“Amerykańscy przywódcy często posługują się wielkimi słowami, szczególnie w relacjach z Polską. Tym razem jednak na nich nie poprzestano. Padły też konkrety” – pisze Jędrzej Bielecki w “Rzeczpospolitej”.
“W nadchodzących miesiącach oddziały amerykańskich żołnierzy przyjeżdżających rotacyjnie do Polski, w tym personel obsługi F-16, zostaną wzmocnione. W ramach wartej miliard dolarów inicjatywy zabezpieczenia. Europy Amerykanie przyślą do Polski i innych krajów ze wschodniej flanki NATO instruktorów wojskowych i częściej będą brali udział we wspólnych ćwiczeniach. Na Bałtyku amerykańskie okręty zaczną regularnie patrolować wybrzeża Polski, Litwy, Łotwy i Estonii, a na Morzu Czarnym wybrzeża Rumunii i Bułgarii. Obama zapowiedział także aktualizację natowskich planów ewentualnościowych, czyli schematów przyjścia w razie potrzeby z pomocą naszemu krajowi przez siły NATO”– wymienia komentator “Rzeczpospolitej”.
Nie oznacza to, że wszystkie polskie postulaty zostaną spełnone.
“Polska oczekiwała jednak od Obamy zdecydowanie więcej. Na początku kwietnia szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski nie tylko zaapelował o stacjonowanie na stałe na terenie naszego kraju amerykańskich wojsk, ale też uznał, że powinny to być siły poważne, najlepiej dwie dywizje. O takiej możliwości amerykański prezydent nie wspomniał jednak ani słowem”– zauważa Bielecki.
“Rzeczpospolita”/KRESY.PL




























