W sądzie w Mińsku, rozpoczął się proces Alesia Bialackiego. Na salę sądową zostało wpuszczonych kilkadzisiąt osób; w rozprawie uczestniczy między innymi ambasador Polski na Białorusi Leszek Szerepka.
Znany obrońca praw człowieka jest oskarżony o zaległości podatkowe przyznane w związku z otrzymaniem środków pieniężnych z zagranicy. Jego uwolnienia domagają się organizacje międzynarodowe i rządy państw zachodnich.
Ambasador podkreślił, pytany przez Polskie Radio o powód swojej obecności, że polscy dyplomaci zwykle przychodzą na rozprawy osób oskarżanych w sprawach politycznych. W tym zaś przypadku – dodał – obecność polskiego ambasadora jest podyktowana specyficzną sytuacją i jest obowiązkiem strony polskiej. “My trochę przyczyniliśmy się do tego, że pan Bialacki jest obecnie sądzony” – mówił.
Ambasador dodał, że “Wiesna” jest bardzo znaną organizacją obrony praw człowieka i na Białorusi ma problemy z rejestracją, stąd musiała używać kont poza granicami kraju. “To, że strona białoruska wykorzystała do tej sprawy umowy między Polską a Białorusią skierowane tak naprawdę przeciwko przestępcom kryminalnym, świadczy o tym, że partner nadużył naszego zaufania w tej kwestii” – powiedział.
Na salę wpuszczono tez kilku innych dyplomatów, a także dziennikarzy. Zezwolono na filmowanie początku procesu. Wśród publiczności widoczni są znani politycy opozycyjni Aleksander Milinkiewicz i Wincuk Wiczorka. Z Moskwy przybył Oleg Orłow, współprzewodniczący rosyjskiego Memoriału.
Podczas procesu, Bialacki jest przetrzymywany w metalowej klatce, jak osoby podejrzane o groźne przestępstwa.

Aleś Bialacki został zatrzymany niemal 3 miesiące temu. Stało się to po tym, jak litewskie Ministertswo Sprawiedliwości i polska Prokuratura Generalna przekazały białoruskim służbom informacje o jego zagranicznych kontach bankowych. Przyjaciele Bialackiego twierdzą, że pieniądze z zagranicy szły na pomoc dla białoruskich opozycjonistów, karanych za udział w akcjach protestacyjnych.

IAR/Kresy.pl
forma płatności