Prezydent Libanu Joseph Aoun był we wtorek podejmowany w Białym Domu. Polityk, który postawił karty na protektorat USA usłyszał rozważania Donalda Trumpa, które mogły być szokujące dla niego i jego współpracowników.
Aoun był był pierwszym libańskim prezydentem przyjętym w Gabinecie Owalnym przez przywódcę USA od czasu Michela Sleimana, który odbył spotkanie z Barackiem Obamą w 2009 roku. Doczekał się tego gestu po pełnym podporządkowaniu się politycznej linii Trumpa wobec Bliskiego Wschodu. W związku z wtorkowym spotkaniem prezydent USA ogłosił, że jego administracja znosi zakaz bezpośrednich połączeń lotniczych z Libanem wprowadzony jeszcze 1985 roku przez Ronalda Reagana.
„Od dawna czekałem na tę wizytę i spotkanie z tak wielkim prezydentem jak pan” – powiedział Aoun po angielsku, co skłoniło prezydenta USA do stwierdzenia – „on wie, jak do mnie dotrzeć. Teraz może mieć wszystko, czego zapragnie”.
Nastąpnie Aoun zadeklarował – „Ostatecznym celem jest położenie kresu wrogości między Libanem a Izraelem na zawsze”. Jak dodał patrząc na gospodarza – „Myślę, Panie Prezydencie, że to będzie Pańskie dziedzictwo” – zacytował portal Middle East Eye. To bardzo radykalna decyzja, bowiem Liban, jak większość państw arabskich, nie uznaje obecnie istnienia Izraela kwalifikując go jako twór kolonialny. Stanowisko to cieszy się poparciem znacznej części ludności Libanu, a zwłaszcza Hezbollahu, głównej siły zbrojnej w Libanie.
Trump odniósł się do organizacji libańskich szyitów – „Jeśli prezydent [Libanu] zechce […], żebym rozmawiał z Hezbollahem, zrobię to”.
Odnosząc się do trójstronnego porozumienia podpisanego z Izraelem i USA przez libańskiego premiera Nawafa Salama z pominięciem parlamentu, Aoun sugerował, że jest to zgodne z porządkiem prawnym kraju i tolerowane przez przewodniczącego izby Nabiha Berriego, który jest również przewodniczącym drugiej czołowej siły politycznej reprezentującej szyitów – partii Amal.
Amal jak do tej pory kontestował porozumienie trójstronne.
Trump nie był w stanie określić kiedy dokładanie wojska Izraela wycofają się z Libanu.
Jeszcze bardziej kontrowersyjnym elementem okazały się jednak odniesienia prezydenta USA do sąsiedniej Syrii. Mówiąc o jej wywodzącym się z Al Kaidy nowym prezydencie Ahmedzie asz-Szarze, Trump powiedział – „Zjednoczył Syrię. Chciałby przyjechać i coś zrobić z Hezbollahem. Wiecie, oni walczą. On walczy z Hezbollahem od dawna. Myślę, że to byłoby bardzo skuteczne” – jak zacytowała Al Jazeera.
Liban znajdował się pod wpływem Syrii, łącznie z jej obecnością wojskową od 1976 roku. Pod rządami al-Asadów obecność ta była jedną z przyczyn sankcji jakimi USA obłożyły Syrię. Sam Aoun wywodzi się z maronickich środowisk kontestujących wpływy syryjskie. Jednak w 2024 roku Baszara al-Asada zastąpił wywodzący się z ruchu dżihadystycznego Ahmed asz-Szara, którego Donald Trump proteguje i legitymizuje na scenie międzynarodowej.
Tak zwane porozumienie ramowe ambasador Libanu w Waszyngtonie podpisała 26 czerwca. Dokument ten w istocie zezwala Izraelowi na uderzenia na cele w Libanie, gdy uzna do za wskazane dla swoich interesów.
Porozumienie ramowe uzależnia wycofanie armii izraelskiej od całkowitego rozbrojenia Hezbollau. Ma go dokonać armia państwowa Libanu. Dokument wyznacza dwie “strefy pilotażowe”, w których ma to zostać dokonane w pierwszej kolejności. Jedna z tych stref obejmuje całkowicie teren pod kontrolą Hezbollahu. Druga tylko w mniejszym fragmencie obejmuje teren okupowany obecnie przez Izraelczyków, z których ich oddziały miałyby się wycofać, a w większości także obszar, którego nie zdołały one jak do tej pory zdobyć.
W takim układzie armia libańska miałaby podjąć działania przeciw Hezbollahowi w znacznej większości na obszarach, których Izraelczycy do tej pory nie zdołali zdobyć.
Już samo podpisanie trójstronnej umowy, wywołało zamieszki na ulicach Bejrutu. Sprzeciw większości partii Libanu wzmógł się, gdy Izraelczycy ujawnili, iż podpisano dodatkowo aneks do porozumienia, który utajniono na wniosek władz w Bejrucie.
Porozumienie wywołuje sprzeciw kolejnych sił politycznych Libanu.
middleeasteye.net/aljazeera.com/kresy.pl































