Na Białorusi nie ma wolności słowa i wolnej prasy – stwierdzają białoruscy obrońcy praw człowieka. Raport w tej sprawie przekazali Organizacji Narodów Zjednoczonych. Różni się on zasadniczo od raportu przygotowanego przez administrację prezydenta Łukaszenki.
Obrońcy praw człowieka wskazują, że białoruskie władze prześladują z powodów politycznych swoich oponentów i ograniczają prawa wyborcze. Zwracają również uwagę na poważne naruszenia wolności zrzeszania się i demonstrowania.
Białoruś już dwukrotnie była upominana w tych kwestiach przez ONZ. Zdaniem białoruskich ekspertów władze dwukrotnie zignorowały przekazane im zalecenia.
Raz na cztery lata każdy kraj członkowski ONZ zobowiązany jest przygotować raport dotyczący praw człowieka i wolności obywatelskich. Mińsk ma na to czas do lutego 2010 roku.
Do prac nad raportem wiceszefowa administracji prezydenta Natalia Pietkiewicz zaprosiła niezależnych ekspertów. Eksperci stwierdzili jednak, że rządowy raport nie przedstawia prawdziwego obrazu życia w ich kraju i postanowili przygotować własny dokument.
IAR/Kresy.pl






























