Pisaliśmy niedawno o wypowiedziach białoruskiego premiera Michaiła Miasnikowicza, który nawoływał do ograniczenia importu. Jak się okazało słowa te wyrażały całkiem konkretne plany rządu całkowitej zmiany reguł importu na Białorusi.
Projekt zakłada, że prawo do importu towarów, kórych równorzędne substytuty są produkowane na Białorusi, posiadałyby tylko państwowe firmy o specjalnym statusie “specimportera”. Tak dalekie ogranicznie przepływu towarów pozostawałoby z jaskrawej sprzeczności z umowami integracyjnymi, które Białoruś jak do tej pory podpisaywała z Rosją i Kazachstanem, a których efektem będzie istnienie od początku przyszłego roku Eurazjatyckiego Związku Gospodarczego.
W kwestii tej zareagowało już Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego Rosji, które wysłało specjalny list do władz Białorusi. Jego rzeczniczka Elena Laszkina stwierdziła, że “jest ona przedmiotem dyskusji”. W rosyjskim Urzędzie Prezesa Rady Ministrów stwierdzono, że o projekcie nowego białoruskiego prawa dowiedziano się “z internetu” i “ze zdziwieniem”. Białorusini bronią się, że projektowane przepisy miałyby charakter tymczasowy, obowiązujący pół roku, a tym samym nie łamiący ogólnych ram funkcjonowania EaZG. Strona rosyjska sugeruje z kolei, że nie ma nic przeciwko tego rodzaju przepisom, pod warunkiem, że towary z Rosji i Kazachstanu będą wyłączone spod ich obowiązywania.
tut.by/kresy.pl






























