Na polsko-białoruskim przejściu granicznym w Bruzgach protestowali białoruscy kierowcy. Domagali się oni zniesienia ograniczeń dotyczących podróży zagranicznych.
Do protestujących przyjechał gubernator obwodu grodzieńskiego, a gdy to nie pomogło, przybył milicyjny specnaz, który użył gazu łzawiącego.Kilka osób zatrzymano. Protest miał miejsce wczoraj wieczorem. Dziś poinformowały o tym niezależne białoruskie media.
Kierowcy protestowali przeciwko ograniczeniom w wywozie za granicę papierosów, paliw i niektórych produktów spożywczych. Zgodnie z nowymi zasadami, jeśli ludzi przekraczają granicę częściej, niż raz na 5 dni, to wtedy muszą płacić cło za wywożone w bakach samochodów paliwa. Część Białorusinów mieszkających blisko granic przewoziła do Polski i innych sąsiednich krajów unijnych paliwa i papierosy, gdzie sprzedawali je z zyskiem.
Białoruskie władze wprowadziły ograniczenia, aby chronić swój rynek. Wywołało to jednak niezadowolenie ludzi, którzy żyli z handlu przygranicznego, a teraz stracili źródło swojego dochodu.
IAR/Kresy.pl





























