W Gułagu mówili po angielsku

Dokumenty NKWD wskazują, że w latach 1939-1941 w obozach sowieckich dla jeńców wojennych, byli nie tylko Polacy, ale również obywatele innych krajów europejskich.

Im bardziej zagłębiam się w temat represji stalinowskich, tym bardziej uświadamiam sobie na ile mało są zbadane te tragiczne karty naszej historii. Okazuje się, że w latach 1939-1941 w obozach sowieckich dla jeńców wojennych znajdowali się nie tylko żołnierze Wojska Polskiego, ale też żołnierze z Francji, Wielkiej Brytanii, Belgii i Czechosłowacji. Wielu z tych ludzi przeszło przez więzienia na terytorium Białoruskiej SRR (Socjalistycznej Republiki Radzieckiej).

„Zakładnicy” z Europy

Leży przede mną kopia listu szefa zarządzania NKWD ZSRR w sprawie jeńców wojennych i internowanych. P. Soprunenko skierowanego do komisarza Berii. Jak wynika z dokumentu w obozie dla jeńców wojennych w Kozielsku znajdowała się znaczna liczba internowanych Francuzów i Anglików, z których 38 ogłosiło głodówkę. W rozmowie z pracownikami NKWD, Francuzi i Anglicy oświadczyli, że przebywając w więzieniach w Białymstoku, Mińsku i Moskwie pisali do swoich ambasad, ale odpowiedzi nie otrzymali. Stąd wywnioskowali, że o ich pobycie w ZSRR, ambasadom do tej pory nic nie wiadomo. Obcokrajowy nalegali, żeby dla nich organizować spotkania z konsulami.

Inicjatorami głodówki byli Francuzi i Anglicy. Podczas rozmów internowanym Francuzom i Anglikom zostało wyjaśnione, że żadnych wymagań wobec administracji obozu oni mieć nie powinni.

Rezultatem tego incydentu, było to, że administracja obozu, otrzymała polecenie, podnieść wymagania względem internowanych. Oprócz tego, Szef służby specjalnej obozu, otrzymał polecenie rekrutować nie mniej niż 5-6 informatorów.

Z listu Soprunenko wynikało także, że ogółem w obozie w Kozielsku, znajdowało się 92 żołnierzy armii francuskiej, 11- brytyjskich, 1- żołnierz z Belgii, z czego:

Kapitanów- 2

Podporuczników- 2

Oficerów- 4

Sierżantów i kaprali- 24

Zwykłych szeregowych- 72

Ale jak Brytyjczycy i Francuzi znaleźli się w rękach NKWD? Okazuje się, że większość z nich, trafiając w 1940 roku do niemieckiej niewoli, zostało odesłanych do obozów niemieckich dla jeńców wojennych na terytorium okupowanej Polski, skąd udało się im uciec do ZSRR. Ci ludzie mieli nadzieje, że będą mieli możliwość walczyć z nazistami. Ale zamiast tego po rozpatrzeniu ich spraw na szczególnym spotkaniu NKWD – „agentów kapitału” wysłano do obozów Gułagu.

Podczas pobytu w więzieniach NKWD, w tym w Mińsk, Brytyjskich i Francuskich jeńców wojennych poddano wielogodzinnym i wyczerpującym przesłuchaniom. Kilka lat wcześniej w Warszawie udało mi się spotkać z polskim historykiem, którego ojciec był oficerem Wojska Polskiego i w sierpniu 1939 roku trafił do niewoli sowieckiej. Wiosną 1940 roku został on przeniesiony do mińskiej „Amerykanki”. Według wspomnień tego człowieka razem z Polakami w komorze byli też i Brytyjscy żołnierze. Mimo wielu prób, poddani Imperium Brytyjskiego nie tracili ducha wiary i nawet „dopingowali” Polaków.

Wielu Anglikom i Francuzom w sowieckich więzieniach zabrali wszystkie rzeczy osobiste, które udało się im zachować z niewoli niemieckiej. Po przeprowadzeniu śledztwa część europejskich jeńców wojennych wysłano do obozu w Kozielsku. Internowani mieszkali w trzech budynkach po 3-18 osób w pokoju. Najstarszym z nich był francuski Kapitan Pierre Billotte. W czasie wojny z Niemcami był zaangażowany w wiele pomyślnych walk pancernych z nazistami. 16 maja 1940 roku niedaleko od miasteczka Stoney Kapitan zniszczył 13 maszyn przeciwnika – 2 czołgi PzKpfw IV i 11 PzKpfw III, a także 2 działa przeciwpancerne, pokazując niezwykłe umiejętności i odwagę. Po tej bitwie na jego czołgu wyliczono prawie 150 wgnieceń wrogich pocisków. Za okazaną odwagę został odznaczony Orderem Krzyża Wojskowego i Orderem Legii Honorowej.

Brytyjczycy i Anglicy stale żądali możliwości skontaktowania się ze swoimi konsulami i uwolnienia ich od armii de Gaulle’a. Szczytem napięcia w stosunku do władz obozu i więźniów europejskich stał się wspomniany już wcześniej strajk głodowy. Efekt, którego jest nam już znany.

15 kwietnia 1941 roku kapitan Billotte, który był dobrze wykształconym (we Francji ukończył Akademię Sztabu Generalnego) i przeszkolonym oficerem, w imieniu swoich współwięźniów pisze apel do W. Mołotowa i Komisarza Obrony S. Tymoszenko. W dokumencie kapitan francuski wyraził gorące pragnienie internowanych do kontynuowania walki z nazistami. Billotte odniósł się do faktu, że Szwajcaria, które internowała 29 tysięcy przechodzących przez granicę francuskich żołnierzy, nie wahając się, zezwoliła im opuścić swoje granice. W treści listu są następujące wiersze: „Prosimy dać możliwość zasłużonym i odważnym ludziom, zrealizować ich święty obowiązek wobec kraju”.

W odpowiedzi na ten komunikat do obozu został wysłany specjalny przedstawiciel NKWD, który “wyjaśnił” francuskiemu kapitanowi, że “Związek Radziecki nie chce kompromitować się przed Niemcami swoją neutralnością.” Ale mimo wszystko, 29 kwietnia 1941 Billotte wysłał nowy list do Mołotowa i Tymoszenko, w którym wskazuje, że “ucieczki” z Węgier i Rumunii internowanych tam polskich żołnierzy nie spowodowały ze strony Niemiec żadnych protestów. Ponadto francuski kapitan pisał, że jeśliby fakt wyzwolenia Francuzów i Brytyjczyków stałby się znany władzą niemieckim, ZSRR mogłoby ich poinformować o tym, co wie na temat tworzenia baz do ataku na Związek Radziecki, przy czym francuscy jeńcy wojenni, traktują to jak pracę.

Naiwny kapitan nie mógł wiedzieć, że Stalin miał swoje sposoby na “przyjaźni” z Hitlerem, a los internowanych Francuzów i Brytyjczyków mało go interesował.

1 maja 1941 Francuzi i Brytyjczycy wysłali do Prezydium Rady Najwyższej ZSRR pozdrowienia i gratulacje w związku z Dniem Pracowników. W odpowiedzi przedstawiciele kierownictwa obozu sowieckiego napomknęli kapitanowi Billotte ,że Francuzom i Anglikom zostanie okazane wsparcie z kraju dla oddzielnych grup.

Po napadzie Niemiec na Związek Radziecki, Beria rozkazał w szybkim tempie ewakuować obóz w Kozielsku do Griazowca. W lipcu 1941 roku, szef Soprunenko wysłał Berii list kapitana Billottea, adresowany do de Gaulle’a, w którym była prośba o pomoc w wyzwoleniu internowanych.

Na początku września 1941 r. znajdujący się w Griazowcu żołnierze Wojska Polskiego, zostali wysłani do Buzułuku i Tockoju w celu tworzenia armii pod dowództwem gen. Andersa. Wkrótce zdecydowano o losie francuskich i brytyjskich jeńców wojennych. Bez zbędnego szumu, zostali oni wysyłani do Londynu. W maju 1942 roku, kapitan Pierre Billotte został mianowany szefem sztabu, generał Charles de Gaulle’a.

Ciekawostka: Wśród ludzi de Gaulle’a, Billotte, żołnierze i oficerowie, którzy z nim przybyli do końca życia byli nazywani “ruskimi”. Pierre Billotte walczył w Normandii i w wyzwoleniu Paryża. Od 1955 do 1956 roku. człowiek ten był na stanowisku Ministra Obrony Francji.

Los “legionu”

Na terytorium zachodniej Białorusi pod Baranowiczami, w sierpniu 1939 r. w ramach Armii Polskiej tworzyła się jednostka Czechosłowackiej Legii. Po ostatecznej okupacji Czechosłowacji, znaczna część byłych żołnierzy Armii Czechosłowackiej wyjechała do Polski. Z inicjatywy czeskiego konsula w Krakowie Władimira Znajemskiego w marcu 1939 na terytorium II RP, potajemnie zaczyna tworzyć się Czechosłowacki Legion.

W okresie zaostrzenia stosunków polsko-niemieckich w sierpniu 1939 r., polski rząd zdecydował się zaprosić Czechów i Słowaków do działającej służby. Polaków głównie interesowali piloci wojskowi. Pod Baranowiczami został stworzony punkt szkoleniowy, gdzie piloci czescy musieli uczyć swoich polskich kolegów.

Tam wyjechało 116 oficerów, 12 rotmistrzów 315 żołnierzy Czechosłowackiej Legii. 3 września 1939 ambasador Czechosłowacji w Polsce Slavek stara się od polskiego prezydenta Mościckiego o wydanie urzędowego dekretu w sprawie organizacji w ramach Wojska Polskiego Legionu Czechosłowackiego. 8 września 1939 roku dowództwo Legionu otrzymało od Polaków 4 karabiny maszynowe i 9 „podręcznych” karabinów, a także dużą liczbę strzelb i karabinów. 11 września, z powodu niekorzystnej sytuacji na froncie czechosłowaccy piloci otrzymali rozkaz opuszczenia obozu niedaleko Baranowicz i przeniesienia się na południe, w rejon Tarnopola. Przechodząc do granicy rumuńskiej, 18 września czechosłowaccy żołnierze i oficerowie dostali się do niewoli Armii Czerwonej.

Początkowo byli żołnierze Legionu znajdowali się w obozach i więzieniach w zachodniej Ukrainie, ale w marcu 1940 r. zdecydowano się przenieść wziętych do niewoli Czechów do obozu Oranskiego NKWD w rejonie Gorkowskim. W jednym z listów skierowanym do komisarza zastępcy Spraw Wewnętrznych ZSRR Mierkulowa, Soprunenko prosił o wydanie rozporządzenia o operacyjno-czekistowskiej organizacji tego obozu w celu zapobieżenia w nim antyradzieckiej działalności.

W kwietniu 1941 roku ponad 500 byłym członkom Armii Czechosłowackiej pozwolono opuścić ZSRR przez port w Odessie. Z pozostałych w ZSRR Czechów i Słowaków w styczniu 1942 roku, został utworzony pierwszy Czechosłowacki niezależny batalion piechoty, dowodzony przez Ludvika Svobode. W lutym 1943 roku, ten pododdział został wysłany na front i brał udział w bitwie dla miasta Biełgorod, Charków, itp. 10 maja 1943 na podstawie batalionu powstała 1-sza Czechosłowacka brygada piechoty, która następnie wzięła udział w walkach o wyzwolenie Kijowa .

Epilog

Im bardziej zagłębiasz się w temat Katynia, tym bardziej odczuwasz, ten horror, przez który musiały przejść tysiące ludzi, zakładników stalinowskiego systemu karnego. Jak w tym mogli przetrwać Białorusini, Ukraińcy, Litwini, Polacy, jeśli NKWD nie zatrzymywało się przed represjami wobec obywateli krajów Europy Zachodniej. Zdziwisz się, jak wiele jest tragicznych „stron” w historii zbrodni stalinowskich. Wiele pozostaje przed nami ukryte. Ale cała prawda o zbrodni, w końcu będzie „dostępna” dla społeczeństwa.

Ihar Melnikau

Istpravda.ru

Tłumaczenie: Aleksandra Myszka

forma płatności