Niezależna prasa moskiewska publikuje pierwsze relacje dowodzące, że to instytucje państwowe werbowały i wciąż werbują najemników prowadzących partyzancką wojnę na Ukrainie – donosi „Gazeta Wyborcza”.
Oprócz państwowych komend uzupełnień ludzi umiejących władać nowoczesną bronią intensywnie werbują organizacje określające się jako “patriotyczne”.
Jak można przeczytać na popularnej witrynie internetowej Dobrovolec.org, do służby na Ukrainie powinni się zgłaszać na ochotnika piloci helikopterów oraz czołgiści obeznani z czołgami T-72.
Natomiast rekrutacja ludzi bez doświadczenia wojskowego została zakończona. Kogo popadnie werbują i wysyłają na wschód Ukrainy rosyjskie organizacje kozackie. Bardzo z tego niezadowolony okazuje się Igor Girkin (Striełkow), “minister obrony” samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. Nazywa podsyłanych mu masowo z Rosji Kozaków “łajdakami i przebierańcami”, którzy wojują jedynie z “kurami i cysternami wódki”.
Wyborcza.pl






























