W rok od zamachu bombowego w Mińsku służbom specjalnym i milicji nadal nie udało się ustalić sprawców. Działania ekip dochodzeniowo-śledczych krytykują białoruskie media. Palcem pogroził również służbom specjalnym prezydent Aleksander Łukaszenka.
Białoruski prezydent stwierdził, że brak wyników w śledztwie to poważne ostrzeżenie dla funkcjonariuszy i ich przełożonych. Nie po raz pierwszy w tym tygodniu Aleksander Łukaszenka publicznie oświadczył, że pracownikom MSW i KGB potrzebne są głębokie reformy.
Białoruś jutro będzie świętować Dzień Niepodległości. Przygotowano parady wojskowe, koncerty i festyny. Wszystkie imprezy odbywać się będą pod szczególnym nadzorem milicji i saperów. Właśnie rok temu, podczas Dnia Niepodległości eksplodował obok głównej sceny w Mińsku ładunek wybuchowy domowej produkcji. Kilkadziesiąt osób zostało rannych, w tym wiele ciężko. Milicja przesłuchała kilka tysięcy osób, aresztowano kilkudziesięciu podejrzanych, głównie opozycjonistów i działaczy ugrupowań nacjonalistycznych. Śledztwo jednak utknęła w martwym punkcie. Do dziś nie wyjaśniono, kto i dlaczego detonował ładunek wybuchowy w czasie koncertu, na którym bawił się również prezydent Łukaszenka.
IAR/Kresy.pl





























