Rosyjski wywiad wojskowy ma wykorzystywać siatkę w Tokio do pozyskiwania japońskich technologii podwójnego zastosowania – podaje „The New York Times”. Według gazety komponenty produkowane w Japonii znajdują się w większości rosyjskich rakiet i dronów używanych do ataków na Ukrainę.
Rosyjscy szpiedzy działający w Japonii mają nadal pozyskiwać technologie wykorzystywane do produkcji uzbrojenia, mimo sankcji i zakazu eksportu do Rosji – podał „The New York Times”. Według gazety biuro siatki znajduje się w Tokio, około 10 minut pieszo od siedziby japońskiej policji.
Z ustaleń dziennika wynika, że 90 proc. rosyjskich rakiet i dronów wystrzeliwanych na Ukrainę zawiera komponenty wyprodukowane w Japonii. Takie części miały zostać znalezione m.in. w pocisku manewrującym Ch-101, który w maju uderzył w budynek mieszkalny w Kijowie.
Zobacz też: Rosja szpieguje logistykę NATO. Wykorzystuje prywatne kamery
Według przedstawicieli zachodnich służb w Tokio działa tajna komórka rosyjskiego wywiadu wojskowego – 20. Zarząd GRU Federacji Rosyjskiej. Jej funkcjonariusze, występujący jako dyplomaci albo przedsiębiorcy, mają kupować lub wykradać japońskie technologie podwójnego zastosowania przeznaczone później na potrzeby frontu.
Na czele tej struktury ma stać 49-letni Maksim Filczenkow, oficjalnie przedstawiany jako pracownik rosyjskich linii lotniczych Aerofłot. Według anonimowych źródeł, na które powołuje się „The New York Times”, biuro wywiadu znajduje się na 22. piętrze jednego z tokijskich biurowców.
Ponieważ bezpośrednie loty i eksport do Rosji są objęte zakazami, siatka ma korzystać z pośredniczących firm logistycznych. Towary są odprawiane na podstawie sfałszowanych dokumentów, a następnie wysyłane do państw utrzymujących kontakty z Federacją Rosyjską, m.in. na Sri Lankę, do Uzbekistanu i Wietnamu.
Dziennikarze ustalili, że Filczenkow ściśle współpracował z tokijską firmą Proco Air, która dostarczała towary rosyjskiemu przedsiębiorstwu farmaceutycznemu R-Pharm. Założyciel tej spółki Aleksiej Repik został objęty zachodnimi sankcjami za bezpośrednie finansowanie i wspieranie rosyjskiej armii.
„The New York Times” wskazuje, że Japonia bywa określana jako „raj dla szpiegów”, ponieważ państwo nie ma własnej służby wywiadu zagranicznego. Japońscy urzędnicy deklarują, że są świadomi zagrożenia i pracują nad zmianą wieloletnich ograniczeń, które utrudniają prowadzenie działań wywiadowczych.
Kresy.pl/The New York Times































