Rosyjska prokremlowska organizacja młodzieżowa „Naszi” podała do sądu francuski dziennik „Le Monde” oraz korespondentkę tej gazety w Moskwie, Marie Jego. Powodem jest artykuł, jaki ukazał się na łamach francuskiej gazety na początku października 2009 roku, w którym korespondentka pisze o „polowaniu”, jakie członkowie „Naszich” urządzili na dziennikarza Aleksandra Podrabianka. Dziennikarzowi grożono i „przesłuchiwano” jego sąsiadów.
Według adwokata prokremlowskiej organizacji publikacja „Le Monde” to oszczerstwa. Organizacja domaga się 11 i pół tysiąca euro odszkodowania i – jak się wyrażono – osobistego ukarania korespondentki. „Le Monde” odpowiada, że artykuł jest objęty ochroną artykułu numer 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka zezwalającej dziennikarzom na swobodne wypowiadanie swoich opinii. Rosja podpisała Konwencję w 1996 roku.
Pozew przeciwko „Le Monde” to nie jedyny proces, który prasie wytoczyła organizacja „Naszi”. Podobne oskarżenia wystosowali pod adresem innej francuskiej gazety – „Journal du Dimanche”. Gazeta napisała, że rosyjski dziennikarz Aleksander Podrabianek musiał się ukrywać po tym, jak otrzymał pogróżki. Podrabianek, w czasach Związku Sowieckiego więzień Gułagu, pisał o naciskach, jakie organizacja weteranów II wojny światowej wywiera na władze Moskwy by zmusiły właścicieli restauracji „Anty-radziecka” do zmiany nazwy. „Naszi” przez kilka dni organizowali przed jego domem manifestacje.
IAR/Kresy.pl





























