Rok temu polscy prokuratorzy zwrócili się o akta śledztwa w sprawie okradzenia zwłok Andrzeja Przewoźnika po katastrofie smoleńskiej. Strona rosyjska przysłała do tej pory jednokartkową odpowiedź.
– Wpłynęło jednostronicowe pismo z Rosji, które na pewno nie jest realizacją naszego wniosku o pomoc prawną – mówi „Naszemu Dziennikowi” prokurator Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie. To ta jednostka prowadzi śledztwo w sprawie ograbienia ciała byłego sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. – Ta odpowiedź jest przekazana tłumaczowi do przetłumaczenia, tak że nie wiem, jaka jest treść tego dokumentu – zaznacza prokurator.
Być może strona rosyjska zajmuje w nim stanowisko, dlaczego od roku nie przekazała akt, o które wnioskowali polscy śledczy. Nowak podkreśla, że polska prokuratura ponaglała już w tej sprawie Rosjan.
Z powodu braku koniecznej dokumentacji polskie śledztwo w tej sprawie od wielu miesięcy jest zawieszone. – Sprawa jest nadal zawieszona w oczekiwaniu na realizację pomocy prawnej ze strony rosyjskiej – mówi prokurator Nowak. Dochodzenie w tej sprawie toczy się od maja 2010 roku.
We wniosku ze stycznia zeszłego roku śledczy zwracali się o akt oskarżenia skierowany do smoleńskiego sądu przeciwko żołnierzom, którzy okradli ciało Andrzeja Przewoźnika.
We wniosku polscy śledczy zwrócili się m.in. o przesłanie protokołów przesłuchań wówczas podejrzanych, a obecnie już skazanych, protokołów przesłuchań świadków opisujących wypłaty z bankomatów, protokołów okazań wizerunków osób dokonujących tych wypłat.
Prokurator Dariusz Ślepokura informował wówczas, że pytano również, czy oprócz kradzieży także „zachowanie polegające na ograbieniu zwłok, grobu lub miejsca spoczynku zmarłego jest przestępstwem w myśl rosyjskiego ustawodawstwa”.
– My prowadzimy postępowanie nie tylko w sprawie kradzieży, ale też ograbienia zwłok, bo w Polsce oba te czyny są przestępstwem. Natomiast warunkiem karalności czynu w Polsce jest to, aby w przypadku popełnienia czynu za granicą był on też tam przestępstwem – zaznaczył.
Prokuratura posiada część materiału otrzymanego przy okazji innych wniosków o pomoc prawną, m.in. zapis z monitoringu przedstawiający realizację wypłat ze skradzionych kart oraz odpis decyzji o wszczęciu śledztwa i postanowień o postawieniu zarzutów.
Natomiast ten ze stycznia zeszłego roku skierowano właśnie m.in. z powodu braku pełnej realizacji jeszcze wcześniejszych wniosków. – Dotychczasowe nasze wnioski zostały zrealizowane częściowo, nie przesłano nam jakichkolwiek dowodów świadczących, że podejrzane osoby popełniły to przestępstwo, dlatego obecny wniosek koncentruje się na tych dowodach – wyjaśniał Ślepokura.
Sprawcy kradzieży, żołnierze z regularnej jednostki wojskowej, zostali już w Rosji prawomocnie skazani. We wrześniu zeszłego roku Garnizonowy Sąd Wojskowy w Smoleńsku orzekł karę dwóch lat kolonii karnej dla Siergieja Syrowa. W przypadku pozostałych trzech oskarżonych: Jurija Sańkowa, Igora Pustowara i Artura Pankratowa, wymierzył wyroki w zawieszeniu – od roku i ośmiu miesięcy do 2 lat pozbawienia wolności. Według sądu, główną rolę w kradzieży odegrał Syrow, który na miejscu katastrofy znalazł torbę z portfelem, z którego ukradł karty bankowe należące do Przewoźnika. Udało im się wypłacić kwotę 56 tys. rubli (około 1,7 tys. dolarów). W listopadzie ubiegłego roku Moskiewski Okręgowy Sąd Wojskowy utrzymał w mocy wyrok sądu pierwszej instancji.
Zenon Baranowski / Nasz Dziennik






























