Redaktor rosyjskiej Nowej Gazety Dmitrij Muratow wysłał zapytanie do oddziału firmy McDonald's w Mińsku, z prośbą o wyjaśnienie, skąd wzięły się pretensje finansowe ze strony firmy wobec dziennikarki Iriny Chalip.
Według informacji prasowych, białoruska prokuratura w akcie oskarżenia umieściła w gronie poszkodowanych również firmę McDonald’s, która rzekomo z powodu manifestacji 19 grudnia ub.r. miała utracić część dochodów.
Redaktor Nowej Gazety ostro wypowiadał się w wywiadzie dla radia Echa Moskwy o filii amerykańskiej firmy w Mińsku: “Jednym z poszkodowanych okazała się firma McDonald’s. Nie sprzedali swoich kanapek na sumę 10 czy 12 tys rubli. I teraz za McDonald’s, chcą dać (Chalip red.) 15 lat. To skandal” – powiedział.
Dziennikarz uznał, że McDonald’s mógł zostać „wrobiony” w tę sprawę, jednak z ostatecznymi wnioskami chce poczekać do momentu uzyskania informacji od firmy. „Może ich nazwą manipulują, jednak w każdym razie pytanie – jakiego hamburgera pan woli – można wziąć w cudzysłów, bo McDonald’s woli hamburgery z krwią” – dodał.
Irina Chalip jest jest niezależna dziennikarką i żoną byłego kandydata na prezydenta Andreja Sannikowa. Obydwoje są oskarżeni o wywoływanie masowych niepokojów społecznych, za co grozi kara nawet do 15 lat więzienia.
Biełsat/www.belsat.eu/pl




























