Rosja: obóz protestujących rozpędzony

Rosyjska policja rozpędziła grupę demonstrantów protestujących przeciwko prezydenturze Władimira Putina w parku na Czystych Prudach w centrum Moskwy od około półtora tygodnia. Zatrzymano kilkanaście osób.

Mimo wczorajszych zapowiedzi, że demonstranci na dobrowolne opuszczenie miejsca protestu mają czas do dzisiejszego południa, już o godz. 5.30 czasu lokalnego (3.30 czasu polskiego) policjanci wkroczyli do obozu protestujących i nakazali ok. 50 osobom rozejście się. Władze najprawdopodobniej obawiały się, że na Czystych Prudach w ciągu dnia pojawiać się mogą grupy zwolenników opozycji i dziennikarze, przy których likwidacji moskiewskiego “majdanu” mogłaby okazać się dużo trudniejsza.
Jak pisze agencja Reutera, powołując się na świadków, policja skierowała opozycjonistów w stronę pobliskiej stacji metra. Aresztowanych zostało ok. 20 osób. – Ludzie byli gotowi zabrać swoje rzeczy i przenieść się, ale policjanci nie dali nam czasu; po prostu zaczęli ludzi wypychać z parku – powiedziała jedna z uczestniczek protestu. Po obozowisku, gdzie wcześniej przeciwnicy Putina toczyli dyskusje na tematy polityczne, pozostały papierowe pudła, maty turystyczne, plastykowe krzesła i inne rzeczy. Według władz Moskwy zniszczenia w parku, gdzie w ostatnich dniach demonstrowało od kilkudziesięciu osób do około dwóch tysięcy, szacuje się na 20 mln rubli (660 tys. dolarów).
Mimo aresztowań i rozpędzenia pikiety na Czystych Prudach przeciwnicy Władimira Putina postanowili kontynuować protest w innym miejscu. Dziś rano przedstawiciele opozycji zaczęli się zbierać na skwerze obok stacji metra Barykadna, przy Sadowym Kalcu – jednej z głównych ulic Moskwy.
Jak informuje korespondent Gazety Wyborczej: “Jest już ponad 40 osób. Ci, których wypuszczają z aresztu, w większości idą prosto na skwer. Nie ma tu budynków mieszkalnych (najbliżej jest “wysopka”, drapacz chmur w stylu naszego Pałacu Kultury), więc tym razem nikt nie będzie się skarżył, że opozycja zakłóca spokój (wcześniej obóz na Czystych Prudach miał przeszkadzać lokatorom okolicznych kamienic, którzy złożyli na demontrantów skargę – Kresy.pl). Zresztą tu zawsze jest głośno, ruch na Sadowym Kalcu nigdy nie zamiera. Podjechały dwa autobusy OMON-u, ale funkcjonariusze są w lekkich strojach polowych – nie mają hełmów, nie są uzbrojeni po zęby jak poprzednio. Można wiec wnioskować, że na razie nie będą rozpędzać protestujących. Ci zaś liczą na pisarzy, może znowu przyjdzie Akunin. na miejscu jest jużJest Ilja Ponomariow, deputowany do Dumy, są Dmitrij i Inadij Gutkowie, ojciec z synem ze Sprawiedliwej Rosji. Pojawił się pomysł, że mogliby tu założyć biuro poselskie i spotkać się z wyborcami, gdyby tylko poparło ich miasto”.
Obecna fala demonstracji zaczęła się 6 maja, gdy prawie 20 tysięcy przeciwników nowego prezydenta wyszło na Plac Błotny, gdzie doszło do starć z policją. Do tej pory policja zatrzymała ponad tysiąc osób, w tym adwokata, bojownika z korupcją i blogera Aleksieja Nawalnego oraz koordynatora radykalnego Frontu Lewicy Siergieja Udalcowa, którzy zostali skazani na 15 dni aresztu. W kolejnych dniach kilkaset osób z białymi wstążkami – symbolem walki o uczciwe wybory – spacerowało w różnych miejscach rosyjskiej stolicy. Miejsca protestu zmieniano, gdy do akcji wkraczały siły specjalne policji OMON. Na zbiorowe przechadzki, do których zgoda władz nie jest wymagana, demonstranci umawiali się za pośrednictwem Twittera.
aw/PAP/IAR/wyborcza.pl/KRESY.PL
forma płatności