieważ nie ma szans na międzynarodowe uznanie takich tworów jak autonomiczny Donbas czy Noworosja, byłyby skazane na żywot jako czarne dziury gnębione przestępczością, korupcją, pełne watażków. Byłby to również cios w Ukrainę, bo w takiej sytuacji sama stałaby się na długo państwem upadłym. O to również chodzi Putinowi”– twierdzi Szewcowa.
“Newsweek Polska”/KRESY.PL




























