W niedzielę doszło do ataku na dwa tankowce stojące u portu w Noworosyjsku. Port znajduje się na terytorium Rosji, ale w dużym stopniu jest przezeń eksportowana ropa z Kazachstanu.
W ukraińskim ataku na Noworosyjsk pod uderzeniem znalazł się został tankowiec Asia, przewożący ropę należącą do spółki Tengizchevroil będącej kazachstańską spółką córką amerykańskiego potentata Chevronu a także statek Nissos Ios, transportujący ropę należącą dla spółek Kashagan B.V. i Maten, należących do NC KazMunayGas, czyli państwowej spółki surowcowej Kazachstanu.
W Norosyjsku swój naftoport ma Rurociąg Kaspijski, który prowadzi nad Morze Czarne ze śródlądowego państwa Azji Centralnej. Swój początek bierze właśnie w zachodnim Kazachstanie. Toteż państwo to żywotnie interesuje się sytuacją w Noworosyjsku.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kazachstanu nazwało ataki dronów na cywilne statki transportujące ropę naftową przez infrastrukturę Konsorcjum Rurociągu Kaspijskiego (CPC) atakiem na interesy gospodarcze kraju i oświadczyło, że zamierza ocenić wyrządzone szkody, zastrzegając sobie prawo dochodzenia odszkodowania zgodnie z prawem międzynarodowym.
Jednak Ukraina nie przyznaje się do winy. Ambasador Ukrainy w Astanie Wiktor Majko. „Na dziś nie ma dowodów na to, że ataki te zostały przeprowadzone przez stronę ukraińską. Dlatego proszę o powstrzymanie się od wysuwania pochopnych i bezpodstawnych oskarżeń, bezpośrednich lub pośrednich, wobec Ukrainy” – jego słowa przytoczył we wtorek portal Fergana.
Jak przekazał Majko rosyjskie systemy walki elektronicznej są zdolne do przechwytywania lub zmiany trasy ukraińskich dronów, dlatego Kijów uważa, że teoria takich prowokacji wymaga zbadania.
Podkreślił, że „Kazachstan, jego obywatele, infrastruktura i interesy gospodarcze nigdy nie były i nie są uznawane za cele militarne Ukrainy”.
fergana.news/kresy.pl






























