Na rosyjskim Dalekim Wschodzie trwają największe od czasów sowieckich ćwiczenia wojskowe.
We wtorek wyspę Sachalin odwiedził Władimir Putin. Prezydent Rosji obserwował przebieg ćwiczeń. Razem z ministrem obrony Siergiejem Szojgu i grupą generałów obleciał śmigłowcem rejon zgrupowania wojsk.
W manewrach bierze udział 160 tys. żołnierzy, 5 tys. czołgów, 130 statków powietrznych i 70 okrętów. Reprezentują Centralny i Wschodni Okręg Wojskowy, Flotę Oceanu Spokojnego oraz kilka formacji lotniczych. Ćwiczenia będą trwały do końca tygodnia. Ministerstwo obrony podaje, że sztabowcy mają zamiar sprawdzić gotowość i wyszkolenie wojsk oraz sprawność i kompletność wyposażenia. Zadania wykonywane są na ogromnym obszarze lądu i morza obejmującym kilka stref czasowych. Jednym z ich celów ma być poprawa mobilności wojsk. Niektóre jednostki zostały wysłane w miejsca odległe o tysiące kilometrów od swych baz. Komandosów przewieziono samolotami transportowymi, a niektóre oddziały przetransportowano na Sachalin promami, pod silną eskortą okrętów i myśliwców. Jak poinformowano, po raz pierwszy grupom wojsk postawiono zadanie związane z dyslokacją na ponad 3 tys. kilometrów.
Działania na Dalekim Wschodzie wpisują się w całą serię dużych projektów militarnych Rosji. W lutym odbyły się największe od 20 lat ćwiczenia sprawdzające gotowość bojową Centralnego Okręgu Wojskowego, a w marcu Putin nakazał niezaplanowane manewry Floty Czarnomorskiej z udziałem 36 okrętów, lotnictwa, wojsk powietrzno-desantowych i piechoty morskiej. W kwietniu natomiast ćwiczyli spadochroniarze i podobno stwierdzono wiele problemów, głównie z winy przestarzałego i awaryjnego sprzętu.
Chiny rosną w siłę
Zaniepokojenie Rosjan budzi też żywo dyskutowany artykuł Aleksandra Chramczichina z Instytutu Analiz Politycznych i Wojskowych. Ekspert rozważa hipotetyczny scenariusz ataku Chin na Rosję podobny do napadu Niemiec na ZSRS w 1941 roku. Prognozuje, że Państwo Środka mogłoby zająć w ciągu kilku dni ogromny obszar Federacji Rosyjskiej. Rosyjska obrona jest na niemal bezludnych połaciach Syberii i Dalekiego Wschodu, słaba, niewydolna i źle zorganizowana. Nie ma procedur działania poszczególnych formacji, prowadzone ćwiczenia wykazały, że lotnictwo nie jest w stanie korzystać z cywilnych lotnisk, a wojskowych jest za mało. Tymczasem przeludnione Chiny zbudowały nowoczesną armię szukającą okazji do „wypróbowania” swoich możliwości. Liczba żołnierzy chińskich na granicy z Rosją jest trzy razy większa niż rosyjskich po jej drugiej stronie. „Przed Chinami stoi wybór: albo ekspansja zewnętrzna, albo wewnętrzny wstrząs. Z powodu gigantycznego przeludnienia państwo to doświadcza ogromnych wewnętrznych przeobrażeń. Ma siedem okręgów wojskowych, my – cztery. A tylko te dwa, które graniczą z Rosją, są silniejsze niż całe nasze siły zbrojne, nie tylko Wschodniego Okręgu Wojskowego” – pisze Chramczichin.
Oficjalnie zadeklarowano, że manewry nie są wymierzone w jakikolwiek kraj i stanowią część rutynowego szkolenia bojowego. Tak zapewnił na spotkaniu z zagranicznymi attaché wojskowymi wiceminister Anatolij Antonow. Poinformował on, że Rosja dostarczyła sąsiadom szczegółowych informacji na temat manewrów jeszcze przed ich rozpoczęciem, zaś Chiny dostały najbardziej wyczerpujące dane dotyczące ćwiczeń, zgodnie z umową zobowiązującą oba państwa do informowania się nawzajem o aktywności swych wojsk przy granicy. Jednak analitycy zgodnie przyznają, że jest to w dużej mierze demonstracja siły wobec Chin i Japonii. Emerytowany członek rosyjskiego sztabu generalnego Konstantin Siwkow powiedział, że część manewrów, która odbywa się na Sachalinie, ma na celu przećwiczenie symulowanej reakcji wojsk na atak sił japońskich i amerykańskich. Tak też ruchy rosyjskich wojsk zrozumiano w Tokio. Japońskie siły powietrzne natychmiast zareagowały na pierwsze loty samolotów bojowych Rosji w rejonie Sachalina startem swoich myśliwców. Tym bardziej że bombowce strategiczne przelatują między Morzem Ochockim a Morzem Japońskim w pobliżu spornych Wysp Kurylskich. Do naruszenia japońskiej przestrzeni powietrznej nie doszło, ale każdy przelot jest dokładnie obserwowany. Najpierw lot w pobliżu Hokkaido wykonały dwa Tu-95 (bombowce mogące przenosić broń jądrową), a następnie Ił-20 (samolot zwiadowczy) krążył nad Kurylami. Przez Cieśninę La Pérouse’a między Hokkaido a Sachalinem przepłynęło też siedem okrętów.
Piotr Falkowski/”Nasz Dziennik”






























