Były deputowany Partii Regionów – Wołodymyr Łyczuk otrzymuje groźby pozbawienia życia jego i jego rodziny, o ile nie zaprzestanie działalności biznesowej.

Łyczuk powiadomił o tym portal Lb.ua. „Grożą już dwa miesiące, że zabiją mnie i wyrżną moją rodzinę, jeśli nie zostawię rodzinnego biznesu. Dzisiaj poinformowali mnie, że powinienem zostawić biznes do 17.00 24 lutego, inaczej obietnica zostanie spełniona” – powiedział były deputowany.

Wg informacji przekazanych przez Łyczuka, chodzi o biznes (kompleks hotelowo-gastronomiczny położony nad rzeką w rejonie kałuskim), który jest zarejestrowany na żonę Łyczuka i dwóch jego przyjaciół.

“Hektar ziemi, na której to zbudowaliśmy, został wykupiony zgodnie z prawem, po komercyjnej cenie” – powiedział Łyczuk.

Zdaniem Wołodymyra Łyczuka za groźbami stoi lokalny “Swobodowiec” – Serhij Adamowycz.

„Prowadzono już przeciwko mnie dwie akcje protestu „Automajdanu”. Ostatni nalot był dzisiaj. Organizatorem był Serhij Adamowycz – „Swobodowiec”, który pracuje w Przykarpackim Uniwersytecie. Wszystko dlatego, że jestem „Regionałem” i mam swoje zdanie. Rządają ode mnie bym zwrócił ziemię, rzekomo dlatego, że takie postanowienie przyjęła kałuska Rada Rejonowa” – powiedział były deputowany.

Łyczuk twierdzi, że rządania względem niego są bezprawne i zamierza zwrócić się z powiadomieniem do prokuratury.

Łyczuk znany był mediom m.in. z tego, że jego syn został aresztowany za postrzelenie człowieka, który nie chciał ustąpić drogi jego ojcu.

Lb.ua/Kresy.pl

forma płatności